Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

Odsłonięto tajemnicę sprzed wieków.

Aktualności

1.03.2021 16:55

Pentaptyk Mariacki w zamkniętej osłonie po konserwacji; kolorystyka dwunastu scen z życia Pana Jezusa i Matki Bożej przypomina teraz bardziej tę pierwotną, z końca XV w.

 

 

 

Pentaptyk Mariacki w zamkniętej osłonie po konserwacji; kolorystyka dwunastu scen z życia Pana Jezusa i Matki Bożej przypomina teraz bardziej tę pierwotną, z końca XV w.

 

 

Po kunsztownej renowacji
Ołtarz Mariacki w pełnym blasku

Jolanta Sosnowska

 

 

Liczący ponad pięć stuleci, będący rzeźbiarskim zapisem tajemnic wiary ołtarz Mariacki, którego pełna nazwa brzmi: Ołtarz Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, to dzieło po wielokroć imponujące. Ma wysokość 13 m i szerokość 11 m, całkowita powierzchnia części dekoracyjnej wynosi 866,52 m2, odwrocia – 107,45 m2, a zwieńczenia – 67,37 m2. Ukazuje 21 rzeźbionych i płaskorzeźbionych scen z życia Pana Jezusa i Jego Matki z udziałem ponad 200 postaci. Tego typu nastawa ołtarzowa, z łaciny retabulum, zwana jest fachowo pentaptykiem szafiastym. Składa się z wielkiej prostokątnej szafy głównej (7,25 na 5,34 m) oraz dwóch par skrzydeł (każde z nich mieści po trzy kwatery). Wewnętrzna para skrzydeł jest ruchoma i służy do zamykania szafy, zewnętrzna zaś jest nieruchoma i służy stabilizacji. Szafa wspiera się za pośrednictwem predelli na mensie ołtarzowej. Zwieńczenie retabulum tworzy szereg baldachimów wspartych na smukłych filarkach.
Najsłynniejszy polski ołtarz powstawał w krakowskiej pracowni Wita Stwosza w latach 1477–89. Jest to największe gotyckie retabulum ołtarzowe z końca XV w. w tej części Europy, a zarazem największe tak wspaniale zachowane dzieło mistrza z Norymbergi – jednego z najwybitniejszych artystów europejskich schyłku średniowiecza. Należy ono ponadto do nielicznych gotyckich ołtarzy, które po dziś dzień (nie licząc czasu II wojny światowej i krótko po niej) stoją w tym samym miejscu, do którego zostały przeznaczone. Do wykonania elementów konstrukcyjnych użyto drewna dębowego, modrzewiowego i jodłowego, zaś elementy rzeźbiarskie powstały w drewnie lipowym. Polichromowane postaci mierzą w zwieńczeniu ok. 2,15 m, zaś w scenie głównej – ok. 3,10 m. Są więc olbrzymie – największa z nich, rzeźba św. Jakuba Apostoła podtrzymującego Maryję ze sceny głównej Zaśnięcia Matki Bożej, waży aż 250 kg; a trzeba wiedzieć, że te postaci są w środku puste, mają tylko tę zewnętrzną powłokę, która jest widoczna. Dla przeciwwagi są też elementy bardzo delikatne i finezyjne jak płaskorzeźby, które w najgrubszym miejscu mierzą 5 cm, a w najcieńszym nawet milimetr.
Teologia w obrazach
W szafie, centralnym miejscu ołtarza, Wit Stwosz ukazał na dwóch poziomach koniec ziemskiego życia Matki Bożej oraz Jej chwałę w niebie. Maryja nie leży ani na łożu śmierci, ani w trumnie – tylko omdlewa w otoczeniu Apostołów, zasypia. Ponieważ jako jedyny człowiek na ziemi poczęta była bez grzechu pierworodnego, zaraz potem zostaje wzięta do nieba z duszą i ciałem i stoi w glorii obok Syna – co ukazuje drugie piętro sceny głównej. Ukoronowanie Matki Bożej rozgrywa się tymczasem już w zwieńczeniu całego ołtarza i nie jest ograniczone żadnym tłem. Dzieje się w już przestrzeni samej świątyni w scenografii kolorowych, połyskujących witraży i ściennych malowideł. Pod wspaniałym baldachimem ceremonii koronacji Niepokalanej dokonuje Trójca Święta. Cieszą się aniołowie grający na instrumentach, a także wspólnota zbawionych, których reprezentują dwaj polscy święci biskupi-męczennicy – Stanisław ze Szczepanowa i Wojciech.
„Przesłanie teologiczne ołtarza zostało doskonale wyrażone dzięki zastosowaniu przez autora odpowiednich środków artystycznych – uważa historyk sztuki Krzysztof Czyżewski. – Efekt monumentalizmu uzyskał rzeźbiarz w scenie Zaśnięcia Marii przez powiększenie postaci do ponadnaturalnych rozmiarów i ograniczenie głębokości planu, a także rezygnację z jakichkolwiek ‘rekwizytów’ charakteryzujących okoliczności wydarzenia (meble, architektura, pomieszczenia). Jednocześnie w płaskorzeźbach ukazywał drobiazgowo krajobraz, wnętrza, przedmioty – zawsze jednak jest to uzasadnione względami ikonograficznymi”.
Otwarty ołtarz – tzw. odsłona świąteczna – ukazuje w płaskorzeźbach na ruchomych skrzydłach tajemnice radosne i chwalebne, przy czym kwatery skrzydła lewego przedstawiają: Zwiastowanie, Narodziny Pana Jezusa i Hołd Trzech Króli, a kwatery skrzydła prawego: Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego. Kiedy szafa ołtarzowa jest zamknięta, tzw. odsłona ferialna, płaskorzeźby na skrzydłach nieruchomych oraz na awersie skrzydeł ruchomych ukazują naszym oczom łącznie 12 scen z życia Marii i Jezusa, które oparte zostały również na przekazach apokryficznych. Jesteśmy wtedy świadkami: Zwiastowania Joachimowi i spotkania Joachima i Anny przy Złotej Bramie, Narodzin Marii, Ofiarowania Marii w świątyni, Ofiarowania Jezusa w świątyni, Spotkania dwunastoletniego Jezusa pośród uczonych w Piśmie, Pojmania Jezusa, Ukrzyżowania, Zdjęcia z krzyża, Złożenia do grobu, Zstąpienia Jezusa do otchłani, Przybywających do grobu Jezusa trzech Marii oraz Ukazania się Chrystusa Marii Magdalenie.
W predelli ołtarza wyobrażone zostało Drzewo Jessego z figurami ziemskich przodków Pana Jezusa umieszczonymi na rozłożystych konarach wyrastających z piersi Jessego.
„Cechą typową dla rzeźb Stwosza jest ich poruszenie, ujęcie w ruchu, często gwałtownym – zachwyca się Krzysztof Czyżewski. – Dramatyczna ekspresja osiągnięta została przez gesty (splecione dłonie apostoła uniesione nad Matką Bożą), ale nade wszystko poprzez skomplikowane, łamane, zawijane, skręcane wirowo, tworzące łyżkowate, muszlowate układy fałdy szat. Wit Stwosz potrafił zainscenizować świętą historię w sposób genialny. Jak reżyser prawdziwie mistycznego spektaklu. Nikt, kto obejrzał ołtarz Mariacki, nie ma chyba co do tego wątpliwości”.
Dawne renowacje
Ołtarz był wielokrotnie oczyszczany i naprawiany. Pierwsze prace restauratorskie i konserwatorskie podjęto już w 1533 r., następne w 1638 r. Z tego czasu zachował się w złoconych szatach figury św. Piotra oryginalny łaciński napis uczyniony ręką kampanatora, czyli dzwonnika pełniącego też obowiązki kościelnego: Stanislaus Hyacintus Kaminski campanator istius Ecclae 1638. Kolejna konserwacja nastąpiła w 1795 r., a w latach 1866–69 kompleksowe prace podjęto po raz pierwszy pod kierunkiem profesorów krakowskiej ASP Jana Matejki i Władysława Łuszczkiewicza, rozpoczynając tym samym trwające już ponad 150 lat dzieje wysiłków pedagogów tej uczelni dla jak najlepszego zachowania tego dzieła sztuki dla potomności. W XIX w. przekształcono strukturę architektonicznych pinakli – smukłych wieżyczek zakończonych iglicą – będących elementami dekoracyjnymi zwieńczenia oraz podjęto próby usunięcia przemalowań z pierwotnej polichromii oraz ze złoceń, dbając przy tym o pozostawienie zabytkowego charakteru dzieła. Matejko, który ogromnie podziwiał Wita Stwosza, przeznaczył wówczas na restaurację ołtarza dochód ze sprzedaży biletów na wystawę jego obrazu z 1865 r. „Wit Stwosz z wnuczką” oraz ze sprzedaży fotografii z reprodukcją tego dzieła.
W latach 1932–34 podjęto kolejne próby odsłonięcia pierwotnych polichromii, korektę zabiegów dokonanych w XIX w. oraz przeprowadzono zachowawczą konserwację rzeźb. W skład zespołu, którym kierował wtedy prof. Julian Makarewicz, powołano także ówczesnego rektora ASP Józefa Mehoffera oraz prof. Konstantego Laszczkę.
Po napaści Niemiec na Polskę w 1939 r. części ołtarza zostały z inicjatywy historyka sztuki prof. Karola Estreichera mł. zdemontowane i ukryte w Sandomierzu – w katedrze i seminarium duchownym – z obawy przed spodziewaną grabieżą okupanta. Niestety, Niemcy znaleźli je i w październiku 1939 r. wywieźli najpierw do Berlina, a następnie do Norymbergi. W 1946 r. dzięki determinacji prof. Karola Estrei-
chera, który poprzysiągł sobie: „Rabunku ołtarza nie daruję” i z uwagą śledził wojenne losy Mariackiego ołtarza, udało się go dzięki pomocy Amerykanów odnaleźć i sprowadzić do Polski. W latach 1946–50 dzieło Wita Stwosza zostało poddane na Wawelu starannej konserwacji i naprawie ze zniszczeń wynikających z grabieży. Prace w zakresie konstrukcji architektonicznej oraz polichromowanych elementów rzeźbiarskich przeprowadził zespół pod kierunkiem prof. Mariana Słoneckiego, w którego składzie był też dr Józef Edward Dudkiewicz, późniejszy twórca i założyciel Wydziału Konserwacji Dzieł Sztuki ASP.
Rozłożone na części średniowieczne dzieło sztuki sakralnej prezentowane było następnie w kilku komnatach wawelskiego zamku, gdyż komunistyczne władze nie dawały zgody na jego powrót do kościoła Mariackiego. Ołtarz miał pozostać eksponatem muzealnym, pozbawionym swej funkcji sakralnej. O jego powrót do „mieszczańskiej katedry” Krakowa walczył proboszcz mariacki ks. inf. Ferdynand Machay (1889–1967). Z tamtym czasem wiąże się osobiste wspomnienie jego dużo późniejszego następcy, archiprezbitera bazyliki Mariackiej z lat 1995–2011, ks. inf. Bronisława Fidelusa: „W 1951 r. jako uczeń szkoły podstawowej byłem na wycieczce szkolnej w Krakowie. Zapamiętałem szczególnie wejście do kościoła Mariackiego. Wydawał mi się on bardzo ciemny i smutny, brakowało w nim bowiem głównego ołtarza. Zamiast niego widziałem ciemną kotarę zasłaniającą miejsce zdemontowanego ołtarza. W moim skojarzeniu kościół wyglądał jak zdrowy, pełen energii człowiek, ale z oczami przewiązanymi czarną szarfą”.
Dopiero w 1957 r. ołtarz Wita Stwosza powrócił na swe dawne, przeznaczone mu miejsce. Pierwszą Mszę św. odprawił przy nim 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Matki Bożej, abp Eugeniusz Baziak.


Fot. Adam Bujak

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 3/2021 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum