Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„ONI NIE CHCĄ OPUSZCZAĆ SWOICH OJCZYSTYCH TERENÓW”

Aktualności

30.05.2018 11:16

Minister Beata Kempa podczas wizyty w szkole na terenie obozu dla uchodźców w Zaatari w Jordanii, 15 stycznia 2018 r. Fot. PAP/Leszek Szymański

 

 Minister Beata Kempa podczas wizyty w szkole na terenie obozu dla uchodźców w Zaatari w Jordanii, 15 stycznia 2018 r. Fot. PAP/Leszek Szymański

 

Łączna suma polskiej pomocy w 2017 roku to 754 mln zł

 

Rozmowa z ministrem BEATĄ KEMPĄ

 

Iwona Galińska: Sprawa uchodźców jest ciągle aktualna. Raz mówi się o niej z większym natężeniem, a innym razem problem przycicha, aby znów po pewnym czasie wybuchnąć z nową siłą. Zachód swego czasu bezrozumnie otwarł szeroko ramiona na przybyszy i to zarówno z krajów ogarniętych zawieruchą wojenną, jak i emigrantów ekonomicznych, traktujących Europę jak Eden. Uważają oni, że w tym Edenie nic się nie robi i na tzw. socjalu żyje się całkiem dostatnio. W okresie schyłkowych rządów PO-PSL sprawa ewentualnych imigrantów napływających do Polski nie została jasno sprecyzowana. Rząd niejednokrotnie mówił ustami premiera i rzecznika, że Polska jest przygotowana na przyjęcie każdej liczby uchodźców. Gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, sytuacja zmieniła się. Nowy rząd od początku miał jasno sprecyzowany pogląd. „Nie” dla bezrozumnego przyjmowania uchodźców i pomoc humanitarna tam, na miejscu konfliktu wojennego. Czy od czasu, gdy Pani objęła tekę ministra w nowo utworzonym resorcie, coś się w tej kwestii zmieniło?

Minister Beata Kempa: Mamy ten sam kierunek i jest on niezmienny. Pomagamy tym, których zdrowie i życie jest zagrożone, osobom próbującym przeczekać czas wojny – blisko granicy swego kraju lub w krajach ościennych. Matka z chorym dzieckiem, która ma do wyboru oddać dziecko na leczenie w dalekim, nieznanym kraju lub w odległości kilku kilometrów skorzystać z pomocy medycznej na miejscu, wybierze drugi wariant, aby być blisko dziecka i w znanym sobie środowisku. A taki rodzaj pomocy medycznej jest dostępny dzięki działającym na tych terenach organizacjom pozarządowym, zarówno świeckim, jak i kościelnym. Mówię głównie o Syrii, kraju ogarniętym kilkuletnią okrutną wojną.

Dużo krytycznych słów pada na temat Polaków, zarzucając nam ksenofobię i wrogi stosunek do uchodźców, który przekreśla jakąkolwiek pomoc. Czy taki antypolonizm ma odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Absolutnie się z tym nie zgadzam. My Polacy mamy wielkie serca, otwarte na potrzeby innych i niejednokrotnie można się było o tym przekonać. Wystarczy zorganizować jakąkolwiek akcję, aby odzew był natychmiastowy. A liczy się wszystko, każdy wysłany SMS. Pragnę przywołać choćby zainicjowaną przez ks. arcybiskupa Józefa Kupnego wraz z przedstawicielami władz różnych szczebli i organizacji z Dolnego Śląska akcję „Dar dla Aleppo”, której finałem był Charytatywny Koncert Maltański w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Nie byłoby sukcesu tej akcji (zebrano wówczas 1,1 mln zł z przeznaczeniem na remont i wyposażenie szpitala św. Ludwika w Syrii) bez aktywności Polaków o wielkich sercach.

Wizytowała Pani osobiście dwa największe obozy uchodźców syryjskich. W czym utwierdziła Panią ta wizyta?

W styczniu tego roku odwiedziłam dwa obozy w Jordanii, Zaatari i Azraq. W jednym mieszka 80 tys. uchodźców, z tego 40 tys. dzieci. Obóz ciągle się rozrasta – jest około 80 urodzeń tygodniowo. Drugi obóz liczy 39 tys. osób. Warunki są tam bardzo trudne. Przytłacza ogrom beznadziei. Szerzą się depresje, choroby. Potrzebna jest na szeroką skalę zarówno pomoc medyczna, jak i edukacyjna. Dlatego tak istotna jest akcja powoływania na tych terenach szkół. I to na szczęście się udaje. Młodzi ludzie chętnie uczą się zawodu, aby po ustaniu działań wojennych mieć fach w rękach. Pierwsze podwaliny pod projekt edukacyjny dała Norwegia. Trzeba go teraz zorganizować na szeroką skalę. Jordańczycy będą certyfikować wiedzę i umiejętności uczniów i na koniec nauki wyposażą absolwentów w odpowiednie dokumenty i certyfikaty. Uczą ich m.in. zawodu spawacza, krawca i krawcowej, fryzjera. Dużym powodzeniem cieszą się kursy komputerowe. Ludzie ci czekają tylko na koniec wojny, aby wrócić na swoje tereny i odbudowywać kraj.
Trzeba podkreślić, że syryjskie dzieci są wyjątkowo zdolne. W ciągu pół roku nadrobiły wszystkie zaległości. Chodzi o to, aby nie dopuścić do powstania „pokolenia straconego”. Syryjczycy bardzo kochają swoją ojczyznę. Są zdolni, ambitni i swoje dalsze życie wiążą z odbudową kraju. A ktoś z zewnątrz chce im na siłę organizować życie w imię obcej im ideologii. To widać zwłaszcza wtedy, jak się pojedzie na miejsce i porozmawia z uchodźcami. Dlatego tak ogromny sens ma pomoc na miejscu.

Jakie są konkretne działania rządu w niesieniu pomocy humanitarnej w Syrii?

Realizujemy bardzo dużo programów przy współudziale środków z budżetu państwa i przy dużym wkładzie takich organizacji jak: Stowarzyszenie Papieskie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, Caritas Polska, Polska Misja Medyczna, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, UNICEF Polska, Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Dzięki projektowi Pomocy Kościołowi w Potrzebie ocaliliśmy 5,5 tysięcy ludzkich istnień, a 13 tysięcy osób skorzystało i wciąż korzysta ze sprzętu medycznego, który zakupiliśmy. Organizujemy doraźną pomoc uzależnioną od sytuacji. Takim przykładem są środki finansowe z rezerwy ogólnej budżetu państwa przekazane dla UNICEF Polska na realizację projektu pn. „Pomoc dla dzieci w Syrii – zakup odzieży zimowej”. Dotacja pozwoliła na zakup odzieży zimowej (pakiet: ciepła kurtka, ocieplane spodnie, bielizna zimowa, rękawice, czapka, szalik, buty, ciepłe skarpetki) dla ok. 20 tysięcy dzieci w wieku od 1 do 14 roku życia.

Czy w obozach, które Pani odwiedziła, są także chrześcijanie?

W obozach są tylko muzułmanie. Chrześcijanie uciekli w różne strony świata, są rozproszeni. Byli tak skutecznie prześladowani, że ich liczba gwałtownie się skurczyła i dalej maleje. My przyjęliśmy formułę, która niesie pomoc niezależnie od narodowości, wyznania. Udzielamy jej wszystkim: matkom, dzieciom, starszym – chorym, bezdomnym, bezradnym. Może gdy przekonają się, że otrzymują pomoc od chrześcijan, to na tej bazie zaczną powstawać głębsze relacje. Zobaczą, że my chrześcijanie potrafimy nieść pomoc, nawet z narażeniem swojego życia.
Planujemy zrobić w Polsce forum organizacji pozarządowych, które tak pięknie działają na rzecz innych. Mamy nadzieję, że poprzez przykład otwartej pomocy chrześcijańskiej będziemy nieść dobrą nowinę, uczyć wartościowych postaw. Mamy ogromne plany. Jednym z nich jest wybudowanie wspólnie z Węgrami domu dla 300 sierot z Homs w Aleppo. W realizacji są też i inne projekty, m.in.: Polskiej Misji Medycznej na zakup żywności i transportu w ramach dożywiania ludności w Sudanie Południowym, projekt Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” na pomoc medyczną dla 45 tys. uchodźców z Republiki Centralnej Afryki przebywających w obozie Garoua-Boulai w Kamerunie. O potrzebach humanitarnych dowiadujemy się m.in. od tamtejszych Kościołów, które wspaniale ze sobą współpracują. Dzięki ich ochronie konwoje wjeżdżające z pomocą humanitarną mogą dotrzeć do potrzebujących, a nie zostać rozgrabione. Takim przykładem jest ostatnia akcja pomocy Fundacji im. Ojca Werenfrieda ofiarom działań wojennych we Wschodniej Ghoucie w Syrii.


Rozmawiała:
Iwona Galińska

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

 



→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum