Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

WIARA OBLICZEM I ZWIERCIADŁEM TOŻSAMOŚCI POLSKIEGO NARODU

Aktualności

18.12.2017 11:35

Ważnym elementem polskiej tożsamości, jakże silnie docenianym przez św. Jana Pawła II, była pobożność maryjna. Szczególną rolę w niej odgrywał zaś kult Matki Bożej Częstochowskiej. Ważnym elementem polskiej tożsamości, jakże silnie docenianym przez św. Jana Pawła II, była pobożność maryjna. Szczególną rolę w niej odgrywał zaś kult Matki Bożej Częstochowskiej.

Patriotyzm nie przeszkadzał polskiemu Papieżowi

pielgrzymować do wszystkich narodów

 

Ks. prof. Jan Machniak

 

Dziś obserwujemy, jak niektórzy Polacy szybko się wynaradawiają, bo otrzymali jakieś podrzędne międzynarodowe stanowiska w Brukseli lub Strasburgu, bo zostali np. europosłami. Natomiast św. Jan Paweł II dał nam niewątpliwie piękny wzór i piękny przykład, jak przeżywać swą tożsamość narodową w kontekście głębokiej wiary chrześcijańskiej, i pokazał też całemu światu, jak będąc Piotrem naszych czasów, można być jednocześnie Polakiem. Zresztą opinia europejska i światowa wcale nie miały mu tego wówczas za złe. Ten Papież „z dalekiego kraju” – jak sam o sobie powiedział – nie wyrzekł się bycia Polakiem, kiedy stanął na czele Kościoła Chrystusowego i wcale nie musiał tego robić, żeby prowadzić Lud Boży do portu zbawienia. Przekonywał nas nieustannie: „jesteśmy synami i córkami tego samego narodu”, bo „uczestniczymy w historycznym dziedzictwie tej samej Ojczyzny”.

Naród

Pojęcie „naród” rozumiem jako byt społeczny, który charakteryzuje się wspólnotą pochodzenia, ma odrębną i specyficzną kulturę, posiada własny język, własną tożsamość. Historia naszego, polskiego narodu związana jest bardzo konkretnie z bardzo ważnym wydarzeniem sprzed ponad 1050 lat – z Chrztem Polski w 966 r. To właśnie wtedy – jako formujący się naród – weszliśmy na arenę dziejów, na arenę ówczesnego świata. Święty Jan Paweł II tak o tym epokowym fakcie mówił 2 czerwca 1979 r.: „Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. ‘Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus’ [Piotr Skarga, Kazania sejmowe]. Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się.
Jeśli jest rzeczą słuszną, aby dzieje narodu rozumieć poprzez każdego człowieka w tym narodzie – równocześnie nie sposób zrozumieć człowieka inaczej jak w tej wspólnocie, którą jest jego naród. Wiadomo, że nie jest to wspólnota jedyna. Jest to jednakże wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka. Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, a więc nie sposób zrozumieć tego miasta, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu. Nie sposób zrozumieć dziejów Polski od Stanisława na Skałce do Maksymiliana Kolbe w Oświęcimiu, jeśli się nie przyłoży do nich tego jeszcze jednego i tego podstawowego kryterium, któremu na imię Jezus Chrystus”.

Wspólnota języka i kultury

Wspólnota pochodzenia związana jest też w naszym polskim przypadku z doświadczeniem słowiańskości, wszak Polacy wywodzą się z tego wielkiego szczepu Słowian, którzy w II w. po Chrystusie przybyli z Azji do Europy i powoli zasiedlali Europę środkową, południową, wschodnią; a są badacze, którzy moment przybycia Słowian na nasze tereny przesuwają jeszcze dalej w czasie. Naród to również pewna specyficzna odrębność kulturowa, którą określa przede wszystkim język. Język polski należy do licznej grupy języków słowiańskich szczycących się bogatą tradycją. Posługuje się nim dzisiaj, jak się szacuje, co najmniej 60 mln ludzi na świecie – w Polsce i poza naszymi granicami. 3 czerwca 1979 r. w Gnieźnie św. Jan Paweł II tak definiował kulturę narodową: „Kultura jest przede wszystkim dobrem wspólnym narodu. Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się życie duchowe Polaków. Ona wyodrębnia nas jako naród. Ona stanowi o nas przez cały ciąg dziejów. Stanowi bardziej niż siła materialna. Bardziej nawet niż granice polityczne. Wiadomo, że naród polski przeszedł przez ciężką próbę utraty niepodległości, która trwała z górą sto lat – a mimo to pośród tej próby pozostał sobą. Pozostał duchowo niepodległy, ponieważ miał swoją kulturę. Więcej jeszcze. Moi kochani: wiemy, że w okresie najtragiczniejszym, w okresie rozbiorów, naród polski tę swoją kulturę ogromnie jeszcze ubogacił i pogłębił, bo tylko tworząc kulturę, można ją zachować. Kultura polska od początku nosi bardzo wyraźne znamiona chrześcijańskie. To nie przypadek, że pierwszym zabytkiem, świadczącym o tej kulturze, jest Bogurodzica”.
Z językiem danego narodu związane jest doświadczenie kultury poprzez wartości. Dla naszego, polskiego narodu taką szczególną, wielką wartością jest wolność – zdobywana, tracona i odzyskiwana na nowo, o czym Jan Paweł II również często wspominał. Wolność jest trudna do zdefiniowania czy to w sensie filozoficznym, czy w znaczeniu teologicznym. Również współcześnie toczą się różne dyskusje na temat czym ona jest naprawdę. Niewątpliwie jednak jest ona wielką wartością wewnętrzną, duchową człowieka, co wiąże się z tym, że człowiek czuje się w swoim kraju jak u siebie w domu. Język jest jedną z przestrzeni wolności, ale też odzwierciedla wartości kulturowe, specyficzne dla danej grupy.
Święty Jan Paweł II wiele mówił na temat narodu, wiele się nad tym zagadnieniem zastanawiał i nad nim rozmyślał. W przemówieniu wygłoszonym 2 czerwca 1980 r. na forum UNESCO, a więc już w początkowym okresie swojego pontyfikatu, podkreślał: „Naród bowiem jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje ‘z kultury’ i ‘dla kultury’ – dlatego właśnie jest ona tym wielkim wychowawcą ludzi do tego, aby bardziej ‘być’ we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż każdy człowiek i własna rodzina (…). W tym, co w tej chwili mówię i dalej pragnę powiedzieć, dochodzi do głosu szczególne doświadczenie i szczególne także świadectwo. Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie był przez sąsiadów skazywany na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię na temat praw narodu u podstaw kultury i jej przyszłości, nie jest echem żadnego ‘nacjonalizmu’, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu”.
Wypowiedź ta wydaje się oddawać samą istotę narodu w ujęciu Papieża, którą wyznaczają dwa elementy: wspólnota i solidarność.
Naród jest wspólnotą – szczególnie dzisiaj warto to podkreślać, bo nasza współczesna kultura bardzo silnie akcentuje indywidualność, to, że trzeba się od innych odróżniać, co widać szczególnie w świecie mody czy show-biznesu, gdzie wręcz hołduje się różnym formom dziwactwa. Tymczasem wspólnota to jest odnajdywanie elementów wspólnych z drugim człowiekiem – bez kompleksów i bez jakiegoś niepotrzebnego wycofywania się. Odnajdywanie podobnych wzorców czy modeli zachowań pośród znajomych, ale też ludzi przypadkowo napotykanych. W czasie moich podróży zagranicznych, w różnych zakątkach świata, nawet nie słysząc jeszcze polskiej mowy, ale widząc pewne zachowania, myślałem: to na pewno są Polacy, to na pewno są ludzie mi bliscy. Co dawało mi tę pewność? – widok ludzi, którzy kreślili znak krzyża, przechodząc koło kościoła. W Nowym Jorku na Pierwszej Alei jest kościół św. Jana Ewangelisty, a w dziesięciopiętrowy budynek, w którym mieści się kuria biskupia diecezji nowojorskiej, wkomponowany jest znak krzyża. Zauważyłem, że mieszkający tam Polacy, którzy akurat tamtędy przechodzili, np. w drodze do pracy lub z pracy, żegnali się. To jest tak bardzo dla nas charakterystyczne – przeżegnanie się. Obserwuję to każdego dnia u wielu ludzi spieszących ulicą Grodzką, którzy przechodząc obok kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła, w którym jestem proboszczem, wznoszą prawą rękę do czoła i zaczynają kreślić znak krzyża. Inni ludzie tego publicznie raczej nie robią, tylko Polacy. Tu warto może nadmienić, że np. Włosi po przeżegnaniu się jeszcze dwa palce do ust przykładają i posyłają Panu Jezusowi całusa, ale czynią to w kościele. My, Polacy, mamy odwagę przeżegnać się na ulicy, przed kościołem, przed krzyżem czy figurą. Św. Jan Paweł II doskonale rozumiał wspólne doświadczenia Polaków i rozumiał konieczność przekazywania tych wspólnych doświadczeń z pokolenia na pokolenie, w każdym domu, w każdej rodzinie i w środowisku, w którym człowiek się wychowuje.

 

 Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum