Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

NA ŚWIECIE ROZLEWA SIĘ NEONAZIZM – I PRAWIE TYLKO POLSKA STAWIA OPÓR!

Aktualności

20.03.2018 10:10

 

 

12 marca 1938 r. Adolf Hitler właśnie przejechał most na Innie i wjechał na plac miejski w Braunau owacyjnie witany przez mieszkańców. W oknach kamienic powiewają flagi ze swastykami. Jako dorosły człowiek Hitler tylko dwa razy odwiedził miasto, w którym się urodził.

 

Liczby, które otwierają oczy

 

Adam Sosnowski

 

Rwący nurt tej rzeki urzeka przechodniów, którzy z bezpiecznej wysokości mostu spoglądają na imponujące koryto Innu szerokie tutaj na blisko 300 metrów. Jest on niemal dwa razy szerszy niż Wisła w Krakowie pod Wawelem, choć obie rzeki mają mętną wodę. Różnica polega na tym, że w przypadku królowej polskich rzek wynika to z zaniedbań środowiskowych, natomiast rzeka, od której zaczynamy naszą opowieść, zdaje się odzwierciedlać zmętnienie i brud swej własnej historii. Tam woda płynie nieprzejrzyście i zawile, jakby chcąc licznym przechodniom na moście odgradzającym Austrię od Bawarii zmącić wzrok i nie dać im spojrzeć – na prawdę.
To przez ten most na rzece Inn 12 marca 1938 r. Adolf Hitler wkroczył do Austrii, wjeżdżając do miasta Braunau, w którym 49 lat wcześniej się urodził. Dzisiaj to miasto powiatowe znane jest w świecie głównie z tych właśnie dwóch powodów, anszlusu i narodzin Führera – oba oczywiście nie przynoszą mu chluby. Trzeba przyznać, że miasto to robi wiele, aby uporać się ze swoją historią. Prężnie działa znane w całym kraju stowarzyszenie historyczne „Verein für Zeitgeschichte” (Stowarzyszenie na rzecz Historii Współczesnej), którego przewodniczącym jest od wielu lat dr Florian Kotanko, pedagog, historyk, dyrektor gimnazjum, dziś już emerytowany. Miejscowa inteligencja organizuje spotkania na ten temat, dzieci oraz uczniowie dorastają w wiedzy, że w ich miasteczku narodził się zbrodniarz.
Na ile skuteczne są jednak te odmitologizowujące działania? Nie tylko w Braunau am Inn, ale w całej Austrii, a także w Niemczech czy innych krajach europejskich? Warto sobie zadać to pytanie i na nie odpowiedzieć, zwłaszcza w czasach, kiedy to faszyzm czy wręcz nazizm zarzuca się Polsce czy Węgrom.
12 marca tego roku, w 80. rocznicę anszlusu, austriacka telewizja publiczna ORF przeprowadziła w Braunau sondę uliczną á propos dziedzictwa Hitlera w tym mieście. Odpowiedzi niektórych były wprost szokujące, a mimo to pokazano je w głównym wydaniu wiadomości. Jeden pan stwierdził bez krzty zażenowania: „Do Salzburga przyjeżdżają turyści z powodu Mozarta, a do nas z powodu Hitlera. Ja nie widzę tu żadnej różnicy, najważniejsze przecież, że w ogóle przyjeżdżają”. Dwie inne panie zapytano, czy im to nie przeszkadza, że ludzie właśnie z tego, a nie innego powodu przyjeżdżają do Braunau. „Ależ nie, absolutnie! Dlaczego miałoby nam to przeszkadzać? Widziałam nawet osoby, które zdrapywały sobie trochę tynku z fasady domu do koperty, żeby mieć coś w rodzaju relikwii”, odpowiadają, śmiejąc się przy tym. – „Broń Boże nie wolno domu zburzyć, bo Braunau straci swoją atrakcję” – dodają. Oto rozumowanie (?) praktycznych Austriaków… A trzeba dodać, że akurat Braunau ma się czym pochwalić, nie jest to bowiem zapyziała mieścina, lecz miejscowość o pięknych zabytkach, bogatej historii sięgającej głębokiego średniowiecza, świetnie skomunikowana ze światem i nie potrzeba tu domu narodzin Hitlera, żeby ściągać do siebie turystów.
Przypomina mi się jeszcze inna sonda uliczna zrobiona w tym samym mieście trochę wcześniej, w związku z 70-leciem wybuchu drugiej wojny światowej. Lokalna gazeta zapytała wtedy 40 przypadkowych przechodniów w różnym wieku, co się wydarzyło 1 września 1939 r. Tylko 3 (słownie: trzy) osoby wiedziały, w tym jeden student historii. Można, jak wielu czyni, popatrzeć na tego typu niewiedzę historyczną z przymrużeniem oka, ale to nie są tak naprawdę rzeczy do śmiechu. Tego typu brak wiedzy, albo wiedza fałszywa, skutkuje tym, że ludziom można potem wszystko wmówić – np., że Hitler był po prostu postacią historyczną, taką jak tyle innych, a może nawet bardziej zasłużoną, bo zlikwidował w Niemczech wielkie bezrobocie. Albo że Polacy przyczynili się do wybuchu II wojny światowej i współdziałali w Holokauście.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 7-8/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum