Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„REAKTYWOWAĆ POLSKĄ MACIERZ SZKOLNĄ”

Aktualności

25.02.2020 13:03

Pocztówka Polskiej Macierzy Szkolnej z fotografią Henryka Sienkiewicza.

 

 

 

Pocztówka Polskiej Macierzy Szkolnej z fotografią Henryka Sienkiewicza.  

 

Rodzice mają siłę, która nie może być marnotrawiona

Prof. Artur Śliwiński

 

 

Kilka tygodni temu część polskiej opinii publicznej interesująca się życiem wyższych uczelni została wyrwana z sennego uśpienia bulwersującą informacją o sytuacji prof. Ewy Budzyńskiej z Uniwersytetu Śląskiego. W bardziej świadomych kręgach nauczycieli akademickich Jej sytuacja jest czytelna; to pokłosie „przeobrażeń” zachodzących w kilku ostatnich latach w polskich ośrodkach akademickich. Przypomnijmy, że ta wybitna polska socjolog wzburzyła władze uczelni swą bezkompromisową postawą wobec rodziny, za którą uważa związek kobiety z mężczyzną. Ośmieliła się na dodatek nazwać „dzieckiem” człowieka w fazie prenatalnej, pokazywała różne fazy rozwoju płodowego. Na podstawie badań socjologicznych stwierdziła coś, co każdy z rodziców i tak zna z własnych obserwacji, że posyłanie malutkich dzieci do żłobka nie jest dla naszych milusińskich najlepszym rozwiązaniem. To jeszcze nic, bo demonstrowała artykuły z prasy naukowej, dowodzące czarno na białym szkodliwości wychowywania dzieci przez tzw. pary jednopłciowe. To dopiero herezja!
Wydarzenia na Uniwersytecie Śląskim poprzedził szereg bulwersujących wydarzeń w środowiskach akademickich, które także przedostały się do słabo reagującej opinii publicznej (nic dziwnego, skoro jest ona głównie pod wpływem cudzoziemskich mediów), w tym znane oświadczenie ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosława Gowina, iż przeciwstawia się ograniczeniu studiów genderyzmu – w imię wolności słowa.
Wspomniane wydarzenia zbiegły się ze wspieraną przez niektóre samorządy kampanią „edukacji seksualnej” (promującą m.in. homoseksualizm wśród młodzieży szkolnej), przeciwko której władze oświatowe zdecydowały się jedynie na gest dezaprobaty – namawianie rodziców do aktywnego przeciwdziałania owej promocji na terenie szkół, do których posyłają dzieci mimo zagrożenia demoralizacją, bo i co mają zrobić… Poza werbalną krytyką władze oświatowe nie podjęły skutecznej interwencji, pomimo obowiązku prawnego.
Hipokryzja
W obydwu przypadkach – na poziomie szkół wyższych i na poziomie szkół podstawowych – widać liczne przejawy hipokryzji czynników odpowiedzialnych za edukację (czy również za wychowanie? – to nie jest pewne) młodzieży.
Ta sama hipokryzja w dziedzinie edukacji i wychowania cechuje niestety także znaczną część rodziców, którzy nie zamierzają wysuwać głowy z piasku i spojrzeć krytycznie na toksyczną ideologizację dzieci oraz destrukcyjne następstwa tej ideologizacji. Wielu rodziców tkwi w błędzie, że mają do czynienia z jakoby niegroźnymi wybrykami marginalnych środowisk lewicowych/homoseksualnych, a nie z zakrojoną na globalną skalę, celowo i konsekwentnie prowadzoną działalnością – destrukcją: antyspołeczną, antynarodową i antykatolicką. Trafia ona głównie w młodych ludzi. Lub mówiąc bardziej dosadnie – zajmuje się przeobrażeniem młodzieży w bezwolne i obłąkane stado.
Razi przede wszystkim obecna dominanta: powierzchowne i oportunistyczne podejście do problemów oświatowych i wychowawczych. To już nie zwykła beztroska, lecz choroba społeczna. Problemy są zamykane i uciszane w kręgu przypadkowych epizodów i wybryków, czyli bez rzetelnej analizy długotrwałych przeobrażeń kulturowych, naznaczonych piętnem ideologii marksistowskiej i neomarksistowskiej. „Dyskretnie” pomijane są zagraniczne agentury wpływu, zbudowane i finansowane przez ośrodki globalistyczne. Za wszelką cenę władze państwowe unikają odpowiedzialności instytucjonalnej i osobistej za tolerowanie i podtrzymywanie tych procesów.
Istnieje głęboka oraz przemożna niechęć do spojrzenia prawdzie w oczy: na sytuację w szkołach i uczelniach, w mediach, a także w powołanych do rozwoju oświaty, nauki oraz kultury ciałach ustawodawczych i administracyjnych, tolerujących i niekiedy jawnie wspierających działalność antypedagogiczną. Widać to w kilkunastoletniej historii reform oświaty i szkolnictwa wyższego, zwłaszcza w inicjatywach programowych i treściach podręczników, a także w… blokowaniu wszelkich form przeciwwagi. Hipokryzja polityków i biurokratów dotarła na najwyższe szczyty.
Problemy nie omijają nauczycieli. Godni pochwały, nastawieni propolsko, którzy rzetelnie wykonują swoje obowiązki, a zarazem są prawdziwymi wychowawcami młodzieży, znajdują się pod presją i agresją ze strony czynników samorządowych, mediów ogólnokrajowych i lokalnych, sponsorów „krzewiących postępowe wzorce”, podszywających się pod opinię publiczną organizacji non-profit, organizatorów „zajęć pozalekcyjnych”, a nierzadko także niektórych rodziców i przełożonych. Jest bezsporne, że sprzyja to pogłębiającej się degradacji zawodu nauczyciela i dalszemu obniżeniu, już słabego, poziomu kształcenia, pedagogicznej głupocie, wulgarności, a w szczególności ignorowaniu narodowego dorobku naukowego i kulturowego.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 7-8/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum