Z totalnej opozycji totalna władza
Będę wywyższał Cię, Panie, boś mnie przyjął
i nie uradowałeś mych wrogów z mojego powodu.
(Ps. XXIX, w. 2)
Korona i Litwa trwały właśnie w euforii po druzgocącym zwycięstwie odniesionym pod Grunwaldem w 1410 r. nad Zakonem Krzyżackim. W tym czasie w Krakowie już od dekady nauczał bakałarz teologii Jan z Kluczborka. Jemu to przypadł zaszczyt wygłoszenia mowy (kazania) w nawiązaniu do wielkiej bitwy. Mowy o godności królewskiej, co odnosiło się do króla Władysława Jagiełły, królowej Anny Cylejskiej oraz wielkiego księcia litewskiego Witolda. Ważne to były słowa, które powinny były powędrować w świat, przede wszystkim na dwory panujących, na których Zakon oczerniał jak mógł polskiego władcę. Jan z Kluczborka zaczął świetnie dobranym cytatem psalmisty, który tu uczyniliśmy mottem artykułu.
Czcigodny bakałarz, stojąc wysoko na ambonie katedralnej, wskazywał, kto „z natury i zrządzenia Bożego” winien być wynoszony do królewskiej godności. Otóż, „po pierwsze ci spośród ludzi, którzy nadają kształt naukom, po drugie ci, którzy w sposób doskonały nadają porządek radom, następnie ci, którzy krzepią ducha, a wreszcie ci, którzy wyznaczają to, co pożyteczne”. No, trzeba przyznać, niemałe wymagania stawiano przed polskim władcą. Bakałarz, dziekan Wydziału Artium na odnawianym właśnie uniwersytecie, udziela rad panującym i pod koniec kazania wygłasza głęboką sentencję: „z człowiekiem pobożnym rozmawiaj o świętości, z niesprawiedliwym o sprawiedliwości, z kobietą o tej, która jest przedmiotem jej zazdrości, z lękliwym o wojnie”.
1.
Nietrudno jest wykazać, że pieniądze rozkładają się na rynku mediowym wyjątkowo nierównomiernie, a Polacy bez zastanowienia futrują niemieckich właścicieli przeróżnych narzędzi przekazu, czyli kształtowania opinii. W żadnym wypadku nie jest to kształtowanie w duchu polskim i chrześcijańskim – króluje kosmopolityzm, unijność jako hegemonia Berlina oraz sympatia do niedawnej totalnej opozycji, a teraz totalnej władzy – sympatia posunięta do wygładzania lub przemilczania ich wszelakich grzechów. Obowiązuje ponadto niemiecki punkt widzenia na każde zagadnienie, nie tylko polityczne, także gospodarcze, kulturalne, obyczajowe. A jak nasza historia jest tam prezentowana (jeśli w ogóle)… Po prostu szeroka fala germanizacyjna. Tak samo jak dechrystianizacyjna.
Niech ktoś powie – po spojrzeniu na zamieszczoną na końcu artykułu tabelę – że w Polsce nie ma pieniędzy na media. One istnieją w społeczeństwie naprawdę w dużej ilości, tyle że są przesterowywane dosłownie każdego dnia na zagranicznych, przeważnie antypolskich wydawców i nadawców. Ludzie czytają, słuchają, oglądają pod wpływem niewiedzy, można powiedzieć automatycznie, z przyzwyczajenia (wszak to druga natura człowieka!). System działa także dzięki specjalnie ustawionej dystrybucji i kompletnie kosmopolitycznemu, skrajnie liberalnemu rynkowi reklamodawców, w olbrzymiej większości cudzoziemskiego autoramentu. Ci ostatni postanowili teraz zakręcić kurek TV Republika, mimo iż ta nagle urosła do masowego medium. To, że do masowego, powinno reklamodawców cieszyć – jednak nie wtedy, gdy dotyczy to stacji stricte polskiej i prawicowej na dodatek. Takich nie będą futrować. Najlepszy to przykład totalnego zideologizowania całego systemu masowej komunikacji i wielkiego jego przechyłu w lewo.
Rynek reklamy w Polsce urósł w ubiegłym roku do ponad 11 mld zł! Ile z tego otrzymują media czysto polskie, prawicowe? Niecały miliard szedł na media publiczne, a więc w sumie niewiele, biorąc pod uwagę, że sama TVP, bez rozgłośni radiowych, to aż 23 stacje ogólnopolskie i 16 regionalnych. Jak to się ma do 10 kanałów amerykańskiego TVN-u, niektórych zupełnie marginalnych, jak np. Turbo lub Style? A mimo to z tortu reklamowego wycinany jest dla TVN kawał o połowę większy niż dla telewizji publicznej, którą w tym wyścigu wyprzedza jeszcze także Polsat. Ten ostatni jest zresztą rekordzistą poza wszelką konkurencją: np. w jednym miesiącu, w lipcu ub. roku, skasował z tytułu reklam (jak podaje specjalistyczny portal wirtualnemedia) 367 mln zł!
Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.








