Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„ORZEŁ, ABY MÓC SWOBODNIE SZYBOWAĆ, POTRZEBUJE GNIAZDA”

Aktualności

26.11.2019 9:53

Prof. Andrzej Nowak, Kawaler Orderu Orła Białego, z małżonką Justyną Chłap-Nowakową. Fot. Biały Kruk

 

 

 

 

Prof. Andrzej Nowak, Kawaler Orderu Orła Białego, z małżonką Justyną Chłap-Nowakową. Fot. Biały Kruk

 

Prof. Andrzej Nowak

 

Dzisiejszy dzień i dzisiejsza uroczystość są okazją, żeby uświadomić sobie, może także z pewnym dystansem, to, co podpowiada krótki, mądry wierszyk Cypriana Kamila Norwida „Szczęście” mówiący o przyznawaniu orderów:
Szczęsny, kto, będąc mężem znakomitym,
Otrzyma order o późnej siwiźnie,
Lecz szczęsny dwakroć, kto ma córki przytém,
Bo nacóż zdadzą się wstążki mężczyźnie?…
Dlatego byłby nad wszystkie zaszczytem
Order „podwiązki” lub „złotej ostrogi”.
Gdyby… dawano oba w liczbie mnogiej.
Ludzie, którzy odbierają ordery, są zazwyczaj – jak duża nas część tutaj – starsi, przyprószeni siwizną. Na order w jego materialnym wymiarze można spojrzeć tak, jak proponuje Norwid, jak na pewnego rodzaju zabawkę; dobrze jest mieć córkę, dobrze jest mieć wnuki, którym to wyróżnienie można przekazać. Mądry Poeta poucza nas, byśmy przy takiej okazji nie zachwycili się sami sobą, ale żebyśmy zobaczyli sens naszej pracy i wyróżnień, jeśli nas spotykają – w ciągu pokoleń. Żebyśmy zobaczyli, że możemy przekazać dalej tę swoistą pałeczkę w owych pokoleń sztafecie. Są wśród nas znakomici sportowcy, którzy potrafią to robić najlepiej. Ale przecież sens tego wydarzenia, jakim jest dla każdego z nas, tutaj odznaczonych, zaszczyt odbierania nagród z rąk Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, nie wyczerpuje się tylko w tej sztafecie, w tej radości, że możemy przekazać nasze wyróżnienie, świadectwo naszego istnienia i działania, następnym generacjom.
Kiedy zastanawiam się nad głębszym sensem dzisiejszego wydarzenia, wtedy zamiast słów przychodzi mi na myśl symbol Orła Białego, któremu przecież wszyscy służymy. Orzeł, ptak wysokich lotów, szybuje. Żywiołem jego jest wolność i bezkres. Z wysokości jego lotu nie widać żadnych granic czy podziałów, jest za to wszechogarniające poczucie wolności. Dla niektórych wolność jest dziś być może taką właśnie bezkresną wizją wyzwolenia od granic, od wszelkich granic, w których zamknięta jest nasza zbiorowa tożsamość. Polskość oznacza przecież pewną historycznie uwarunkowaną wspólnotę. Niektórzy wolność wyobrażają sobie jako wyzwolenie od tej wspólnoty, wyjście poza jej granice w bezkres nieokreśloności.
Jednak Orzeł, nawet najdalej i najwyżej szybujący, potrzebuje gniazda. Aby móc ogarniać cały świat mocą swojego twórczego ducha, potrzebuje miejsca, z którego się wywodzi, gdzie się wychował i do którego zna drogę. I wraca do niego, choćby pamięcią, kiedy zakłada nowe, swoje, odrębne gniazdo. Sądzę, że powinniśmy odnaleźć swoje miejsce w pracy budowania, upiększania gniazda naszego Orła, w trosce o to, żeby żyło się w nim bezpiecznie, zdrowo, jak czynią to wspaniale choćby nagrodzeni tutaj pracownicy najzaszczytniejszej służby – służby zdrowia.
Myślę, że tym, co pozwala nam w jakiś sposób zmierzyć z pokorą tę naszą pracę, jest pamięć o innych nagrodzonych, o tych, którzy byli przed nami i którzy zrobili w walce o to gniazdo, w pracy na jego rzecz – najwięcej. Wymienię trzech: Tadeusza Kościuszkę – pierwszego kawalera Orderu Virtuti Militari, którego dzisiaj, może na szczęście, już się nie przyznaje; Józefa Piłsudskiego – pierwszego z urzędu kawalera odrodzonego w II Rzeczypospolitej Orderu Orła Białego, a wreszcie św. Jana Pawła II – pierwszego kawalera odrodzonego w III Rzeczypospolitej Orderu Orła Białego.
Mówię o tym z właściwą sobie perfidią, bo już dwukrotnie miałem okazję wracać w Pałacu Prezydenckim do pewnej idei, którą raz jeszcze pragnę przy tej wzruszającej dla mnie okazji przypomnieć. Najpierw przekazałem ją Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, niestety tuż przed jego tragiczną, niespodziewaną przez nikogo, śmiercią. Nie tak dawno pozwoliłem sobie nękać raz jeszcze tą ideą Pana Prezydenta Andrzeja Dudę. Cóż to za idea? Dwaj pierwsi z wymienionych przeze mnie wielkich Polaków doczekali się widomych symboli wdzięczności narodu dla swej wielkości, która wykracza ponad wszelkie odznaczenia czy wyróżnienia, jakie Rzeczpospolita może przyznać na wstędze, choćby najszerszej i najpiękniejszej. Mam tu na myśli usypane pracą tysięcy rodaków kopce – symbolizujące właśnie wdzięczność narodu wobec największych jego synów: Kopiec Kościuszki, Kopiec Piłsudskiego. Zaczynamy dziś 102. rok od odzyskania przez Polskę niepodległości. Będzie w nim zarazem przypadała 100. rocznica urodzin Jana Pawła II. Mam nadzieję, że ciągle nas wszystkich – a przynajmniej zdecydowaną większość Polaków – ta wielka postać łączy. Może zatem jest to także moment, żeby uprzeć się i przypomnieć, że w tym szczególnym roku stulecia św. Jana Pawła II warto temu największemu z Polaków dodać jeszcze szczególny wyraz naszej zbiorowej, narodowej wdzięczności. Nam się to przyda, nie Jemu. Niech to będzie jeszcze jednym sposobem na umacnianie gniazda Orła Rzeczypospolitej.
Z myślą tą pozwalam sobie podziękować najserdeczniej za wyróżnienie, które dziś mnie i tylu innych, godniejszych, spotkało. Ku chwale Ojczyzny!

Przemówienie wygłoszone w Pałacu Prezydenckim 11 listopada 2019 r.

 

 

 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum