Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„NAJŁATWIEJ JEST POKONAĆ KOŚCIÓŁ PRZEZ KAPŁANÓW”

Aktualności

28.04.2020 10:33

Zjazd Delegatów Komisji Księży działających przy ZBoWiD, Warszawa 20–21 lutego 1952 r. Do tej organizacji, popierającej działanie narzuconej po 1945 r. przez Sowietów władzy, mógł od 1950 r. należeć „każdy ksiądz, chcący dać tym wyraz pozytywnego stosunku do Polski Ludowej”. Zdecydowana większość polskich kapłanów ostro odcinała się od takich działań.  Fot. z: C. Ryszka, „Prymas Wyszyński, Ojciec Ojczyzny”, Biały Kruk

 

 

 

Zjazd Delegatów Komisji Księży działających przy ZBoWiD, Warszawa 20–21 lutego 1952 r. Do tej organizacji, popierającej działanie narzuconej po 1945 r. przez Sowietów władzy, mógł od 1950 r. należeć „każdy ksiądz, chcący dać tym wyraz pozytywnego stosunku do Polski Ludowej”. Zdecydowana większość polskich kapłanów ostro odcinała się od takich działań. Fot. z: C. Ryszka, „Prymas Wyszyński, Ojciec Ojczyzny”, Biały Kruk

 

 

Dziedzictwo kapłańskiej wiary, posługi i solidarności z narodem

Św. Jan Paweł II

 

Przemówienie to wygłosił święty Papież Polak na początku pontyfikatu, przed 41 laty, 6 czerwca 1979 r. na Jasnej Górze. Słowa te padły w bardzo konkretnej sytuacji polityczno-społecznej, kiedy trwał jeszcze ustrój komunistyczny, a od polskich kapłanów płynęło częstokroć wielkie i bardzo budujące świadectwo heroizmu wiary oraz postaw etycznych. Jan Paweł II szczycił się ówczesną jednością polskiego Kościoła, która też bez wątpienia była ogromną siłą, mogącą przeciwstawiać się naporom ateistycznej ideologii i jej tyraństwa. W obecnym, jakże trudnym czasie pandemii koronawirusa, różnych rozdźwięków w samym Kościele – pośród hierarchów i kapłanów, a także zmasowanych ataków na Kościół z zewnątrz, warto przypomnieć te ogromnie ważne słowa naszego narodowego mędrca, który przez 27 lat zasiadał na tronie Piotrowym. Warto je głęboko przemyśleć, wziąć je do serca i wedle nich postępować. Świat bez apostoła Jana Pawła II stał się bowiem zupełnie innym światem. [JS]

 

Drodzy moi Bracia w kapłaństwie, a zarazem umiłowani w tymże samym Chrystusowym kapłaństwie Synowie!
Spotykamy się tutaj w katedrze częstochowskiej pod wezwaniem Świętej Rodziny, ale także u stóp Bogarodzicy, w obliczu naszej Matki: Matki kapłanów. Spotykamy się w niezwykłych okolicznościach, które zapewne tak samo jak i ja głęboko odczuwacie (…). Bo przecież ten, który tu dzisiaj stoi wobec was, doznał łaski powołania kapłańskiego na polskiej ziemi, przeszedł przez polskie seminarium duchowne (w znacznej mierze podziemne, bo w czasie okupacji), kształcił się na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, otrzymał święcenia kapłańskie z rąk polskiego biskupa: niezapomnianego i niezłomnego księcia – kardynała Adama Stefana Sapiehy, uczestniczył w tych samych doświadczeniach Kościoła i narodu, co i wy…
To przede wszystkim pragnę wam powiedzieć przy dzisiejszym spotkaniu. To, co tutaj we mnie się ugruntowało – to, co stąd wyniosłem, odzywa się stale żywym echem podczas wszystkich moich spotkań z kapłanami, jakie miałem sposobność odbyć od dnia 16 października [1978]. I dlatego też dzisiaj, spotykając się z wami, pragnę odwołać się nade wszystko do słów, które przy tych różnych spotkaniach już wypowiedziałem. Uważam bowiem, że wszyscy macie jakiś udział w ich sformułowaniu, że należy się wam jakaś cząstka praw autorskich. Uważam z kolei, że – choć wypowiedziane już z Rzymu lub skądinąd – odnoszą się one również do was, w Polsce.
Oto fragment przemówienia wygłoszonego do kapłanów diecezjalnych i zakonnych diecezji rzymskiej w dniu 9 listopada ubiegłego [1978] roku. „Mam w żywej pamięci – mówiłem wtedy – tych wspaniałych, gorliwych, nieraz heroicznych kapłanów, z którymi wspólnie mogłem podejmować te starania i zmagania… Ogromne usługi w dotychczasowej pracy biskupiej oddała mi Rada Kapłańska jako wspólnota i środowisko wspólnej z biskupem troski o życie całego prezbiterium, o skuteczność jego duszpasterskiej działalności… Kiedy was tu dzisiaj po raz pierwszy spotykam i witam – mówiłem dalej do duchowieństwa w Rzymie – mam jeszcze w oczach i w sercu prezbiterium Kościoła krakowskiego: te wszystkie nasze spotkania przy różnych okazjach, te niezliczone rozmowy, które zaczynały się jeszcze w latach seminaryjnych, te zjazdy poszczególnych roczników kapłańskich, na które byłem zapraszany, i w których z radością i pożytkiem uczestniczyłem”.
Całe właściwie moje pierwsze przemówienie do duchowieństwa w Rzymie było przemówieniem o księżach w Polsce. A w każdym razie o kapłaństwie takim, jakiego obraz wyniosłem na podstawie moich doświadczeń z kapłanami w Polsce, a przede wszystkim w archidiecezji krakowskiej. I uważałem, że to jest droga najprostsza, a przede wszystkim, że było o czym mówić bez żadnej próżnej chwalby. Po prostu o problemach, o rzeczywistości, o postawie, o świadomości, o faktach. Inaczej musiałbym zejść na ogólniki, może bardzo słuszne, zasadnicze, ale ogólniki. Wiadomo jednak, że najlepiej przemawiają fakty, słowa oparte na doświadczeniu. Tak więc moje pierwsze spotkanie z kapłanami w diecezji rzymskiej oparłem na doświadczeniu, które wyniosłem z Polski, ze współżycia z kapłanami w Polsce.
A teraz udajemy się na wielkie spotkanie z księżmi meksykańskimi w sanktuarium Matki Bożej w Guadalupe [27 stycznia 1979 r. – przyp. red.], do których skierowałem takie oto słowa: „Słudzy wzniosłej sprawy, od was w dużej mierze zależy los Kościoła w tych dziedzinach, które są powierzone waszej duszpasterskiej trosce. Wymaga to od was głębokiej świadomości wielkości misji, jaką otrzymaliście, i konieczności dostosowania się do niej w każdej sytuacji. Chodzi przecież w końcu… o Kościół Chrystusowy, i jakiż szacunek i miłość powinien w nas wzbudzać ten fakt, że mamy służyć z radością w świętości życia (por. Ef 4,13). Nie można wypełnić tej wzniosłej i wymagającej służby bez jasnego, zakorzenionego przekonania co do waszej tożsamości kapłanów Chrystusa, depozytariuszy i szafarzy Bożych tajemnic, narzędzi zbawiania ludzi, świadków królestwa, które zaczyna się na tym świecie, a dopełnienie osiąga w wieczności”.
To spotkanie meksykańskie, na pewno nie mniej liczne niż dzisiejsze, a może nawet liczniejsze, bo jedyne dla księży z całego Meksyku, właśnie w Guadalupe, bardzo mnie ośmieliło i ono w pewnym sensie utorowało drogę do tego pierwszego dokumentu skierowanego do kapłanów, który na pewno znacie. Został on opublikowany także po polsku i doręczony wszystkim księżom biskupom, ażeby podzielili się nim ze swoim prezbiterium i żeby w oparciu o ten list przeżyli tegoroczny Wielki Czwartek, święto kapłańskie.
I wreszcie trzecia wypowiedź, którą z pewnością najlepiej znacie: List do kapłanów na Wielki Czwartek 1979 roku. Odczuwałem szczególnie żywo potrzebę zwrócenia się do kapłanów całego Kościoła, właśnie na samym początku pontyfikatu. Pragnąłem, aby to dokonało się w związku z Wielkim Czwartkiem, w związku ze ‘świętem kapłańskim’. Miałem przed oczyma ten dzień w katedrze na Wawelu, kiedy odnawialiśmy wspólnie naszą wiarę w kapłaństwo samego Chrystusa, oddając Mu na nowo do całkowitej dyspozycji całe nasze jestestwo: duszę i ciało – aby On mógł przez nas działać i dokonywać swego zbawczego dzieła.
Z tego Listu do kapłanów przytoczę tylko parę zdań: „Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw – czy to będą sprawy osobiste, czy rodzinne, czy społeczne – ale byśmy byli blisko tych wszystkich spraw ‘po kapłańsku’. Wtedy tylko – w kręgu tych wszystkich spraw – jesteśmy sobą. Kiedy zaś naprawdę służymy owym ludzkim, nieraz bardzo trudnym sprawom, wtedy jesteśmy sobą: wierni swojemu własnemu powołaniu. Musimy z całą przenikliwością szukać razem z wszystkimi ludźmi tej prawdy i tej sprawiedliwości, której właściwy i ostateczny wymiar znajdujemy nie gdzie indziej, ale tylko w Ewangelii – owszem, w samym Chrystusie”.
Ta trzecia wypowiedź, List do kapłanów na Wielki Czwartek tego roku – poszedł w świat. Tu i ówdzie sugerowano, że papież usiłuje narzucić polski model kapłaństwa całemu Kościołowi. Ale to były raczej głosy oderwane. W większości przyjęto ten list z zadowoleniem jako bardzo proste, jasne, jednoznaczne, a przy tym braterskie postawienie spraw, które dla naszej współpracy w Kościele powszechnym są podstawowe. Nie można tutaj zostawiać żadnych luk. Trzeba jasno od początku wiedzieć, na czym stoimy, na co liczymy. Czasem podnosiły się głosy obawy, że Kościół nie wytrzyma z tą wizją kapłaństwa w dzisiejszym zsekularyzowanym świecie. A ja z Polski wyniosłem takie głębokie przekonanie, że tylko z tą wizją kapłaństwa Kościół wytrzyma. Tylko z tą wizją kapłaństwa. Czasem wyrażano obawy, że właśnie ta wizja, właśnie ten obraz kapłaństwa związanego z celibatem, kapłaństwa, któremu człowiek poświęca się bez reszty, odstrasza, hamuje proces powołań. A ja z Polski wyniosłem przeświadczenie, że jest odwrotnie, że tylko ta wizja kapłaństwa może otworzyć na nowo falę powołań, przyrost powołań na całym świecie. Bo młodzi ludzie pragną wiedzieć, czemu się poświęcają, jeśli się poświęcają… I zdaje się, że w większości ten właśnie List do kapłanów tak został odebrany przez biskupów i przez kapłanów. Jest on wolny od tego, co się nazywa klerykalizmem.
Chociaż i to usiłowano czasem tu i ówdzie podpowiadać w opiniach prasowych, że to jest wizja Kościoła klerykalnego, że to jest klerykalna wizja kapłaństwa, że trzeba iść w kierunku jakiejś większej sekularyzacji urzędu kapłańskiego… Tak, dajmy każdemu swobodę sądzenia, zostawmy swobodę myśli. Myślę, że ten list o kapłaństwie i kapłanach jest bardzo ludzki. Zdajemy sobie sprawę, że z ludzi jesteśmy wzięci, że mamy też ludzkie słabości. Wcale nie stawiamy się ponad Ludem Bożym. Jesteśmy tylko z ludu wzięci i dla ludu postawieni. Owszem, myślę, że najwięcej mamy do czynienia z grzechem człowieka, ale i ze świętością człowieka, chociażby poprzez kratki konfesjonału. Nieraz głęboko czujemy zawstydzenie wobec ludzi świeckich, gdy widzimy, jak bardzo oni dążą do świętości, jak bardzo od siebie wymagają, ile z siebie dają! Ja to również czuję, dzięki temu, że jestem w swoim korzeniu kapłanem polskim.

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum