Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„POLACY CZY FOLKSEUROPEJCZYCY?”

Aktualności

16.05.2019 10:52

„Wieszanie zdrajców”, obraz Jana Piotra Norblina.

 

 

 

„Wieszanie zdrajców”, obraz Jana Piotra Norblina.




Prof. Michał Wojciechowski

 

Dawno już temu na jakiejś konferencji węgierski rozmówca opisał mi problem tożsamości swojego kraju następująco. W kraju słabszym część mieszkańców zanadto ogląda się na obcych. Czują się słabi zewnętrznie i wewnętrznie, wolą więc naśladować innych i orientować się na nich. Stąd wybory politycznej zależności od Austrii, Niemiec czy Sowietów.
To oczywiście stosuje się do wielu krajów, a zwłaszcza do Europy Środkowej. W Polsce, choć była ona niegdyś przez długi czas europejskim mocarstwem, od ponad dwóch wieków mamy niemało małodusznych i interesownych, którzy szukają obcej protekcji zamiast stawiać na Polskę i jej możliwości. Ma to pewne przyczyny obiektywne typu historycznego, ale można też szukać cech psychologicznych, sprzyjających takim wyborom. Od tego spróbuję zacząć.

Psychologia wyborcza
Może ktoś się kiedyś pokusi o przebadanie większej grupy i poszukanie statystycznych korelacji między cechami osobowości i inteligencją a wyborami politycznymi. Nasuwa się tu kilka hipotez roboczych do sprawdzenia. Jest zupełnie możliwe, że poczucie mniejszej wartości, kompleksy i postawy roszczeniowe sprzyjają głosowaniu na blok liberalno-lewicowy. Z kolei poczucie odpowiedzialności, ostrożność i zakorzenienie mogą sprzyjać poparciu dla PiS. Zbytnia emocjonalność i brak krytycyzmu prowadzi do wybierania Konfederacji albo przeciwnie – Wiosny (dlatego są względnie popularniejsze wśród młodych). Wyższy iloraz inteligencji i nonkonformizm mogłyby zbiegać się statystycznie z głosowaniem na Kukiza’15 (i właśnie m.in. dlatego ruch ten ma małe szanse na zdobycie większości, a spore na bycie języczkiem u wagi).
Te przypuszczenia bez gruntownych (i kosztownych) badań socjologicznych nie dadzą się ani potwierdzić, ani obalić. Takie obiektywne badania są jednak możliwe. Tego typu studia socjologów warszawskich, skądinąd dalekich w swych sympatiach od obozu rządzącego, pokazały, mówiąc w największym skrócie, wyższy poziom agresji u zwolenników opozycji lewicowo-liberalnej niż PiS-u (co zresztą widać gołym okiem choćby po propagandzie i wpisach w Internecie). Już teraz można wszakże zauważyć, że stronnictwa polityczne w swojej retoryce zdają się zakładać wymienione wyżej cechy u swoich wyborców. Tak jakby coś na ten temat wiedziały lub przeczuwały.  
Blok liberalno-lewicowy pobudza więc agresję i próbuje wzbudzić strach przed PiS-em. Zarazem jawnie żeruje na kompleksach prowincjonalnych, obiecując nam europejskość, to znaczy obecność i znaczenie w Europie. Stale straszy negatywnymi opiniami o Polsce pochodzącymi z tejże „Europy”, nawet o takie opinie zabiegając i popierając je w głosowaniach PE! Blok ten de facto sam tego typu kompleksy manifestuje, biorąc za dobrą monetę fawory eurobiurokracji i poparcie z Niemiec; przekupstwa doszukiwać się tu nie musimy. Prasa niemiecka (ale w Niemczech, nie w Polsce) pisze otwarcie o Tusku, że jest uległy i daje się kierować.
Z kolei PiS z sojusznikami stara się prezentować jako odpowiedzialny za państwo i zatroskany o obywateli. Pobrzmiewa tu „państwowotwórcza” propaganda sanacji i wezwania przez endecję do budowy silnej Polski i dobrobytu narodu. Na ile jest to faktycznie i skutecznie realizowane, to inna sprawa, ale w każdym razie widać, że do takiego spojrzenia stronnictwo rządzące się odwołuje.
Obie te postawy były widoczne w miniaturze podczas strajku nauczycieli. Popierając go, opozycja bazowała mimochodem na poczuciu niższości u pedagogów oraz postawach roszczeniowych: ich zawód jest niedoceniany, pensje niewystarczające, rząd, rodzice i uczniowie ich lekceważą. Będącym w depresji proponowano agresję, a takie przejście jest psychologicznie bardzo łatwe.
Rząd z kolei podkreślał odpowiedzialność i obowiązki, zwłaszcza ze względu na uczniowskie egzaminy. Tym razem się okazało, że ta druga postawa jest dla ogółu bardziej przekonująca, skutkiem czego zerknąwszy na słupki poparcia opozycja dała strajkującym znać, że już potrzebni nie są.
W Konfederacji góruje efekciarstwo i prowokująca retoryka, która przykrywa sensowne tezy na temat przewagi ustroju wolnościowego nad biurokracją. W Wiośnie trudno dostrzec coś innego niż zabiegi o dobre wrażenie, obiecanki i robienie atmosfery. Kukiz’15 potrafi się wypowiadać efektownie, ale akcentuje propozycje zwalczania wad systemowych państwa polskiego i Unii Europejskiej, rzeczy trudniejsze do wyłożenia i zrozumienia przez ogół. I najmniej widać tu skłonności do obiecywania gruszek na wierzbie. Co do innych partii, ich poparcie jest obecnie śladowe, więc je pominę.  

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 5/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum