Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„POCZTA POLSKA TO JEDYNA FIRMA LOGISTYCZNA Z POLSKIM KAPITAŁEM”

Aktualności

23.10.2018 10:30

Prezes Zarządu Poczta Polska SA Przemysław Sypniewski podczas prezentacji nowej strategii Grupy PP (Poczty Polskiej). Fot PAP/Leszek Szymański

 

 

 

Prezes Zarządu Poczta Polska SA Przemysław Sypniewski podczas prezentacji nowej strategii Grupy PP (Poczty Polskiej). Fot PAP/Leszek Szymański

 

Rozmowa z PRZEMYSŁAWEM SYPNIEWSKIM,
prezesem Poczty Polskiej SA

 

Adam Sosnowski: Panie Prezesie, kiedy ostatnio wysłał Pan list?

Prezes Przemysław Sypniewski: Nawet nie tak dawno temu, bo w połowie sierpnia – byłem na urlopie i wysyłałem kartki do rodziny.

Pocztówki rzeczywiście jeszcze pozostają dość żywe w naszej tradycji, ale mam na myśli taki piękny, ręcznie pisany list.

Szczerze powiem, że też mi się to zdarza, choć są to listy dołączone – wysłałem komuś mały prezent, a do tego dołączyłem krótki list.

To chyba dobry znak, że prezes Poczty Polskiej sam jeszcze wysyła listy, bo są one jednak jej najważniejszym symbolem. Drugim symbolem są, według mnie, znaczki. Kiedyś je zbierano, jako dziecko też miałem albumy ze znaczkami. Czy interesuje się Pan nimi?

Owszem, powiedziałbym nawet, że filatelistyka jest moją pasją. Pochwalę się, że posiadam pełną kolekcję polskich znaczków z ostatnich 22 lat. Teraz zbieranie jest dla mnie oczywiście zadaniem łatwiejszym, bo jako prezes Poczty mam dostęp do wszystkich znaczków, ale zanim objąłem tę funkcję, miałem wykupiony abonament filatelistyczny, podobnie jak 30 tys. innych osób w Polsce.

Pytam o to nie bez powodu, gdyż Poczta, której symbolami są listy i znaczki, świętuje w tym roku 460-lecie. Jednak kierunek, w którym obecnie idzie ta wielka instytucja, zmienia się tak szybko, jak nigdy dotąd.

Zaskoczę Pana i czytelników, ale wysyłka listów to dalej zdecydowanie największy obszar, którym zajmuje się Poczta Polska. Stanowi ok. 60 proc. świadczonych przez nas usług, a przynosi 65 proc. przychodów i zysków. Warto to podkreślić, gdyż jeszcze dwa lata temu Poczta była na minusie, jednak już w zeszłym roku odnotowaliśmy niewielki zysk. Chciałbym tu dodać, że w ciągu ostatnich 20 lat Poczta nie otrzymała żadnego wsparcia finansowego od państwa. Utrzymuje się sama.

A czy Poczta powinna dostawać takie dotacje?

To jest kwestią wyboru pewnej drogi, choć sytuacja w Polsce jest wyjątkowa w skali europejskiej, gdyż inne Poczty narodowe otrzymują różne formy państwowego wsparcia. Na przykład niemiecka Poczta została przed 2011 r. zrestrukturyzowana na koszt państwa niemieckiego. Poczta francuska w zeszłym roku otrzymała wsparcie wysokości ok. 450 mln euro od państwa francuskiego, a w tym roku ma dostać ok. 900 mln.

Proszę powiedzieć dla porównania, jaki jest roczny budżet Poczty Polskiej?

W tym roku przychody ukształtowały się na poziomie ok. 6 mld złotych.

Czyli ok. 1,4 miliarda euro. Z tego wynika, że pomoc państwa dla Poczty we Francji jest ogromna.

Owszem, choć tamtejsza Poczta jest oczywiście większa niż w Polsce, Francja ma więcej mieszkańców. Z kolei w porównaniu z pomocą, którą otrzymała Poczta niemiecka, to i tak niewiele. Ciekawy model jest chociażby w Belgii, gdzie Poczta ma dodatkowo obowiązki socjalne na rzecz państwa, za świadczenie których dostaje dodatkowe pieniądze. Czesi np. otrzymują dodatkowe pieniądze od państwa za obsługę systemu e-doręczeń. Fakt, że Poczta Polska nie jest przynajmniej współfinansowana przez państwo, jest ewenementem na skalę europejską. Uważam, że wsparcie państwa dla Poczty nie powinno mieć charakteru bezpośredniego transferu środków z budżetu, ale powinno polegać na tym, że niektóre zadania administracyjne i proobywatelskie leżące po stronie państwa będą realizowane przy pomocy Poczty Polskiej. O takim wsparciu rozmawiamy z rządem.

Liberałowie czytając te zdania, już się nerwowo wiercą na stołkach, zadając pytanie: dlaczego akurat Poczcie państwo powinno gwarantować realizację tych usług?

Gdyż Poczta Polska realizuje ważny obowiązek, który nie leży wcale po jej stronie, a po stronie państwa polskiego – utrzymuje odpowiednią strukturę dostępności usług pocztowych wymaganą przez ustawy krajowe oraz dyrektywy unijne. Mimo rozwoju nowych technologii pozostają one niezmienne, a w Polsce stanowią, że w każdej gminie musi być placówka Poczty, niezależnie od tego, czy generuje przychody, czy nie.

Niemniej doszło już w Polsce do sytuacji, że wygrała myśl liberalna, według której rynek reguluje się jakoby sam, w związku z czym zabrano Poczcie Polskiej status operatora wyznaczonego, a więc status instytucji pocztowej zobowiązanej m.in. do obsługi sądów, prokuratury i innych instytucji państwowych, skąd wychodzą miliony listów. W 2013 r. prywatna Polska Grupa Pocztowa wygrała przetarg na obsługę tych przesyłek, a kolejnym ciosem dla Poczty Polskiej był wygrany przez InPost przetarg na obsługę KRUS. Protestowaliśmy przeciwko takim metodom na łamach „Wpisu” („Wpis” nr 1(39)/2014), bo spodziewaliśmy się, że powstały nie wiadomo skąd InPost nie podoła zadaniu, że dojdzie do strasznego bałaganu – i tak się niestety stało. Ważne pisma sądowe, listy polecone obywatele musieli odbierać sami np. w sklepach z bielizną albo w warzywniakach.

Rynek usług pocztowych w Polsce jest w pełni wolny, a jego ograniczenia nie wynikają z tego, co jest biznesem, lecz obowiązkiem, czyli pocztową usługą powszechną. Polska realizuje ją zresztą w najbardziej skrajnej wersji, nie dostajemy bowiem na realizację usługi powszechnej żadnych pieniędzy, co, jak wspomniałem, występuje w wielu innych państwach. Gdy w 2013 r. nastąpiło pełne uwolnienie rynku, o czym Pan wspomniał, byliśmy pierwszym krajem, w którym przeprowadzono przetarg na operatora wyznaczonego. W innych krajach Poczty państwowe są ustanawiane poza konkursami jako operatorzy wyznaczeni albo w ogóle istnieje monopol pocztowy. Jak Pan widzi, model rynku pocztowego w Polsce jest najbardziej liberalny, co zresztą wcale nie jest dobre dla obywateli.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 10/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum