Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„MIAŁA OSOBOWOŚĆ ZIEMIAŃSKO-ANTYCZNO-BIZANTYJSKĄ”

Aktualności

25.09.2018 13:14

Autor tekstu prof. Krzysztof Szczerski obok prof. Marii Dzielskiej. W głębi prof. Krzysztof Ożóg. Spotkanie promujące książkę Wojciecha Roszkowskiego „Świat Chrystusa”. Fot. Michał Klag

 

 

 

Autor tekstu prof. Krzysztof Szczerski obok prof. Marii Dzielskiej. W głębi prof. Krzysztof Ożóg. Spotkanie promujące książkę Wojciecha Roszkowskiego „Świat Chrystusa”. Fot. Michał Klag


Prof. Krzysztof Szczerski


Moja przyjaźń z Profesor Marią Dzielską to było niezwykłe doświadczenie. Przecież w zasadzie nie miała ona prawa zaistnieć. Dzieliło nas na pierwszy rzut oka bardzo wiele. Pokoleniowo należę przecież do generacji Jej syna, naukowo zajmowaliśmy się zupełnie innymi dziedzinami, doświadczenia życiowe mieliśmy rzecz jasna zupełnie różne.
A jednak, poznawszy się ponad 20 lat temu, rozwinęliśmy znajomość, która z czasem stała się serdeczna i choć miała różne okresy intensywności, trwała nieprzerwanie aż do tragicznej i niespodziewanej śmierci Profesor Dzielskiej.
Myślę, że świadczy to o wielkiej otwartości wobec ludzi, która była dla Mijki (albo Miki) taka charakterystyczna. Pamiętam do dziś moment, gdy wiele lat temu zaproponowała mi, byśmy mówili sobie po imieniu. To było dla mnie duże przeżycie, biorąc pod uwagę Jej prestiż, pozycję i różnicę wieku. To też dowód na to, że nie była zwolenniczką zbędnych konwenansów. Odtąd byłem dla Niej zawsze Krzysztofem albo Chistophorusem (nie uznawała zdrobnień imion, chyba zwłaszcza męskich – syn zawsze był Witoldem, nigdy Witkiem, mąż Mirosławem, nigdy Mirkiem), Ona dla mnie Miką.
Poznaliśmy się poprzez dzieło śp. Mirosława Dzielskiego, wybitnego polskiego filozofa polityki, którego dorobkiem w pewnym momencie zainteresowałem się, zainspirowany przez kolegów. To poprowadziło całą naszą grupę do powołania w połowie lat 1990. Centrum im. Mirosława Dzielskiego, które jego koncepcje miało rozwijać dla współczesności, szczególnie zaś myśl chrześcijańskiego liberalizmu. Centrum było w pewnym momencie jednym z najbardziej prężnych ośrodków polskiej myśli politycznej, którą dziś nazwalibyśmy konserwatywno-liberalną. Z pewnością wymaga ono osobnego wspomnienia i monografii, na które tutaj nie ma miejsca.
Powstaniu Centrum patronowała Profesor Dzielska, która z ogromną pasją angażowała się w przywracanie do świadomości intelektualnej Polski dorobku Jej przedwcześnie zmarłego męża, który notabene był proponowany na pierwszego niekomunistycznego premiera Polski w 1989 roku. Niestety, wolności dla Ojczyzny, o której tak marzył, pisał i ją projektował, nie dożył.
Maria Dzielska bardzo chciała, by to dzieło nie zostało zapomniane i by było właściwie rozumiane. Bardzo cieszyła się z każdej pracy naukowej na jego temat, dziękowała, że inspirowałem studentów, by się nim zajmowali, uważnie czytała także wszystkie moje teksty o myśli Dzielskiego.
Bardzo się denerwowała, gdy ktoś myśl tę przeinaczał lub interpretował dla swoich bieżących potrzeb politycznych. Gdy tylko takie teksty lub wypowiedzi się pojawiały, dzwoniła do mnie i poruszona mówiła: „Mirosław tak nie uważał! Ty się znasz lepiej, powiedz im to!”. Chodziło głownie o pojawiający się raz na jakiś czas zarzut, że Dzielski opowiadał się za postkomunistycznym porozumieniem III RP (wy dajecie nam władzę, my oddajemy wam gospodarkę). Każdy, kto zna jego pisma, wie, że to nieprawda, którą opierano na błędnym rozumieniu jego założenia (słusznego), że w schyłkowym okresie partyjniakom mniej zależy na rządzeniu, a bardziej na pieniądzach, tak więc obalenie komuny powinno dokonać się poprzez rozwój i uwolnienie rynku, a wtedy partyjniacy sami wyjdą z komitetów i innych siedzib, by otwarcie, a nie po kryjomu i przez nomenklaturę zarabiać lepsze pieniądze. Był jednak gorącym zwolennikiem prawdziwego wolnego rynku. Dlatego z pewnością nie zaakceptowałby zrealizowanego po 1989 roku przez rząd Mazowieckiego-Balcerowicza kontraktu postkomunistycznego, dającego byłym partyjniakom zarówno udział we władzy oraz służbach, jak i przewagę w momencie tworzenia nowego układu gospodarczego w Polsce. Jak bardzo wtedy zabrakło Mirosława Dzielskiego!


Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum