Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„ZŁA IDEA ZAWSZE WYPIERA DOBRĄ”

Aktualności

17.12.2019 14:38

„Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem” – Jan Matejko.  Reprodukcja fot. Muzeum Narodowe w Krakowie

 

 

 

 „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem” – Jan Matejko. Reprodukcja fot. Muzeum Narodowe w Krakowie

 

Prawo Kopernika jako inspiracja w walce światopoglądowej

Leszek Sosnowski

 

 

Proszę wybaczyć, ale dziś spróbuję sięgnąć gwiazd; odwołam się do Mikołaja Kopernika. Z tymi gwiazdami to może trochę przesada, bo nie chcę dyskutować o teorii obrotu ciał niebieskich, ale raczej o teorii obrotu pieniądza oraz o tym, jak taką teorię można wykorzystać dla potrzeb innych rozmyślań, na przykład obrotu – ideami. Przy okazji trzeba przypomnieć, że Kopernik był nie tylko wybitnym astronomem, ale tak samo wybitnym matematykiem i ekonomistą. Położył podwaliny naukowe pod coś, co dziś nazywa się polityką pieniężną – za swego życia był nawet z tej dziedziny bardziej znany niż z badania ruchu planet (nic dziwnego, skoro jego główne dzieło astronomiczne De revolutionibus orbium coelestium ukazało się dopiero niewiele dni przed jego śmiercią). Kopernik sformułował podstawowe prawo teorii monetarnej, że zły pieniądz wypiera dobry. Prawo, choć dawno temu zdefiniowane, dowiedzione oraz aktualne, niekoniecznie jest dziś, jak tyle innych, przestrzegane…
1.
Jak wiadomo, zachodnia opinia naukowa bardzo niechętnie przyjmuje do wiadomości, że geniuszem intelektu może być Polak. Nie jest to żadna nowa obserwacja, tak było już w czasach Kopernika, a do dziś na zachód od Odry ta chora świadomość naszej podległości umysłowej tylko wzrosła. Stąd prawo o wypieraniu dobrego pieniądza przez zły przypisano niejakiemu Thomasowi Greshamowi (1512–1579), angielskiemu bankierowi, choć ten formułuje je (w materiałach o funkcjonowaniu giełdy) prawie 40 lat po Polaku. Ale dziś np. w zastępującej wszelkie uniwersytety świata Wikipedii widnieje hasło „Prawo Kopernika-Greshama”. To w polskiej wersji, bo w brytyjskiej ledwie wspomina się o Koperniku, zupełnie marginesowo, między wierszami.
Tymczasem rzecz wyglądała tak, iż wybitny szkocki naukowiec, ekonomista, autor m.in. słynnej „Teorii kredytu”, Henry Dunning Macleod (1821–1902) opublikował w 1858 r. pracę na temat funkcjonowania pieniądza, pomijając zupełnie naszego kanonika z Fromborka jako autora prawa o złej monecie, a sławiąc Greshama jako odkrywcę tej reguły. Uczynił to z niewiedzy i choć kilkanaście lat później publicznie przyznał się do błędu, do dziś w wielu podręcznikach figuruje tylko „prawo Greshama”. Opisuje to dokładnie Jan Dmochowski w 1924 r. w wydanych, skomentowanych i zredagowanych przez siebie pismach ekonomicznych Kopernika. Cenna ta praca, napisana w typowym dla II Rzeczypospolitej duchu patriotycznym, nie została niestety do dziś wznowiona i nie jest łatwo dostępna; wszelkie cytaty z kopernikańskich rozpraw o monecie znajdujące się w tym artykule pochodzą właśnie z tej publikacji.
Niemcy z wrodzoną sobie łatwością „dowodzą” do dziś, że Kopernik reprezentował ich rasę. Nieoceniona Wikipedia wymyśliła nawet w wydaniu niemieckim, że prawdziwe nazwisko astronoma brzmiało Niklas Koppernigk, jego rodzina zaś „pochodziła z niemieckojęzycznego mieszczaństwa w hanzeatyckim mieście Thorn w Kulmerlandzie”, co całkowicie mija się z prawdą, bowiem ojciec Mikołaja wywodził się z krakowskiej linii Koperników (osiedlili się tam w 1367 r.). Do Torunia przeniósł się dopiero 15 lat przed urodzeniem się syna, najmłodszego z czwórki swoich dzieci. Dużo wysiłku poświęcili Niemcy, by wmówić opinii publicznej germańskie pochodzenie Kopernika, nie tylko w swoim kraju; nawet w Polsce do dziś znajdują się osobnicy, którzy „potwierdzają” przynależność fromborskiego kanonika do niemieckiej nacji, co zresztą pięć wieków temu niezupełnie znaczyło to samo co dziś. Z taką germanizacją, bo tak to trzeba nazwać, spotykamy się w niemieckiej Wikipedii często; można by z tego typu bajdurzenia, a raczej świadomej propagandy na temat polskości cały tom sklecić…
2.
Ale porzućmy na razie rodowód naszego wielkiego astronoma i ekonomisty. Chciałbym zaproponować namysł nad regułą, która będzie parafrazą kopernikowskiego prawa: Zła idea zawsze wypiera dobrą.
Najpierw zastanówmy się jednak przez chwilę nad definicją idei, co wbrew pozorom wcale nie jest takim prostym zabiegiem. Chodzi tu o ideę jako pewien pomysł lub koncepcję na regulację naszego życia, zwłaszcza wspólnotowego; jako syntetyczną myśl wyrażającą ludzkie poglądy oraz wartości. Idee są czynnikiem regulującym stosunki społeczne, rodzinne, polityczne. Tak jak pieniądz reguluje kupno i sprzedaż.
Można od wieków obserwować, jak między ideami, między pojęciami, między różnymi regułami, doktrynami czy tezami dochodzi do rywalizacji, jak rysują się nadrzędności i podrzędności. Człowiek kształtuje świat idei w sposób hierarchiczny, co zresztą nie jest żadnym odkrywczym stwierdzeniem, bowiem dowodził tego już Platon, umieszczając na samym szczycie ideę dobra-piękna. Takie zwieńczenie hierarchii idei było w pewnym sensie prognostykiem chrześcijaństwa.
Okazuje się jednak po wiekach, że psucie idei może sięgnąć nawet samych szczytów. A dokonuje się to tak samo jak psucie pieniądza: zawsze przy pomocy idei złych, bezwartościowych, szkodliwych, które wypierają dobre i piękne myśli, reguły.
W naszych czasach wartość danej idei trudno jest nieraz ustalić zwykłemu obywatelowi. Nic dziwnego, skoro żyjemy w wielkim szumie informacyjnym oraz toczy się prawdziwa wojna światopoglądowa, a więc wojna na idee. Wojna coraz bardziej zaciekła, w której giną ludzie na całym świecie; np. średnio co 3 minuty ginie gdzieś chrześcijanin lub chrześcijanka, także dzieci, bo nie chcą zrezygnować z wiary, z idei Chrystusowej. Mordowani są ludzie, co przecież nie powinno mieć nigdy i nigdzie uzasadnienia, ale wśród zabójców (chrześcijan) i ich najszerszego otoczenia nie ma najmniejszej świadomości, że reprezentują złą ideę, że są motywowani tyleż absurdalnymi, co okrutnymi koncepcjami wspólnego bytowania na ziemi. W warunkach krajów demokratycznych, gdzie jednak każde zabójstwo jest napiętnowane, choć nieraz na pewno za mało stanowczo, dużo trudniej wyznać się w gąszczu coraz to nowych idei. Wiek XX był wiekiem wojen i idei, nawet można powiedzieć tyranii idei. Współcześnie bowiem coraz łatwiej przepchać się fałszywym, nawet obłąkańczym tezom; jak to jest niezwykle niebezpieczne, uczy najnowsza historia. Bo choć zło nie zaczyna się od razu od mordu, ale najpierw od idei, to jednak zła idea potrafi nieraz niebywale szybko „rozkwitnąć” i jej wyznawcy nie odżegnują się wtedy od zabijania bliźnich.
3.
Jak zatem rozeznać się w pozytywach i negatywach danej idei, zanim przyniesie ona zatrute, tragiczne owoce? Zwłaszcza jeśli nie jest się specjalistą w tej materii?
Ludzie w ocenie tez i zapatrywań zawierzają w olbrzymiej większości (ok. 95 proc.) innym osobom. Osobom coraz częściej zupełnie sobie obcym, choć wydają im się one dobrze znajome, bo kontaktują się z nimi nawet codziennie – za pośrednictwem telewizora lub innych mediów. Tu otwiera się już cały ocean możliwości manipulowania ludzkimi poglądami, czyli wypierania dobrej idei złą. Warto zatem uczynić pewien wysiłek, by dokonywać jednak bardziej samodzielnego wartościowania, by bronić się przed podpowiedziami i zachętami ze strony złych doradców. Pomocnym nam będzie tu właśnie Mikołaj Kopernik. Można bowiem różne idee oceniać analogicznie do tego, jak kanonik warmiński zalecał szacowanie pieniądza, a dokładnie rzecz biorąc monet, bo tylko one były wówczas w obiegu (papierowe banknoty wprowadzono w Europie pod koniec XVII w., w Rzeczypospolitej w 1794 r.).
Monety, występujące najczęściej w postaci stopu, zawierały przez całe wieki wyraźnie określone ilości, mniejsze lub większe, kruszcu – złota albo srebra – i według tego były wartościowane. Ten mechanizm oceny praktycznie funkcjonuje do dziś, choć szlachetne metale nie są już stosowane. Nie będziemy się tu wdawać w historię pieniądza, powiemy tylko, że oprócz wycierania się kruszców w monetach poprzez ich stałe używanie, zawartość złota lub srebra malała w wyniku zwykłych fałszerstw, w wyniku świadomego zmniejszania kruszcu w monecie bez zmiany jej nominału, który określała wyciśnięta na niej pieczęć władcy. Pierwszym takim polskim „specjalistą” od notorycznego puszczania w obieg fałszywego pieniądza był już Mieszko Stary (1122–1202), co barwnie opisuje w I tomie „Dziejów Polski” prof. Andrzej Nowak. „Specjaliści” tego rodzaju, mniejsi lub więksi władcy, pojawiali się zresztą praktycznie w każdym kraju.
Puszczanie w obieg osłabionego pieniądza, zwłaszcza wielokrotnie powtarzane, dawało panującym sukces tylko chwilowy, iluzoryczny, prowadziło do coraz bardziej dramatycznego zaniżania siły nabywczej monet, a w konsekwencji do klęski gospodarczej danego kraju. Ten proceder obserwowało wielu, bardzo wielu też dawało się nabrać (frankowicze mieli, jak widać, swoich poprzedników już przed wiekami). Zjawisko obserwował też Mikołaj Kopernik, który z właściwą sobie inteligencją stwierdził, że osłabiony pieniądz nie tylko krzywdzi i zubaża jego posiadacza, to widział każdy, ale w ogóle wypiera z rynku pieniądz dobry, nieoszukany lub niezniszczony (niestarty). Zmniejsza jego ilość w obrocie nieraz prawie do zera, co już oznaczało ruinę gospodarczą. Dlaczego tak się działo i to zawsze, gdy tylko zły pieniądz się pojawiał? Gdzieś te dobre monety znikały, co pozwało złym bez problemu dominować (ale dominować tylko ilościowo, bo przecież nie wartościowo).
Kopernik stwierdził, że pełnowartościowe monety były całkiem dobrowolnie i jakby instynktownie wycofywane z obiegu przez ich właścicieli, gdy narastała ilość monet gorszych. Zmieniały one swoją funkcję, już nie pracowały: były chowane w skarbcach. Jako zabezpieczenie, co ekonomiści już dawno temu nazwali tezauryzacją (od gr. thesauros – skarbiec). Zabezpieczenie może było, ale na jak długo, skoro de facto trzymane w ukryciu pieniądze ani nie przynosiły korzyści ich posiadaczowi, ani nie zasilały gospodarki kraju lub regionu? Tak to zły pieniądz zawsze wypierał z obiegu dobry.
I zapytajmy teraz: czyż nie tak samo dzieje się z ideami? Czyż nie obserwujemy, jak na naszych oczach, gdy pojawiają się w większej ilości fałszywe doktryny i reguły myślenia, a także postępowania, to idee dobre, prezentujące sprawdzone wartości, stabilne i bezpieczne usuwane są powoli w mrok, w niebyt nawet? To działa jak automat, jak prawidłowość.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 01/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum