Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„NIE BĘDZIEMY BUDOWAĆ DEMOKRACJI LIBERALNEJ, BO JESTEŚMY CHRZEŚCIJANAMI”

Aktualności

30.05.2018 11:08

Premier Węgier Viktor Orbán podczas lektury książki Douglasa Murraya „Przedziwna śmierć Europy”. Fot. www.facebook.com/orbanviktor

 

 

 

Premier Węgier Viktor Orbán podczas lektury książki Douglasa Murraya „Przedziwna śmierć Europy”. Fot. www.facebook.com/orbanviktor

 

 

Nie wolno tworzyć Stanów Zjednoczonych Europy!

 

Rozmowa z Viktorem Orbánem, premierem Węgier

 

Panie Premierze, mówi się, że nigdy nie należy zmieniać zwycięskiej drużyny. Pan jednak po kolejnym zwycięstwie wyborczym zdecydował się dokonać kilku istotnych zmian w swoim nowym rządzie. Dlaczego?

Ponieważ inne węgierskie przysłowie mówi, że to guzik dobiera się do płaszcza, a nie płaszcz do guzika. Nasze cele od ośmiu lat pozostają niezmienne, co więcej, już podczas naszych pierwszych rządów w latach 1998–2002 pracowaliśmy dla tych samych wartości, co dzisiaj. Niemniej każda kadencja rządowa posiada swój własny charakter i pojawiają się nowe zadania – i do tych zadań należy szukać ludzi, a nie na siłę przypasowywać ludzi do pewnych zadań. Nowy rząd będzie się składał z ok. 14 osób, z których połowa to będą tak zwani politycy zawodowi, którzy w polityce właśnie odnieśli sukces i dzięki temu są znani szerszemu gronu, a druga połowa to będą eksperci i specjaliści w danej dziedzinie, dla których polityka będzie nowym polem działania.

Właśnie za te decyzje personalne jest Pan teraz mocno krytykowany w mediach. Czy te osoby nie powinny same się bronić?

Ależ oczywiście! Trzeba wiedzieć, że świat akademicki, gospodarczy czy kulturalny znacznie się różni od rzeczywistości politycznej. W świecie ducha, ekonomii czy nauki sukces jest jednoznaczny i jeżeli ktoś go osiągnie, to należy mu się uznanie, niezależnie od tego, czy akurat jest lubiany czy nie. W nauce świadczy o tym na przykład tytuł naukowy, a w gospodarce wypracowany zysk. Każdy obszar świata posiada pewne reguły, według których zyskuje się uznanie. Ale polityka nie jest takim światem. Tu sytuacja jest inna. Jeżeli wchodzisz w politykę, to możesz być mądry i ładny, możesz mieć za sobą wspaniałą karierę intelektualną, militarną czy w służbach mundurowych, mogłeś być fantastycznym menadżerem, ale w momencie, gdy wejdziesz do polityki, to zostaniesz zaatakowany. Nikt ci nie powie „dzień dobry”, ale od razu będą szukać twoich słabości. Taki jest świat polityki. To jest ta niesympatyczna strona naszego zawodu, który oczywiście ma też wiele przyjemnych aspektów i ogólnie rzecz biorąc, jest dobrym zajęciem, ale istnieje również ta część, którą przed chwilą opisałem. Polityka to Podziemny Krąg i kto w niego wejdzie, musi liczyć się z tym, że rywale natychmiast go zaatakują. Kto uważa, że tego nie wytrzyma albo będzie mu to przeszkadzać w pracy, ten nie powinien się angażować w politykę. Kto jednak czerpie z tego energię, ten powinien wybrać właśnie tę drogę.

Po wyborach powiedział Pan, że dotąd prowadził Pan rząd, a odtąd chce nim kierować. Te dwa czasowniki są wyrazami bliskoznacznymi, niemniej jednak Pan je wyraźnie rozróżnił.

Owszem, w końcu lata temu skończyłem prawo na uniwersytecie, stąd zwracam uwagę na tego typu rozróżnienia. Ale to mniej ważne, chciałem jedynie przez to powiedzieć, że w ostatnich latach zawsze istniało coś, co pochłaniało sporą część mojej osobistej energii i odbierało czas pracy przeznaczony do bezpośredniego kierowania rządem. Musiałem wówczas inaczej koncentrować swoje siły. Starsi może jeszcze pamiętają, że w 1998 r. musieliśmy skorygować reformy wprowadzone przez Lajosa Bokrosa. W 2010 r. doszło do załamania finansów na Węgrzech. Potem musieliśmy stworzyć nową konstytucję. Te sprawy zajmowały wiele czasu, który inwestowałem kosztem codziennego kierowania rządem. A w 2014 r. uderzył w nas kryzys imigracyjny. Teraz jednak widzę przed nami okres, w którym nie przewiduję żadnych tego typu niespodziewanych wydarzeń, które wymagałyby tak wielkiego zaangażowania. Oczywiście, w naturze naszego zawodu leży to, że zawsze może się wydarzyć coś, czego nie przewidzieliśmy, ale obecnie się tego nie spodziewam. Dlatego myślę, że będę miał teraz możliwość wydać ważne i bardzo dokładne dyspozycje dla czekających nas zadań i będę miał czas mocno egzekwować ich wykonanie.

Kto zostanie wicepremierem?

Będzie jeden ogólny wicepremier. Mówi się o nas, że jesteśmy rządem koalicyjnym, ale ja bym nas tak nie nazwał, mimo że w rządzie są dwie partie, a nie jedna, bo rządzą zarówno Fidesz, jak i Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa KDNP. Nasze dwie partie jednak już do wyborów przystąpiły jako szczególna koalicja. Podobnie rzecz ma się w Niemczech, gdzie ogólnoniemiecka CDU i bawarska CSU wspólnie przystępują do wyborów. I gdyby im się udało zdobyć większość bezwzględną, to mogliby rządzić bez koalicji, ale biedakom się to nie udaje i w ogóle mało kto może się pochwalić takim sukcesem jak my na Węgrzech. Jeżeli chodzi o wyznawane wartości, to jest to rząd prawdziwie chrześcijańsko-demokratyczny. Proszę sięgnąć pamięcią wstecz, zawsze podkreślałem, że pod moją wodzą rząd będzie miał wyraźny charakter chrześcijański i to się teraz również nie zmieni. Jesteśmy bowiem przekonani, że model tak zwanej chrześcijańskiej demokracji jest najbardziej korzystny. Nie jesteśmy liberałami i nie będziemy budować demokracji liberalnej, bo jesteśmy chrześcijanami i będziemy budować demokrację chrześcijańską, która nota bene ma swoje głębokie zakorzenienie w tradycji europejskiej. Wokół tego trwa właśnie duża dyskusja natury intelektualnej – jaka powinna być forma demokracji: nieliberalna, liberalna czy chrześcijańska. Oczywiście w życiu codziennym dla Węgrów nie będzie to aż tak zauważalne, ale świat wartości również jest ważny, a rząd musi wskazać kierunek, w którym w tym przypadku chce iść. Staramy się zatem budować na Węgrzech demokrację chrześcijańską, która jest głęboko zakorzeniona w tradycji europejskiej i w której najważniejsza jest godność człowieka, panuje podział władz, wolność jest wartością bezwzględną, rodziny są wspierane, gdyż też są kluczową wartością, odrzucamy globalne ideologie, gdyż wierzymy w znaczenie narodów i nie chcemy ustąpić na Węgrzech jakiegokolwiek miejsca transnarodowym imperiom politycznym czy gospodarczym. Walczymy o pełne zatrudnienie i równouprawnienie kobiet; to wszystko są ważne rzeczy. Nie chcemy wprowadzać zmian, które spowodowałyby nasilenie antysemityzmu, co obecnie można zaobserwować w wielu krajach europejskich. Mamy mocny chrześcijańsko-demokratyczny światopogląd i według tego tworzymy system.

Jakie są priorytetowe zadania nowej władzy? Czym się zajmie parlament w pierwszej kolejności?

Chciałbym wszystkich uspokoić, bo jak już mówiłem, nasze cele się nie zmieniają, a zmieniają się tylko zadania, bo zmieniają się sytuacja oraz okoliczności. Zresztą ja niczego nie ukrywam. Z pewnością znajdą się rzeczy, za które powinno się mnie krytykować, ale na pewno nie należy do nich to, że nie mówię prosto z mostu. Mam w zwyczaju mówić otwarcie, co planuję zrobić, nawet wtedy, kiedy przez to mogą zaistnieć problemy albo wyborcy woleliby bardziej delikatne sformułowanie, niemniej ja wolę powiedzieć, co chcę zrobić i co jestem w stanie zrobić. Tak też zrobiłem w tej kampanii wyborczej. Te 2 miliony 800 tysięcy osób, które oddały na nas głos, wiedziały dokładnie, jakie zamiary ma węgierski rząd. Będziemy bronić węgierskiej i chrześcijańskiej kultury, nie oddamy naszego kraju obcym, a Węgry zostaną Węgrami. Węgry stoją dla nas na pierwszym miejscu, zawsze podkreślaliśmy to bardzo jasno. Dlatego zależy nam na pełnym zatrudnieniu. Nie chcemy dawać zapomóg, ale pracę dla każdego Węgra, a do tego potrzebne są niskie podatki, wysokie pensje i mocna gospodarka, do czego stworzyliśmy warunki. Będziemy wspierać wielodzietne rodziny i nie złamiemy naszej umowy z emerytami, bo za ich uczciwą pracę wykonaną przez całe życie należy im się szacunek. Dlatego postaramy się nawet podnieść kwotę emerytur. Ponadto utrzymamy bezpieczeństwo naszego kraju.

Skoro Pan mówi o bezpieczeństwie, to rozumiem, że ustawa „Stop Soros” i zmiana konstytucji też nastąpią niebawem.

Państwo zapewne pamiętają, że w szczycie kryzysu imigracyjnego w 2016 r. zarządziłem referendum, które okazało się wielkim sukcesem, gdyż 3 miliony 300 tysięcy osób poszło wówczas w tym samym kierunku i oznajmiło swoją wolę. Niestety frekwencja okazała się zbyt niska, co było efektem bojkotu ze strony opozycji, która poprosiła swoich wyborców, aby w ogóle nie poszli głosować. Potem postanowiłem spróbować innej metody, a mianowicie zmienić konstytucję, bo liczyłem na to, że wśród opozycji znajdzie się przynajmniej kilku posłów, dla których bezpieczeństwo kraju jest ważniejsze od partykularnego interesu partyjnego. To również się nie udało. Dzięki węgierskim wyborcom teraz mamy jednak konstytucyjną większość, 2/3, w parlamencie, za co bardzo dziękuję, i uważam, że moim moralnym obowiązkiem jest teraz dokonać odpowiednich zmian w ustawie zasadniczej. I to zrobimy. Do tego nawiązuje również ustawa „Stop Soros”.


Rozmowa przeprowadzona 4 maja w Budapeszcie przez Radio Kossuth.

Tłum.: Adam Sosnowski

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 7-8/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum