Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„MINISTER PREMIERA TUSKA: NIE OPŁACA SIĘ JUŻ PRODUKCJA NARKOTYKÓW. PRODUKCJA FAKTUR VAT JEST LEPSZA”

Aktualności

26.11.2018 10:02

Demonstracja stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu” przed siedzibą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie. Ludzie oszukani przez banki domagają się swoich praw.

 

 

 

Demonstracja stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu” przed siedzibą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie. Ludzie oszukani przez banki domagają się swoich praw.

 

 

Można nas okraść ze wszystkiego, nawet ze zdrowego rozsądku

 

Z posłem JANUSZEM SZEWCZAKIEM rozmawia Leszek Sosnowski

 

 

Leszek Sosnowski: Czy Komisja Nadzoru Finansowego to jest jakaś poważna instytucja, ważna dla istnienia państwa polskiego?

Janusz Szewczak: Oczywiście, że bardzo poważna – fundamentalna, albowiem nadzoruje cały rynek finansowy w kraju. Może decydować, kto będzie lub nie prezesem w danej instytucji bankowej, ubezpieczeniowej, może podejmować decyzję o likwidacji jakiegoś banku czy firmy finansowej. Wydaje rekomendacje, że dana instytucja finansowa jest bezpieczna dla swoich klientów albo odwrotnie – że jest niebezpieczna i wtedy wpisuje danego delikwenta na tzw. listę ostrzeżeń oraz podaje ten fakt do wiadomości publicznej. Może też karać.

Czy zatem na szefa takiej fundamentalnej instytucji powinno się dawać prawie dzieciaka, bo tak trzeba określić właśnie usuniętego ze stanowiska przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego, który objął to stanowisko w wieku 35 lat? Człowieka podobno silnego w teoriach ekonomicznych, ale kompletnie niedoświadczonego zawodowo, nie mającego żadnej pozycji w świecie finansów?

Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie o tyle kłopotliwa, że jak wiadomo, byłem wymieniany jako potencjalny kandydat na to stanowisko; to nie było tajemnicą. Ale w takiej instytucji na pewno nie jest tak, że najważniejsze to mieć papiery habilitacyjne. Nie tylko o samą wiedzę akademicką bowiem chodzi – trzeba przede wszystkim mieć żelazne nerwy, bardzo mocny charakter i kręgosłup moralny. Powiedziałbym, że trzeba być bardzo twardym zawodnikiem – bezwzględnym wobec wszelkiego rodzaju lobby finansowych, zwłaszcza bankowego. Tu nie może być tzw. zlituj się. W Stanach Zjednoczonych jak Bernard Madoff stworzył piramidę finansową, to dostał 150 lat więzienia – wyrok zapadł w miesiąc, a banki, które zostały złapane na łamaniu procedur, oszukiwaniu 13,5 tys. klientów, dostały po 5–10 mld dolarów kary. Przybliżyliśmy to zresztą opinii publicznej w książce „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy”, wydanej w Białym Kruku, w której pokazujemy, jak na świecie wygląda m.in. najwyższa odpowiedzialność. W USA słowa prezesa SEC [US Securities and Exchange Commission – przyp. red.], a więc tamtejszej instytucji państwowego nadzoru finansowego, ważą tyle w kwestiach finansowych, co słowa samej głowy państwa czy sędziów Sądu Najwyższego. Jedno zdanie może zachwiać giełdami i rynkami, może doprowadzić do obalenia jakiejś wielkiej instytucji finansowej, do nałożenia wielomiliardowej kary. To jest stanowisko wiążące się z ogromnym autorytetem, odpowiedzialnością za słowo, a z drugiej strony – oczywiście z ogromnymi wpływami natury politycznej i finansowej. Zatem uprawnione jest tu pytanie, na ile można być na takim stanowisku beztroskim czy naiwnym w kontaktach z ludźmi dawnej bezpieki czy ich tajnymi współpracownikami.

Kogo masz tu na myśli?

Leszka Czarneckiego oczywiście, prezesa Getin Noble Banku, Getin Holdingu i Idea Banku. Przecież te jego instytucje finansowe od lat były umoczone w bardzo toksyczne tzw. produkty finansowe, jak choćby w polisolokaty, o których pisaliśmy już wielokrotnie. Np. osiemdziesięciolatkowi proponowano ubezpieczenie na życie – na 30 lat! Kto z tych starszych ludzi orientował się do końca, o co chodzi? Gdy za kilka lat chciał w obliczu śmierci z polisolokaty zrezygnować, nie mógł – potrącano mu nawet 90 proc.

W sprawie polisolokat do tej pory nic nie zostało załatwione. Są stosowne raporty, dokumenty i dowody, ale żadna oszukańcza firma nie poniosła najmniejszej kary.

Niestety, dokładnie tak jest. Byłem inicjatorem powołania specjalnego zespołu do tej sprawy w Ministerstwie Sprawiedliwości, w czym pomagał wiceminister Marcin Warchoł. Na świecie istnieją różne sposoby rozwiązywania tego typu sytuacji, zwłaszcza po kryzysie roku 2008 niektórzy się czegoś jednak nauczyli, ale chyba nie u nas. Nawet w Brukseli już doszli do wniosku, chociaż moim zdaniem oni tam bardzo wolno myślą, że trzeba niewielkie podmioty finansowe ratować w ten sposób, że większy bank przejmie mniejszy; czasem nawet banki były przejmowane za przysłowiowe jedno euro. Np. Santander, który przejął w ubiegłym roku hiszpański Banco Popular dokładnie za jedno euro.

Oczywiście razem z jego długami i zobowiązaniami?

Tak, ale Popular został uratowany, istnieje, działa. Rozwiązania mogą być różne, ale chodzi o to, żeby nie ponosili kosztów upadłości danego banku indywidualni klienci, depozytariusze, ci, co mają lokaty, a także państwo. Gdy w Niemczech Commerzbank miał problemy, to Niemcy mogli temu bankowi dać zastrzyk w wysokości 18 mld euro.

Ale państwo niemieckie równocześnie przejęło akcje tego banku.

Tak, do czasu, aż bank wyjdzie z kłopotów i spłaci procenty.

Czy grupa finansowa Leszka Czarneckiego jest umoczona w polisolokaty lub inne tzw. produkty bankowe?

I to po samą szyję. Przypomnę, że w Polsce 5 mln obywateli zostało naciągniętych na tzw. polisolokaty łącznie na kwotę 50 mld zł. Banki ze stajni Czarneckiego były umoczone także w tzw. kredyty frankowe – ludzie biorący te kredyty na oczy nie widzieli choćby jednego franka szwajcarskiego. To naciągnięcie rodaków na kolejne co najmniej 130 mld zł. Wreszcie kolejna skandaliczna sprawa to oszukańcze tzw. opcje walutowe dla przedsiębiorstw, które masowo bankrutowały lub ponosiły gigantyczne straty, nawet w wysokości do 40 mld zł. Wreszcie najświeższa afera, związana z Idea Bankiem Czarneckiego, czyli wciskanie ludziom nic niewartych obligacji GetBacku, firmy wierzycielskiej skupującej długi, i powodowanie strat u tych klientów. Idea Bank sprzedał jako pośrednik bodaj 70 proc. obligacji GetBacku.

Posiadacze oszukańczych obligacji zwyzywali KNF od współzłodziei, bo ich zdaniem Komisja pod przewodnictwem Marka Chrzanowskiego nie zrobiła nic w sprawie tej afery oraz ignorowała pisma składane przez Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack. Przybliżmy naszym Czytelnikom, na czym polegało to oszustwo.

Firma windykacyjna skupowała przeterminowane albo tzw. złe długi – nierokujące spłaty w ogóle albo bardzo opóźnione – głównie od banków i instytucji finansowych i potem jakby pod zastaw tych długów wypuszczała obligacje. To typowe toksyczne pomysły.

A więc te obligacje miały de facto fikcyjne pokrycie w tych niespłacalnych kredytach? Nikt nie sprawdzał GetBacku, czy wykupione przez nich zapewne za grosze należności są spłacalne, i dawał zgodę na wystawianie oraz sprzedaż obligacji?

Tak, na bazie tych złych długów robili interesy, jakby byli krezusami. Ciekawe, że niedawno, 7 listopada, rada nadzorcza Getin Noble Banku wydelegowała na pełniącego obowiązki prezesa w Idea Banku Jerzego Pruskiego, bliskiego współpracownika Leszka Balcerowicza i byłego wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego za czasów Balcerowicza, który z kolei wykładał dla... GetBacku.

Jakie to ma znaczenie?

Takie ma znaczenie, że obecnie Balcerowicz bardzo atakuje sytuację w KNF, twierdząc, że to największa afera, jaka kiedykolwiek miała miejsce na świecie. Poza tym Jerzy Pruski był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego i szefem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a więc jest osobą znakomicie się orientującą, co wolno, a czego nie wolno w świetle przepisów prawa robić. Od wielu lat głoszę, nie tylko w książce „Banksterzy”, że banki nie są żadnym ósmym cudem świata i nie powinno być żadnej litości dla nich; jeśli naruszyły prawo, procedury – powinny być bardzo surowo karane, i to odstraszająco.

Bardziej niż inni?

Zdecydowanie – bardziej niż np. małe SKOK-i, które stawiono w stan upadłości tylko dlatego, że nie były w stanie osiągnąć wyśrubowanych wskaźników przynależnych dla wielkich banków, a nie spółdzielni finansowych. Państwo polskie powinno być tak zorganizowane, by jego instytucje chroniły polskich obywateli, także przed bankami. Nikt nie ma prawa oszukiwać i okradać Polaków. Jeżeli jest wina, to trzeba to gorącym żelazem wypalać. Od razu.

Ale kto to może wypalać? Chyba właśnie KNF?

Tak jest, KNF, państwo, wymiar sprawiedliwości itd. Postępowanie grupy bankowej Leszka Czarneckiego jest zadziwiające, gdyż ono wykazuje działanie na szkodę swoich spółek.

Ale może to jest tylko pozorowana szkoda?

No właśnie. Być może ktoś mu doradził, by przedstawił się w roli uciśnionego przedsiębiorcy, na którego złe państwo zrobiło zamach, by szukał w arbitrażu międzynarodowym jakichś odszkodowań. Tak było przecież w przypadku afery prywatyzacyjnej PZU, gdzie w ramach ugody Eureko dostało później – a było to za rządów premiera Tuska – wielomiliardowe odszkodowanie za aferalną prywatyzację, a więc praktycznie za nic. Zapłacili te miliardy obywatele III RP. Działanie ze strony Czarneckiego jest z pozoru faktycznie nieracjonalne, bo ujawniając te nagrania zatapia nie tylko byłego już szefa KNF, ale także siebie i swoją wiarygodność jako biznesmena. Bo kto z nim będzie prowadził teraz interesy, skoro on nosi przy sobie trzy urządzenia nagrywające? To działa zdecydowanie na szkodę wszystkich jego spółek finansowych, których notowania na giełdzie poleciały o kilkadziesiąt procent w dół.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum