Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

REALIA ŻYCIA W PALESTYNIE I IMPERIUM RZYMSKIM W CZASACH NARODZIN JEZUSA

Aktualności

18.12.2017 11:17

Jezus najprawdopodobniej narodził się w skalnej grocie, jakich wiele do dziś znaleźć można w Ziemi Świętej. Jezus najprawdopodobniej narodził się w skalnej grocie, jakich wiele do dziś znaleźć można w Ziemi Świętej.  

W Ewangeliach znajdziemy prawdę historyczną i piękny literacki przekaz

 

 Rozmowa z ks. prof. WALDEMAREM CHROSTOWSKIM


Paweł Stachnik: Jakim miastem była Jerozolima w początkach naszej ery? Czy był to duży ośrodek, zasługujący na miano metropolii, czy raczej prowincjonalne miasto?

Ks. prof. Waldemar Chrostowski: W czasach imperium rzymskiego istniało kilka wielkich metropolii, ale żadna nie znajdowała się na terenie Palestyny. Wielkimi miastami były: Rzym, Aleksandria w Egipcie, Antiochia w Syrii, Efez nad Morzem Egejskim i Ateny w Grecji, choć te ostatnie słynęły przede wszystkim jako ważny ośrodek kulturowy. Jerozolima leżała na peryferiach rzymskiego świata i nigdy w starożytności przedchrześcijańskiej nie była wielkim miastem. Wprawdzie wyobrażamy ją sobie jako wielki ośrodek, lecz dlatego, że Stary i Nowy Testament przypisują jej ogromną rolę. Trwają dyskusje uczonych na temat wielkości populacji Jerozolimy w czasach Jezusa i najbardziej wiarygodne szacunki wskazują, że zamieszkiwało ją około 15-20 tysięcy osób. Natomiast każde miasto na Bliskim Wschodzie otaczały banot, czyli po hebrajsku "córki". Były to okoliczne osady - miasteczka i wsie. Gdyby więc brać pod uwagę owe "córki", czyli okoliczne miejscowości mocno związane z Jerozolimą, to liczbę jej mieszkańców należałoby podwoić lub nawet potroić. Dodajmy, że w okresach wielkich świąt, a takie były przede wszystkim trzy: Pascha, Święto Tygodni i Święto Namiotów, liczba ludności w Jerozolimie znacznie się zwiększała, bo przybywały tam tysiące pielgrzymów. Przypomina to dzisiejsze sanktuaria albo miejscowości wczasowe nad morzem, zwłaszcza te stosunkowo niewielkie ludnościowo, do których w święta, albo w sezonie, przybywa wiele tysięcy pielgrzymów lub turystów. W ciągu kilku czy kilkunastu świątecznych dni liczba ludności w Jerozolimie mogła sięgać nawet znacznie powyżej 100 tysięcy.

Jerozolima była więc bez wątpienia bardzo ważnym ośrodkiem religijnym.

Doprecyzujmy, że ważnym ośrodkiem religijnym dla wyznawców judaizmu. Istniały przecież w starożytnym świecie sanktuaria pogańskie znacznie większe, bogatsze i liczniej odwiedzane. Przede wszystkim na terenie Grecji, gdzie leżą Delfy, oraz w Azji Mniejszej, jak na przykład sanktuarium Asklepiosa w Pergamonie, a także inne. Były one odwiedzane przez tysiące pogan. Natomiast Jerozolima była najważniejszym ośrodkiem religijnym dla wyznawców jedynego Boga - stanowiła centrum ówczesnego życia żydowskiego, zarówno palestyńskiego, jak i w diasporze.

A jaki był status polityczny Palestyny? Od 63 r. znajdowała się pod zwierzchnictwem imperium rzymskiego.

W 63 r. przed Chrystusem do Palestyny wkroczyły wojska rzymskie pod dowództwem Pompejusza. Nie musiały się szczególnie starać, bo nie natrafiły na opór. Dynastia, która wtedy panowała - Hasmoneusze - po pierwsze była słaba, a po drugie nawiązała układy z Rzymianami. Wejście rzymskiego wojska do Palestyny odbyło się więc całkiem pokojowo. W okresie narodzin Jezusa Chrystusa narzędziem rzymskich rządów był na tym obszarze lokalny monarcha pozostawiony przy władzy - Herod zwany Wielkim, w połowie Idumejczyk, a w połowie Żyd. Swoje panowanie rozpoczął w 37 r. przed Chrystusem i rządził 33 lata, a więc długo. Herod w gruncie rzeczy ustabilizował władzę Rzymian w swoim kraju. Był wychowany i wykształcony w stolicy imperium, znał rzymskie zasady i zachowywał wobec Rzymian bezwzględną lojalność. Rzym mógł się na nim opierać i nie potrzebował podejmować jakichś specjalnych działań, aby utrzymać spokój w prowincji. Herod dbał, by rzymski porządek na terenie Palestyny był przestrzegany. Co więcej, pod koniec ery przedchrześcijańskiej Rzym przeżywał okres tzw. pax Augusta, czyli pokoju augustiańskiego. Był to dla imperium czas bardzo pomyślny politycznie i ekonomicznie. Również Palestyna znajdowała się w orbicie oddziaływania owej pomyślności. Przejawem tego było m.in. ustanowienie ścisłej komunikacji między Palestyną a Italią, a wielkim osiągnięciem na tym polu była budowa portu w Cezarei Nadmorskiej, skąd Herod mógł utrzymywać stałą komunikację morską z metropolią. Jednocześnie król realizował inne duże przedsięwzięcia budowlane o ogromnym znaczeniu dla kraju. Mam tu na myśli przede wszystkim gruntowną przebudowę wielkiego kompleksu świątynnego w Jerozolimie, a także kilka potężnych twierdz, broniących dostępu do Miasta Świętego.

W powszechnej opinii Herod jest jednak postacią wybitnie negatywną: okrutnikiem, zazdrośnikiem, mordercą, człowiekiem zdolnym do wszelkich zbrodni, by tylko zachować władzę. Jaki był naprawdę?

Ta czarna legenda króla Heroda wzięła się z takiego, a nie innego przedstawienia go w Nowym Testamencie oraz wrogości, jakiej w Betlejem z jego strony doświadczyli Jezus i Święta Rodzina. Jednak wizerunek ten jest w dużej mierze zgodny z tym, co znajdujemy w źródłach historycznych. Herod rzeczywiście był człowiekiem zazdrosnym, podstępnym i posuwającym się do okrucieństwa, również względem swojej rodziny. Pisze o tym sporo żydowski historyk Józef Flawiusz. Herod był żądny władzy i zazdrosny o nią. Z całą pewnością jego obraz ukazany w Ewangelii i przekazany przez historyków jest pod tym względem spójny. Ale by zachować sprawiedliwość, trzeba powiedzieć, że tenże Herod dokonał znacznie więcej niż jakikolwiek inny żydowski władca w Palestynie. Być może lecząc swoje kompleksy, wynikające z faktu, że był tylko w połowie Żydem, i chcąc się Żydom przypodobać, z wielkim rozmachem podejmował działalność budowlaną, której ślady przetrwały do dnia dzisiejszego. Dbał też o pomyślność swoich poddanych. Zradykalizował się pod koniec swego panowania, gdy się zestarzał, widząc wszędzie przeciwników i wrogów podstępnie czyhających na jego władzę. Właśnie na ten ostatni okres przypadły narodziny Jezusa.

Jaki był właściwie stosunek Rzymu do Palestyny? Prowincji pozwalano żyć swoim życiem, czy też okupanci próbowali wprowadzać tam swoje porządki polityczne, społeczne i kulturowe?

W odniesieniu do swoich prowincji Rzymianie dbali przede wszystkim o to, aby panował tam porządek, płacono podatki i by sprawnie działała administracja. Imperium obejmowało cały basen Morza Śródziemnego, poczynając od Gibraltaru aż po Bliski Wschód. Rzym konsekwentnie starał się nie prowokować miejscowej ludności niepotrzebnymi ingerencjami w jej życie. Zdawano sobie bowiem sprawę, że aby utrzymać kontrolę nad tak rozległym państwem, potrzebny jest przede wszystkim spokój.

Co do Palestyny, to zacznijmy od tego, że Żydzi mieli w imperium rzymskim bardzo dużo przywilejów. Zabiegali o nie i je otrzymywali, przede wszystkim podtrzymując dobre relacje z dworem cesarskim w Rzymie. Tak było zarówno w okresie rządów Heroda Wielkiego, jak i później. Mamy świadectwa, że zawsze dbali o to, by obecność i wpływy żydowskie były w Rzymie widoczne. Jeżeli zaś chodzi o religię, to Rzymianie byli bardzo tolerancyjni. Na terenie imperium funkcjonowało bardzo dużo religii pogańskich, o różnym charakterze, o różnej genezie i różnym pochodzeniu. W związku z tym jeszcze jedna religia - judaizm - nie stanowiła problemu dopóty, dopóki nie sprawiała kłopotów. Żydzi początkowo sprawiali jednak Rzymianom pewien kłopot. W pobożności i wierze żydowskiej nie był dopuszczony kult cezara. Tymczasem wszyscy poddani imperium mieli obowiązek oddawania religijnej czci cezarowi. Po początkowych napięciach Żydzi zostali jednak z tego obowiązku zwolnieni, a dokładnie mówiąc, zadbali o zwolnienie z niego. To pozwalało im kultywować swoją wiarę i obrzędowość bez naruszania jej bałwochwalstwem, jakim byłoby oddawanie boskiej czci cezarowi. Zdarzały się jednak prześladowania Żydów w imperium wszczynane przez miejscową ludność. Konflikty te miały charakter społeczny, kulturalny, a tylko niekiedy religijny. Gdy się pojawiały, Rzymianie starali się je jak najszybciej wygasić.

Jaka była struktura społeczna Palestyny? Jakie warstwy ludności ją zamieszkiwały?

Ludność Palestyny była dość zróżnicowana. Inaczej wyglądało to na terenie Judei, inaczej w Galilei, a jeszcze inaczej w Samarii, gdzie mieszkali Samarytanie, czyli potomkowie Izraelitów wymieszanych z ludnością sprowadzoną przez Asyryjczyków z Mezopotamii. Na terenie Judei rządził król Herod, a po jego śmierci krótko, około 10 lat, panował jego syn Archelaus. Ponieważ Archelaus ze względu na swe postępowanie niezbyt się rodakom podobał, a i wobec Rzymian zachowywał się nie tak, jak tego oczekiwali, został odsunięty od władzy. Na jego miejsce Rzym mianował prokuratora, czyli namiestnika. Prokurator dziś kojarzy się nam groźnie, tymczasem w okresie rzymskim był to urzędnik administracji państwowej. Samo słowo wywodzi się od procurare, czyli troszczyć się o kogoś. Prokurator miał troszczyć się o interesy Rzymu na podległym mu terenie, a także o pomyślność miejscowej ludności. W jego ręku spoczywała lokalna władza polityczna, bo był reprezentantem cezara. Biorąc pod uwagę dzisiejsze skojarzenia słowa "prokurator", porównanie jest może trochę ułomne, ale był on kimś w rodzaju nuncjusza reprezentującego papieża w danym kraju. Z tym, że władza nuncjusza ma charakter religijny, a władza prokuratora miała charakter polityczny. Prokurator w Judei pojawił się w okresie, gdy Jezus miał około 15 lat.
Jeżeli chodzi o władzę religijną w Palestynie, to spoczywała ona w rękach arcykapłana rezydującego w Jerozolimie. Podlegali mu inni kapłani, których w Palestynie były tysiące, a to dlatego, że kapłaństwo starotestamentowe przechodziło z ojca na syna. Co do samej struktury społecznej, to na szczycie ówczesnego palestyńskiego społeczeństwa znajdowała się warstwa ludzi zamożnych, mieszkających w miastach i czerpiących zyski z handlu. Handel w tym czasie był bardzo ożywiony, jako że okres pokoju augustiańskiego sprzyjał wymianie towarów, podróżom i bogaceniu się. Palestyna miała stałą komunikację drogą morską z Rzymem i innymi miastami, czego ślady odnajdujemy w Nowym Testamencie, przede wszystkim w Dziejach Apostolskich, w Listach św. Pawła i pozostałych. Była też ważnym punktem na lądowych szlakach komunikacyjnych, do których należała słynna Via Maris, Droga Morska. Niżej od kupców stali rzemieślnicy, zajmujący się wytwarzaniem najrozmaitszych przedmiotów. Była to ważna część społeczeństwa - producenci i wytwórcy. W miastach zamieszkiwali w specjalnych dzielnicach przeznaczonych właśnie dla nich, tak jak do dzisiaj jest np. w Maroku. Były wreszcie warstwy, o których zwykło się mówić "ubogie", czyli rolnicy i pasterze. Prawdę mówiąc, wcale nie musieli być tak bardzo biedni jak się uważa. Skoro jako rolnicy uprawiali rolę, zwłaszcza winorośl, oliwki czy jęczmień, lub jako pasterze hodowali zwierzęta, a więc mieli owce i kozy, to wcale nie byli ubodzy. Była wreszcie warstwa ludzi rzeczywiście biednych, pozbawionych zarówno ziemi, jak i trzody. Ci byli nazywani am ha arec, czyli "lud ziemi", i pełnili rolę robotników sezonowych, najemnych. Ich położenie rzeczywiście było bardzo trudne.

Czy religia odgrywała dużą rolę w życiu mieszkańców Palestyny?

Myślę, że istniało analogiczne zróżnicowanie jak później przez wieki i jakie istnieje również dzisiaj. W szerszym życiu społecznym duże znaczenie miały stronnictwa, których charakter wynikał po części z przesłanek religijnych, a po części politycznych i społecznych. Najważniejsze z nich to: faryzeusze, saduceusze, zeloci i esseńczycy. Najbardziej skrajnie nastawieni i coraz bardziej zradykalizowani byli sykaryjczycy, którzy występowali przeciwko władzy rzymskiej, zwłaszcza gdy była nadużywana. Ich nazwa znaczy "nożownicy", bo posuwali się do terroru nie tylko wobec Rzymian, ale jeszcze częściej wobec swoich ziomków kolaborujących z okupantami.
Najbardziej wpływowi byli faryzeusze i saduceusze. Pierwsi mieli posłuch wśród ludności średniego szczebla i biedniejszej, dbali o życie religijne i jego zasady oraz sami je zachowywali. Ślady takich zachowań mamy w Ewangeliach, w których czytamy, że troszczyli się, by reguły judaizmu były przestrzegane bardzo drobiazgowo. Drudzy, czyli saduceusze, byli związani ze środowiskiem kapłańskim i skupiali osoby o wyższym statusie społecznym: bogate, zamożne i wpływowe.
Religijność zwyczajnej, prostej ludności była zaś rozmaita. Zapewne większość dbała, by spełniać swoje religijne obowiązki, natomiast nie mamy śladów powszechnej i nadzwyczajnej gorliwości. Tym, co mogło cechować ówczesnych Żydów, było swoiste napięcie mesjańskie i eschatologiczne, które dawało o sobie znać. Chodzi o wzmożone oczekiwanie na radykalną interwencję Boga w okresie, który Izraelici postrzegali mimo wszystko jako trudny w swojej historii. Na ile to napięcie kształtowało życie ogółu ludności, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, bo nie mamy dostatecznej liczby świadectw.

 

 Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 9/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum