Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„WSPÓLNOTA EUROPEJSKA BEZ POLSKI WIELE BY STRACIŁA”

Aktualności

16.05.2019 10:19

Rys. Grzegorz Niedziela

 

 

 

Rys. Grzegorz Niedziela

 

Unia Europejska na drodze do neomarksizmu – kto ją zawróci?

 

Z JANUSZEM SZEWCZAKIEM, posłem PiS,

rozmawia Leszek Sosnowski

 

 

 

Leszek Sosnowski: Miłośnicy niemieckiej hegemonii w Unii Europejskiej pieją z zachwytu, czego to Polacy nie zawdzięczają przynależności do tej organizacji. Bez UE bylibyśmy mniej niż zerem, dają do zrozumienia niemieckie gazety wydawane także w narzeczu nadwiślańskim. Może postawmy jednak to zagadnienie odwrotnie i zapytajmy nie o to, ile my zyskaliśmy zapisując się do tego towarzystwa, ale o to – ile Unia zyskała na naszym wstąpieniu?

Janusz Szewczak: To bardzo słuszne podejście do naszego członkostwa, bowiem my na pewno to i owo zyskaliśmy, ale bez wątpienia nie tyle, co zarobiły na nas tzw. stare kraje Unii, głównie Niemcy. Wystarczy powiedzieć, że w formie dotacji tudzież subwencji Polska otrzymała w ciągu 15 lat łącznie ok. 440 mld zł netto. Jest to mniej więcej równowartość naszego rocznego budżetu (strona wydatkowa), a więc żadna oszałamiająca suma. Zestawmy to z kolei z kwotą ok. 700–800 mld zł, którą z Polski wytransferowano za granicę w formie dywidend, legalnych zysków, w okresie całego naszego dotychczasowego członkostwa. Już z tego bardzo prostego bilansu widać, że nie my jesteśmy na plusie, ale te zagraniczne firmy, które dzięki naszej przynależności do Unii posiadły możliwość nieograniczonego inwestowania nad Wisłą, robienia tu swobodnie biznesów, jakże często eliminując bezwzględnie nasze rodzime, polskie przedsiębiorstwa, wykorzystując tanią siłę roboczą oraz sprzyjające cudzoziemcom prawo gospodarcze, w tym olbrzymie ulgi podatkowe i celne. Np. włoski Fiat, który przejął FSM Bielsko Biała, został zwolniony na 20 lat z podatków i ceł w ramach umowy prywatyzacyjnej.

Te 800 miliardów złotych nie popłynęło chyba w całości do Unii Europejskiej?

Zdecydowanie do zachodnich krajów unijnych, szacuję, że będzie to nie mniej niż 80 proc. tej kwoty; znacznie skromniejsze pieniądze zostały wytransferowane do USA czy Japonii, a inne kraje są niestety do dziś zupełnym marginesem w naszych obrotach handlowych. Chodzi o tysiące zagranicznych firm, które prowadzą u nas działalność biznesową w najprzeróżniejszych dziedzinach, od bankowości po produkcję cukru i mąki.

Głównym argumentem za instalowaniem u nas tych zagranicznych firm była jeszcze do niedawna konieczność tworzenia na gwałt nowych miejsc pracy i likwidacja bezrobocia. A teraz doszliśmy do takiej sytuacji, że miejsc pracy w skali kraju jest tak dużo, że brakuje rąk do pracy. To, moim zdaniem, również skutek naszej współpracy z zachodnimi państwami unijnymi.

Zdecydowanie tak, to jest skutek „wyeksportowania” przez kolejne rządy siły roboczej z Polski, głównie młodych ludzi.

I to w najlepszym wieku produkcyjnym…

Opuściła kraj wielka armia wykształconych pracowników: dwa i pół miliona osób! Oni tworzą z zapałem i zaangażowaniem PKB innych krajów, w olbrzymiej większości unijnych, bo nie zapominajmy, że wciąż w UE pozostaje Wielka Brytania. Wartości tych pracowników oczywiście nie wliczyliśmy w owe 800 mld zł. Określanie w pieniądzach wartości człowieka nie brzmi może elegancko, ale na świecie robi się takie wyceny dla potrzeb ekonomicznych i nie należy się na to oburzać. Nasza danina na rzecz pomyślności i wzrostu dobrobytu innych krajów i innych społeczeństw Unii Europejskiej w postaci milionów polskich rąk do pracy nie została dotąd policzona, ale już na pierwszy rzut oka widać, że jest to olbrzymia kwota. Dotyczy ona oczywiście głównie krajów ze strefy euro.

Prowizorycznie i po amatorsku policzyłem, że gdyby każdy z tych 2,5 mln polskich emigrantów przysparzał Polsce miesięcznie choćby tylko 1 tys. zł w postaci podatku, to państwo zyskiwałoby miesięcznie 2,5 mld zł, a więc rocznie – 30 mld! Za 15 lat byłoby to 450 mld zł!

Wyliczona przez Ciebie kwota owych zysków utraconych jest na pewno zaniżona, bo do tego należałoby doliczyć przede wszystkim różne składki ubezpieczeniowe. Wpływy z VAT-u byłyby też sporo większe – choć oczywiście nie pod rządami złodziei podatkowych – bo przecież ci ludzie dokonywaliby zakupów u nas w kraju. Teraz olbrzymia większość zarobków tych Polaków konsumowana jest na miejscu ich nowego pobytu, tylko znikoma ilość transferowana jest do kraju ojczystego.

Zatem w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że Unia robi nam jakąś łaskę, udostępniając Polsce miejsce w swoich szeregach?

Absolutnie nie, tak nie wolno rozumować. To nie jest tak, jakby wynikało z wypowiedzi niektórych lewicowych polityków, że Unia tak ukochała byłego premiera Leszka Millera wraz z Jarosławem Kalinowskim, że zgodziła się wbrew własnym interesom, aby Polska została jej członkiem. Zresztą nie tylko Polska, bo cała Europa Środkowa – dziesięć państw weszło na raz do jej struktur. Państwa zachodnie pozyskały olbrzymi rynek zbytu liczący sto milionów konsumentów. Potem doszły jeszcze kolejne kraje – Chorwacja, Bułgaria, Rumunia. Tak więc oferowaliśmy zarówno gigantyczny rynek zbytu, jak i gigantyczny rynek taniej siły roboczej.

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 9/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum