Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„NIE WIE PRAWICA, CO KNUJE LEWICA”

Aktualności

26.11.2019 9:48

Rys. Grzegorz Niedziela

 

 

 

 

Rys. Grzegorz Niedziela

 

Kogo chcą reprezentować posłowie PiS-u?

Leszek Sosnowski

 

Czy politycy PiS potrzebują krytyki? Nie napaści i wyzwisk, ale sensownej krytyki? Jeśli nie chcą być oderwanymi od rzeczywistości – na pewno tak, choć większość przedstawicieli obecnej władzy bez trudu i z miłym uśmiechem przełyka pochodzące z obozu cudzoziemskiego chamskie ataki, podłe domniemania i spotwarzanie, a z irytacją i pamiętliwością reaguje na drobne nawet uwagi pochodzące z własnych szeregów. Te nieśmiałe przygany sympatyków, jakże zresztą nieliczne w przestrzeni publicznej, traktowane są od razu jako wyraz jakiejś zdrady, a nie zatroskania. Niektórzy nasi politycy (niemało ich) mają olbrzymią, wprost organiczną, jakby wynikającą z kompleksu niższości, potrzebę akceptacji. Stąd nie bardzo pojmują, że akceptacja dla rządzących polityków ze strony obozu patriotycznego nie jest jednak i na pewno nie powinna być bezkrytyczna. A krytyka wcale nie oznacza odrzucenia.

1.
Obóz patriotyczny ma to do siebie, że celem jego dążeń pozostaje zawsze w pełni suwerenna, silna Ojczyzna, a partię zmierzającą do tego celu uznaje on za narzędzie do umacniania kraju i narodu – nigdy odwrotnie. Ucieszyłem się zatem, gdy już po napisaniu tych słów usłyszałem z ust premiera Mateusza Morawieckiego, w jego sejmowym exposé, iż „Rząd to narzędzie obywateli do budowania swojego państwa”. O to właśnie chodzi; nie obywatele dla państwa, lecz odwrotnie, nie państwo dla rządu, lecz odwrotnie.
Nasi przeciwnicy polityczno-ideowi udowodnili wielokroć, nieraz na olbrzymią skalę, że kraj, w którym żyją, robią kariery i zarabiają, jest dla nich właśnie tylko narzędziem do osiągania tychże karier i coraz wyższych zarobków (osobistych; nie wszystkich obywateli). Wprost niewyobrażalna skala przekrętów VAT-owskich jest przykładem zaniechania, całkowitego zlekceważenia dobra wspólnego, a wielkiej natomiast dbałości o własną kasę i pozycję – obywatelom proponowano jako spełnienie marzeń ciepłą wodę w kranie.
Oczywiście oszustwa VAT-owskie to w pierwszej kolejności zjawisko przestępcze. Mogło ono jednak osiągnąć takie gigantyczne rozmiary tylko dzięki na wskroś egoistycznemu rozumowaniu ówcześnie rządzących polityków, odwrotnemu do tego, które leży u podstaw ideowych obozu patriotycznego. My też nie jesteśmy aniołkami, rzecz jasna, jednak żaden nasz przedstawiciel nie twierdził, że Polska to „ch… i kamieni kupa”, że polskość to nienormalność itd. Oni właśnie dlatego tak łatwo wysprzedali za grosze majątek narodowy, sprowadzili i umocnili zagraniczne, głównie niemieckie media, antyszambrowali na przedpokojach Merkel i Junckera, a w końcu przekształcili się całkowicie w obóz cudzoziemski. Bo czego mają żałować – kupy kamieni? Nienormalności?
Myśleli inaczej niż porządni ludzie i zgodnie z takim rozumowaniem działali – za to powinni odpowiedzieć. W końcu. Nie można akceptować jakiejś enigmatycznej odpowiedzialności politycznej; to pojęcie uważam za szkodliwe, maskujące gangsterów usadowionych w różnym czasie na różnych poziomach rządu i samorządu. Również tego rodzaju politykom należy się kryminał – powinni siedzieć nie w ławach poselskich i senatorskich, ale za kratami wspólnie z tymi, którzy pod ich nosem grabili miliardy (więcej o tym w rozmowie z Marianem Banasiem w tym numerze „Wpisu”).
Jasne, że nie doszliśmy do tego, iż wszyscy w obozie patriotycznym żyją tak jak domagał się ks. Piotr Skarga w Modlitwie za Ojczyznę: „swoich pożytków zapomniawszy”. Trudno jest zwykłemu człowiekowi zapomnieć wszystkich swoich pożytków. Nie jest to zresztą chyba konieczne, byle nie okazało się, iż nagle priorytetem przestaje być Ojczyzna i własny naród, którym to pryncypium cechuje się obóz patriotyczny i tym różni się od obozu cudzoziemskiego, któremu wydaje się, że będzie mu tak samo dobrze, a prawdopodobnie znacznie lepiej, pod Niemcami albo pod Rosją, albo pod jakąś zdominowaną przez ideologię LGBT Europą. Lewaccy przywódcy nie znajdując wsparcia we własnym narodzie, lub znajdując go dużo za mało, bez żenady szukają wspomożenia za granicą. Utrwaliła się w Rzeczypospolitej nazwa dla takiej koncepcji politycznej: targowica. Ciekawe, że po ostatnich wyborach parlamentarnych znajduje ona jakby zrozumienie również w szeregach… PiS-u. Ale o tym za chwilę.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum