Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„PUSZCZA BIAŁOWIESKA BRONI SIĘ PRZED ŚWIERKAMI, KORNIKAMI I LUDŹMI”

Aktualności

25.02.2020 13:13

W odtworzeniu i ochronie żubra, największego europejskiego ssaka, którego naturalna populacja wyginęła w Puszczy Białowieskiej w 1919 r., wielką rolę odegrał Białowieski Park Narodowy. W latach 1920–28 nie było w Puszczy ani jednego żubra.  Fot. Adam Bujak

 

 

 

W odtworzeniu i ochronie żubra, największego europejskiego ssaka, którego naturalna populacja wyginęła w Puszczy Białowieskiej w 1919 r., wielką rolę odegrał Białowieski Park Narodowy. W latach 1920–28 nie było w Puszczy ani jednego żubra. Fot. Adam Bujak

 

Ten owad jest oportunistą – nie atakuje mocnego, zdrowego drzewa

Z dr. JERZYM KRUSZELNICKIM rozmawia Jolanta Sosnowska

 

Jolanta Sosnowska: Podupada nam Puszcza Białowieska i podobno w dużym stopniu przez… ekologów, choć niby bronili jej zacięcie, przykuwając się nawet do drzew. Na stronie internetowej Lasów Państwowych można przeczytać, że spór o Puszczę „dotyczy tego, jak chronić ten cenny obiekt oraz jaką rolę ma w nim odgrywać człowiek. Puszcza, taka jaką znamy, jest unikatową przyrodniczą pozostałością dawnych lasów; jej bogactwo zmniejszy się bez pomocy człowieka. Leśnicy chcą temu zapobiec. Przeciwnicy działań Lasów Państwowych są natomiast zwolennikami zostawienia przyrody samej sobie w imię ochrony naturalnych procesów – nawet jeśli oznacza to znikanie poszczególnych gatunków czy cennych siedlisk”. Spór trwa i coraz bardziej się zaognia; jesteś ekspertem od ochrony przyrody, wytłumacz proszę, o co w tym wszystkim chodzi.

Dr Jerzy Kruszelnicki: Puszcza Białowieska tak naprawdę jest zagrożona przez głupotę, a przedmiotem sporu wcale nie jest walka o jej zachowanie. Tu trzeba zaznaczyć w obronie ekologii, że nie każdy ekolog jest zideologizowanym ekologistą, a walczą o Puszczę przeważnie młodzi ludzie, którzy często nie mają wiedzy na ten temat. Działają w dobrej wierze, ale kierują się emocjami, które ktoś w nich podsyca.

Jeżeli jednak człowiek nie ma stosownej wiedzy, chyba nie powinien się za czymś wstawiać, walczyć, opowiadać za lub przeciw, bo jego zapał może być przez kogoś fałszywie wykorzystany.

To prawda, powinien najpierw zdobyć konieczną wiedzę i dopiero wtedy działać. Jeżeli jednak młodzi ludzie działają rzeczywiście dla dobra przyrody, to zgodnie z Konstytucją RP powinni być wspierani przez władze publiczne. Tymczasem obie strony sporu bardzo się spolaryzowały, co dla mediów, które żywią się sensacjami i skrajnościami, jest fantastyczne do eksponowania. Nie przeczytamy w nich przecież pewnego ranka, że w Puszczy Białowieskiej jest wszystko w porządku, bo strony tzw. konfliktu doszły do porozumienia i wspólnie działają dla dobra przyrody – to by było dla nich zbyt nudne. Dla mediów tylko wojna jest ciekawa, pokój nie. Żeby ocenić obecną sytuację, nie musimy cofać się bardzo daleko w historii Puszczy Białowieskiej, sięgnijmy do okresu powojennego. Np. pod koniec lat 1920. puszcza ta była eksploatowana w różnych miejscach z dość dużą siłą przez angielską firmę „Century”, która wycięła wtedy ok. 2,5 mln m³ drewna.

Dodajmy od razu, że wtedy jeszcze cała Puszcza Białowieska znajdowała się na terenie Rzeczypospolitej; wskutek powojennej rewizji naszych granic tylko nieco ponad 42 proc. jej obszaru znajduje się w Polsce. Pozostała, większa część przypadła przedtem Związkowi Sowieckiemu, a potem, po jego rozkładzie, Białorusi.

Słusznie zwracasz na to uwagę, gdyż są merytoryczne konsekwencje tego podziału z punktu widzenia ochrony przyrody. Grab, dominujący w polskiej części Puszczy Białowieskiej, która rozwinęła się na aluwiach (osadach rzecznych) górnej części dorzecza Narwi, jest gatunkiem w zasadzie ciepłolubnym. Wyżej na północny wschód – w Puszczy Knyszyńskiej czy Augustowskiej – już w zasadzie nie dominuje. W białoruskiej części Puszczy Białowieskiej, gdzie jest park narodowy i pozyskiwanie drewna jest minimalne, dominującymi drzewami, z uwagi na występujące tam ubogie, piaszczyste podłoże, są sosna i świerk. Tam drzewa nie wyglądają więc już tak majestatycznie jak po naszej stronie – puszcza ma wygląd bardziej północny, z natury jest bardziej borealna. Dlatego i z tego względu ogromnie ważna jest ochrona naszej części, będącej klasyką lasu naturalnego Niżu Środkowoeuropejskiego ciągnącego się od Ardenów po Nizinę Polską.

Kiedy utworzono w Puszczy Białowieskiej park narodowy?

Najpierw w 1921 r. powstał tam rezerwat, quasi-park, który objął najlepiej zachowany fragment, jaki ostał się po niemieckiej grabieży z czasów I wojny światowej. Niemcy rąbali bowiem drzewa na tempo, ich machina jest bardzo szybka i sprawna, jeśli chodzi o niszczenie i grabież cudzych dóbr; w ciągu 2 lat wycięli 4,5 mln m³ drewna, w tym kilka tysięcy cennych dębów.

Czyli drzew, które były kwintesencją tej puszczy?

Dąb można nazwać u nas „królem drzew”. Jest też rzeczywiście symbolem Puszczy Białowieskiej, siły jej trwania, choć – jak już wiemy – nie jest dominującym gatunkiem lasów liściastych, które rosły na tych terenach z natury, gdyż większą siłę żywotną ma tu grab, a także lipa.

Wróćmy jednak do pierwotnego rezerwatu. Jak to się stało, że Niemcy grabili przez dwa lata, a nie przez całą wojnę, i pewien obszar jednak się ostał?

W czasie tych niszczycielskich wyrębów na szczęście pojawił się na terenie Puszczy uznany działacz ochrony przyrody z Prus Zachodnich, Hugo Conwentz. Był to pierwszy orędownik rezerwatowej ochrony pomników przyrody; to dzięki niemu powstał np. rezerwat cisów w Borach Tucholskich, nazwany później imieniem Leona Wyczółkowskiego. Kiedy Conwentz stwierdził, że dla dobra nauki należałoby zachować jednak fragment Puszczy, usłuchano go ze względu na autorytet, którym się cieszył. Obszar, który się wtedy ostał – zaledwie 5 tys. ha – w 1921 r. prof. Władysław Szafer i jego współpracownicy, którzy po I wojnie światowej zrobili stosowną inwentaryzację, wyznaczyli do ścisłej ochrony. Na tym terenie utworzono najpierw wspomniany rezerwat, a w 1932 r. Park Narodowy w Białowieży, obejmując ochroną to, co przetrwało. Należy podkreślić, że na pozostałej części puszczy, poza parkiem narodowym, prowadzono normalną gospodarkę leśną.

Również dzisiaj, co nie wszyscy wiedzą, nie cała puszcza objęta jest parkiem narodowym.

W obecnej chwili 17 proc. jest chronione, a to jest i tak znacznie więcej niż przed wojną, ponieważ owe 5 tys. ha zostało w 1996 r. powiększone do prawie 11 tys. ha. Na pozostałych terenach, poza parkiem narodowym, znajdują się lasy gospodarcze trzech nadleśnictw: Hajnówka, Białowieża i Browsk. Jeszcze w latach 1960. i 1970. prowadzono tam zwykłą gospodarkę zrębową. Gospodarka leśna w naszym kraju to przecież tzw. system niemiecki wywodzący się z połowy XVIII w., polegający na wycince jakiegoś fragmentu lasu bez oglądania się na jego cechy naturalne, choćby obecność starych dębów, i sadzenie w rządkach w to miejsce drzew szybko rosnących, typowych dla Europy Środkowo-Wschodniej, czyli najczęściej sosen albo świerków; dziś dosadza się trochę dębów, lip i wiązów. Nie jest to więc naturalny, lecz sztuczny proces odnawiania, to sadzenie plantacji. Dopiero na początku lat 1990. zaczęto dostrzegać, że Puszcza Białowieska to jednak las, który ma inną wartość niż pozostałe obszary leśne na Niżu Polskim.

Jakie są zatem dla samej przyrody konsekwencje owych sztucznie zakładanych leśnych plantacji?

Jeśli na terenach naturalnego lasu grabowo-lipowo-dębowego posadzimy w następnym nawrocie w rządkach tysiące sosen lub świerków, następuje zakwaszenie gleby. W glebie bowiem na skutek opadu igieł tworzy się w połączeniu z wodą deszczową kwas flawowy i inne typy kwasów, niszczące warstwę próchniczną. Gleba z brunatnej, żyznej (którą można by po wykarczowaniu lasu użytkować np. ornie) staje się wskutek tego bardzo płytka – ma zaledwie kilka centymetrów.

Doprecyzuj, proszę, co to jest gleba, bo dla zwykłego czytelnika ziemia i gleba to pojęcia tożsame.

Gleba to element w ekosystemie, który zaliczamy do elementów żywych. Powstaje na powierzchni ziemi na skutek interakcji podłoża z roślinnością, pod wpływem klimatu. W klimacie arktycznym na przykład nie powstanie gleba brunatna, bo nie ma tam lasu. Na pustyniach nie ma gleby, bo nie ma tam roślinności – jest tylko podłoże typu piasek lub skała. Gleba jest pochodną roślinności, a nie odwrotnie. Oczywiście roślinność może rosnąć i bez gleby, drzewo wyrośnie i w szczelinie skalnej, byleby miało trochę wody. Ale kiedy opadają liście, gałęzie, to w połączeniu erodowanego podłoża z materią organiczną zaczyna tworzyć się gleba. A jak się jej trochę utworzy, wkraczają na nią rośliny, np. zawilce, przylaszczki, mchy. Mchy pod wpływem wody wytwarzają kwasy, które potrafią nawet rozkruszyć skałę w wierzchniej warstwie, przygotowując grunt pod glebę. Generalnie gleba to rozkruszona warstwa skalna, przekształcona przez roślinność i zwierzęta, które też się tam pojawią – np. bezkręgowce, czyli różnego rodzaju roztocze, dżdżownice, krety, a potem nornice i inne gryzonie, które zaczynają glebę przekopywać, użyźniać moczem i odchodami. W formie sprzężenia zwrotnego gleba zaczyna grubnąć i daje podstawę biologiczną następnym organizmom. Następuje akceleracja życia, czyli przyspieszanie naturalnego tempa rozwoju. Jest tylko jeden warunek – trzeba przyrodzie dać spokój. Jest ona na Ziemi tak „skonstruowana”, że sama nie ubożeje. To człowiek może ją zdewastować, zniszczyć, używając do swoich celów – trzeba to jasno powiedzieć. Leśnicy często mówią: musimy korzystać z lasu i musimy się nim opiekować, inaczej zginie. To jest o tyle prawdą, że muszą chronić drzewostan przed innym człowiekiem. Np. lasy sekwojowe w Ameryce Płn. przetrwały dwa tysiące lat dlatego, że człowiek tam nie ingerował; Indianie zresztą nie mieli odpowiednich narzędzi do wyrębu. Sytuacja zmieniła się dopiero po 1850 r., wraz z napływem osadnictwa ze wschodu, zwłaszcza do Kalifornii północnej i środkowej, kiedy zaczęto ścinać te drzewa także bezmyślnie, bez celu. Do dziś z lasów sekwojowych niewiele zostało.

Może za dwa, trzy tysiące lat znowu tam się odrodzą, a w Puszczy Białowieskiej odrodzą się lasy liściaste…

Trzeba wziąć pod uwagę warunki klimatyczne – one podlegają fluktuacjom, nie są i nigdy nie były stałe raz na zawsze. Popatrzmy choćby na lasy mazurskie, które leżą w podobnej strefie klimatycznej co Puszcza Białowieska. Puszcza Piska czy Puszcza Borecka też zostały przez Niemców zaświerczone. Tyle że świerki sadzono tam w połowie XIX w., kiedy klimat był ostrzejszy, bardziej kontynentalny, ze sroższymi zimami, co chroniło te nowo posadzone drzewa przed masowymi atakami różnych owadów i grzybów. Świerki lepiej sobie radziły w zimnym klimacie. Kiedy w latach 1980. weszliśmy w cykl łagodniejszych zim i wydłużenia okresu wegetacyjnego, sosna i świerk zaczęły padać. Fakt ten w przypadku Puszczy Białowieskiej w ogóle nie jest rozpatrywany. Już w 2008 r., zbierając materiały do opracowania naukowego „Podział geobotaniczny Polski Północno-Wschodniej”, byłem zdziwiony, że tak dużo młodych lasów świerkowych zaatakowanych jest w Puszczy przez grzyby; mam dużą dokumentację na ten temat. Przypuszczałem więc, że mogą kiedyś paść ofiarą kornika, bo są już osłabione. Podkreślam, że Puszcza Białowieska jest w dużej części sztucznie zaświerczona.

Naokoło parku narodowego i na styku z nim znajdują się zatem normalne lasy?

Tak. Na terenach trzech sąsiadujących nadleśnictw powstały dodatkowo rezerwaty przyrody, będące w administracji Lasów Państwowych. Skoro nie można było objąć parkiem narodowym całej puszczy, bo był przeciw temu wielki opór, leśnicy zgodzili się na utworzenie rezerwatów, które pozostawiono ich zarządzaniu, i tak zapewniona została ochrona.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 03/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum