Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Przyjaciel Hetmana Chrystusa”

Aktualności

22.09.2020 14:45

 Promocja albumu Białego Kruka „Europa krzyżem bogata” w krakowskiej kurii z udziałem czterech kardynałów (od lewej): Stanisław Dziwisz, Stanisław Nagy, Franciszek Macharski i Marian Jaworski. Stoją: prezes wydawnictwa Leszek Sosnowski i Adam Bujak. Fot. Wacław Klag

 

 

 

Promocja albumu Białego Kruka „Europa krzyżem bogata” w krakowskiej kurii z udziałem czterech kardynałów (od lewej): Stanisław Dziwisz, Stanisław Nagy, Franciszek Macharski i Marian Jaworski. Stoją: prezes wydawnictwa Leszek Sosnowski i Adam Bujak. Fot. Wacław Klag

 

 

 

Rozsławiał chrześcijańskie imię
i gorliwie spełniał apostolski urząd

Jolanta Sosnowska

 

 

5 września br. zmarł w sędziwym wieku 94 lat kolejny wieloletni, wielce oddany, lojalny i dyskretny przyjaciel z najbliższego grona Karola Wojtyły – Jana Pawła II, kard. Marian Jaworski. Od przejścia na emeryturę w 2008 r. były arcybiskup metropolita lwowski mieszkał w Krakowie, którego honorowym obywatelem był od 2006 r., i bardzo rzadko udzielał się publicznie. W telegramie kondolencyjnym papież Franciszek napisał o nim: „Zapisał się jako człowiek niezwykle prawy, szczery, odważny, a przede wszystkim miłujący Kościół. Pozostawił po sobie godne świadectwo gorliwości kapłańskiej, erudycji, wierności Ewangelii i odpowiedzialności za wspólnotę wierzących”. Kard. Marian Jaworski spoczął na terenie sanktuarium Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej, z którym duchowo silnie był związany.

Poniższe wspomnienie stanowi fragment IV t. „Hetmana Chrystusa”,
który ukaże się już 22 września br.

  

Jak już wielokrotnie wspominałam, Karol Wojtyła był wierny przyjaźniom i jak mało kto umiał je pielęgnować. Zawsze pamiętał o imieninach, urodzinach, rocznicach i jubileuszach bliskich sobie osób. Także jako Następca św. Piotra prowadził bogatą korespondencję, zadziwiając, każdym razem na nowo, swą troskliwością i zapewnieniami o modlitwie. Do grona najbliższych przyjaciół jeszcze z czasów krakowskich, z którymi dawniej spędzał wakacje i odbywał wędrówki w góry, należał oprócz małżeństwa Wandy i Andrzeja Półtawskich, ks. prof. Tadeusza Stycznia i ks. prof. Stanisława Nagyego także abp Marian Jaworski. W liście gratulacyjnym do niego, datowanym 24 maja 2000 r., we wspomnienie Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, na 50-lecie jego święceń kapłańskich, szczerze to Jan Paweł II wyznał: „od lat młodości uważam Ciebie, Czcigodny Bracie, za wiernego przyjaciela, żywiąc uznanie dla Twojej głębokiej duchowości, wyjątkowej erudycji w dziedzinie filozofii i teologii oraz całkowitego zawierzenia woli Bożej”.
Święcenia kapłańskie przyjął Marian Jaworski z rąk lwowskiego abp. Eugeniusza Baziaka 25 czerwca 1950 r. w sanktuarium Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam bowiem działało Arcybiskupie Wyższe Seminarium Duchowne, przeniesione ze Lwowa w październiku 1945 r. Swoją stolicę biskupią musiał opuścić również prześladowany i szykanowany przez okupacyjne władze sowieckie metropolita. Abp Baziak swą ostatnią Eucharystię odprawił w archikatedrze lwowskiej w niedzielę wielkanocną 1946 r.
Marian Jaworski był lwowiakiem. Przyszedł na świat w tym arcypolskim mieście 21 sierpnia 1926 r. w rodzinie Wincentego i Stanisławy Łastowieckiej. Na chrzcie w kościele św. Antoniego otrzymał imiona Marian Franciszek; w tej świątyni będzie potem gorliwym ministrantem. Miał jeszcze siostrę i brata. Rodzina mieszkała w kamienicy czynszowej na Łyczakowie, gdzie ich sąsiadami byli Ukraińcy i Żydzi. „Wychowałem się z nimi w jedności i wspólnocie – wspomni kardynał Jaworski po latach. – Wojna 1939 r. była dla mnie wielką tragedią. Sowieci i Niemcy nie tylko zaczęli nas dzielić, ale też wywozić na Syberię i do Kazachstanu – wyniszczać. Żydzi zostali zamknięci w getcie, a później wymordowani przez Niemców. Stało się to także losem moich koleżanek i kolegów z podwórka i szkoły” (https://ekai.pl/kard-jaworski-nie-ma-kosciola-bez-dobrze-wyksztalconych-duchownych/; dostęp 20 kwietnia 2020).
Rodzina Jaworskich żyła w ciągłym strachu przed sowieckim, a później przed niemieckim okupantem. Brat ojca został wraz z rodziną wywieziony na Sybir. By uniknąć wywózki do Niemiec, nastoletni Marian imał się we Lwowie różnych prac, tak jak starszy od niego o 6 lat Karol Wojtyła, który pracował w Krakowie w kamieniołomie i w fabryce Solvay.
W czasie niemieckiej okupacji Lwowa Marian uczył się na tajnych kompletach, a po maturze w 1945 r. wstąpił do działającego tam od wieków Arcybiskupiego Seminarium Duchownego. Kiedy w październiku miał rozpocząć się rok akademicki, sowieckie władze okupacyjne Lwowa nakazały seminarium zlikwidować. Nie zaprzestało ono jednak działalności, gdyż abp Baziak poprzysiągł sobie, że nie zmarnuje żadnego powołania. Wtedy z pomocą przyszli mu kalwaryjscy bernardyni, którzy w swych pomieszczeniach klasztornych użyczyli gościny 26 lwowskim klerykom (w 1950 r. lwowskie seminarium z siedzibą w Kalwarii Zebrzydowskiej zostało jednak całkowicie zlikwidowane przez polskich komunistów).
Kard. Marian Jaworski wspominał tamtą podróż do Kalwarii Zebrzydowskiej na pierwszy rok studiów: „Po tygodniu od wyjazdu ze Lwowa koleją, wagonami towarowymi, 20 października 1945 r. przybyliśmy na miejsce”. Wraz z seminarzystami przyjechali też niektórzy profesorowie z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza. Czasy prosowieckiego reżimu były, jak wiadomo, bardzo trudne dla Kościoła, w tym dla księży i alumnów, jednak tu lwowscy seminarzyści znaleźli sprzyjające, choć bardzo spartańskie (mieszkali po czterech, pięciu w jednej celi), warunki nauki i bytowania. Mimo to późniejszy kardynał wspominał tamten czas z wielką wdzięcznością: „Przebywając w klasztorze, weszliśmy w uporządkowany rytm życia zakonnego, w normalność. Po wszystkich zawirowaniach i doświadczeniach, które stały się naszym udziałem, to była przystań”. Nawet jeśli musieli czasem ciężko popracować, by zapewnić sobie byt, co w przypadku dzisiejszych, przyzwyczajonych do różnych wygód i wychowanych w czasach dobrobytu seminarzystów jest wprost niewyobrażalne. „W niedługim czasie po naszym przyjeździe do Kalwarii – pisał w 2002 r. kard. Marian Jaworski – pojawił się problem opału na ogrzewanie cel. Ksiądz ekonom Wawrzyniec Mazur pojechał na Śląsk i wrócił z dwoma wagonami węgla, który potem woziliśmy furami ze stacji do udostępnionej nam przez bernardynów szopy. Innym razem szuflowaliśmy zboże (zebrane przez księży archidiecezji lwowskiej pracujących na ziemiach zachodnich), z którego piekły chleb siostry boromeuszki pracujące w seminarium. Pomocy udzielili nam także ojcowie bonifratrzy, którzy udostępnili pole pod uprawę ziemniaków”.

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

 


 

 

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 10/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum