Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„UNIA CZY UTOPIA?”

Aktualności

17.12.2019 15:01

Prof. Krzysztof Szczerski, Szef Gabinetu Prezydenta RP. Fot. Michał Klag

 

 

 

Prof. Krzysztof Szczerski, Szef Gabinetu Prezydenta RP. Fot. Michał Klag

 

Mamy do czynienia z totalnym projektem przeorganizowania życia wszystkich ludzi

Prof. Krzysztof Szczerski

 

 

W tym roku obchodziliśmy uroczyście 450. rocznicę uchwalenia aktu Unii Lubelskiej. Tamtym czasom oraz je poprzedzającym poświęcony jest też najnowszy tom (IV) „Dziejów Polski” pióra prof. Andrzeja Nowaka. Warto zatem w tym kontekście zastanowić się nad konstrukcją, na której opierała się idea unii jako systemu politycznego. Jest to tym bardziej istotne, że rozważania te możemy odnosić nie tylko do tej historycznej Unii sprzed czterech i pół wieku, ale także do modelu unii znanej nam dzisiaj, czyli Unii Europejskiej, a przynajmniej do jej pierwotnych założeń.
Czym jest zatem dziś, a czym była u swych początków Unia Europejska i jak tę rzeczywistość można odnieść do tego, co kiedyś stanowiła Unia Lubelska, owa podstawa naszej potęgi?
Może najlepiej opisać to poprzez porównanie do utopii, której elementy można z niepokojem dostrzec obecnie w rozwoju Unii Europejskiej, a już z pewnością jest owa europejska utopia postulowana i projektowana przez różne wpływowe środowiska, zagrażając, w moim przekonaniu, samej egzystencji obecnej Unii.
Dlaczego trend w kierunku „od unii do utopii” jest niebezpieczny? Otóż dlatego, że każda utopia stanowi pewien projekt rzeczywistości postulowanej, który zawsze musi być totalny, gdyż z natury rzeczy musi obejmować wszystkie elementy życia i nie może mieć żadnych ograniczeń. Utopia to nierealna koncepcja świata, człowieka, ustroju, środowiska społecznego, polityki, jakiejś przestrzeni publicznej, która musiałaby być podporządkowana jednemu spójnemu wzorcowi. Tylko wówczas można byłoby teoretycznie zbudować całościową – utopijną, czyli postulowaną – wizję rzeczywistości, której realizacji w dziejach ludzkości niektórzy niestety próbowali się podejmować. Niestety, bo nigdy się nie udało, a koszty były olbrzymie, a niekiedy wprost dramatyczne. Realizacja utopii wywołała mordy milionów ludzi.
Kiedy zatem mówimy o unii i porównujemy ją z utopią, różnicą zasadniczą będzie to, że każda unia budowana jest na podstawach realnych, a utopia musi opierać się na fantazji. Rzetelna unia to projekt, który z dozą nieufności podchodzi do polityki, ustroju czy systemu w przekonaniu, że jego założenia muszą opierać się na pewnych realnych ograniczeniach oraz kompromisach. Tymczasem utopia w całości jest konstrukcją sztuczną, praktycznie nierealną.
Można wyróżnić trzy filary budowania unii czy to w trudnym złotym wieku w przypadku polsko-litewskiej Unii Lubelskiej, czy współcześnie, gdy zaczęto budować Unię Europejską w wieku XX, który też był wiekiem trudnym, może tak trudnym jak żaden inny. Pierwszym z tych filarów jest państwo rozumiane jako narzędzie wspólnej realizacji celów politycznych. Zarówno w wieku XVI, w wiekach następnych, jak i w wieku XX było ono szanowaną i uznawaną podstawą organizacyjną wspólnoty politycznej.
Państwo wtedy ma sens, kiedy jest instrumentem w rękach suwerennej politycznej wspólnoty. Daje ono wspólnocie pewną strukturę bezpieczeństwa ekonomicznego, ale przede wszystkim militarnego. Państwo, które powołuje do życia polityczna wspólnota, istnieje w naszych warunkach po to, żeby stać się instrumentem demokracji, która z kolei wyłania władzę zarządzającą naszą wspólnotą. Państwa są zatem istotnym elementem konstrukcji każdej unii, żeby mogła być ona oparta na realnych podstawach; dążenie do ich likwidacji ma charakter utopijny.
Stąd UE, gdy powstawała, miała być w założeniach oparta na zasadzie tzw. subsydiarności, czyli pomocniczości: wszystko to, co idzie na poziom wspólnotowy – na tym opierała się także Unia Lubelska – jest ograniczone. Na poziom wspólnotowy oddajemy zatem tylko to, co przerasta możliwości pojedynczych państw i pojedynczych wspólnot. Poza tym unijne wspólnoty są żywotne, samodzielne, naturalne, same się rządzą, tworzą własne instytucje państwowe i samorządowe. Zasada, która mówi właśnie o ograniczoności projektu wspólnotowego, jest zdrowa.
Po zasadzie pomocniczości drugim fundamentalnym filarem, ale zarazem ograniczeniem, jest religia. Tekst Unii Lubelskiej zaczyna się właśnie od Invocatio Dei. Żaden współczesny dokument europejski od Invocatio Dei się nie zaczyna, ale ojcowie założyciele UE odwoływali się do Boga oraz do wartości chrześcijańskich. Dlaczego tak ważna jest religia chrześcijańska jako podstawa zdrowej unii?
Po pierwsze, chrześcijaństwo jest istotnym narzędziem ograniczającym wszechwładzę polityki, ponieważ wprowadza do życia publicznego porządek etyczny, który nie jest głosowany, który pochodzi spoza decyzji władzy, który nigdy decyzjom politycznym nie będzie podlegał, nie będzie kształtowany przez większość lub mniejszość decyzyjną. Porządku etycznego, który jest ponad, poza i który jest autonomiczny względem decyzji politycznych, nie da się przegłosować ani zmienić. To jest niezwykle ważne dla rozwoju na kontynencie europejskim polityki w ogóle.
Porządek ów najbardziej lapidarnie ujmują słowa Chrystusa: oddać Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie. Dlatego św. Paweł zalecał zbudować w Europie dwa porządki: świecki, w którym funkcjonuje władza publiczna, ale właśnie z założenia nie jest władzą totalną, i porządek duchowy, który daje możliwość dokonywania moralnych ocen nawet najpotężniejszych władców. Mamy tu do czynienia z podstawami uniwersalizmu europejskiego. Obecność religii w życiu publicznym jest niezwykle istotna dla projektu naturalnego rozwoju wspólnot w Europie. To naprawdę jest fundament rozumienia świata i człowieka, z którym nie spotkamy się w świecie islamu ani w różnych innych konfiguracjach religijnych. Religia w rozumieniu chrześcijańskim jest fundamentalnym elementem budowania zdrowego porządku politycznego, zdrowego porządku publicznego. Tak dawniej, jak i dziś. Oczywiście chrześcijaństwo dało Europie również uniwersalną tożsamość kulturową, ale to nie jest akurat naszym dzisiejszym tematem.
Trzecim elementem, który jest fundamentalny i zarazem ograniczający politykę, a tym samym pozwalający budować realne unie lub inne realne porządki polityczne, są rządy prawa. Chodzi o praworządność gwarantującą wolność i sprawiedliwość, a nie rozumianą czysto formalnie lub fasadowo. O faktycznej praworządności możemy mówić wtedy, kiedy system prawa, system sądownictwa, system wszelkich instytucji prawa gwarantuje obywatelom wolność i sprawiedliwość. Bez tej gwarancji nie ma rządów prawa. Tu nie chodzi o to, że mają rządzić prawnicy, sędziowie – to nie jest to samo. Te intuicje są zawarte w Unii Lubelskiej, były także zawarte u początków UE, teraz jednak rządy prawa zaczynają być interpretowane w sposób dosłowny, jako rządy przedstawicieli instytucji prawniczych, w tym sądowniczych.
To są owe trzy filary, trzy gwarancje sukcesu, które były zapisane w dokumentach zarówno naszej Unii Lubelskiej, jak i w początkowych traktatach Unii Europejskiej.

 

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 01/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum