Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

LEKTURA NA CZAS POSTROZUMU, CZYLI NOWOCZESNY PRZESĄD

Aktualności

24.03.2020 13:49

Rys. Grzegorz Niedziela

 

 

 

Rys. Grzegorz Niedziela

 

 

Lektura na czas postrozumu,

czyli nowoczesny przesąd

 

Prof. Andrzej Nowak

 

Przerażające czy tylko przygnębiające? Można zastanawiać się, która z tych emocji lepiej oddaje wrażenia przy czytaniu tego przewodnika po bezdrożach ludzkiej głupoty. Janusz Szewczak, autor przewodnika, jest bezwzględny: prowadzi czytelników w miejsca najbardziej odrażające, gdzie np. w imię ekologii pojawia się wezwanie do zjadania dzieci czy zmarłych; prowadzi na krawędzie przepastnego idiotyzmu, z których uczona pycha każe skakać dalej, na samo dno, z otwartymi oczami. I pokazuje, jak tłumy skaczą ze skowytem szczęścia, wysyłając ostatnie tweety i zdjęcia ze swoich smartfonów, ze swojej drogi do zatracenia.

Ilość nagromadzonych w tej książce przykładów jest aż trudna do strawienia, a przecież jest to tylko efekt zwierciadła, jakie autor zwraca w stronę rzeczywistości. Lustro jest czyste. Widać w nim dokładnie: roztrzaskaną cywilizację, a raczej nowe barbarzyństwo, zbudowane na wyrafinowanej technologii i pysznej, fałszywej obietnicy, że dostarczy ona powszechnego szczęścia. W lustrze tym odbija się odwieczna „święta naiwność”, zawsze gotowa do podpalania kolejnych stosów pod ludźmi, którzy odważyli się myśleć. Obecnie tę gotowość profilują, jak to znakomicie pokazuje praca Janusza Szewczaka, rozmaite przejawy nowoczesnego przesądu. Jego najczęstszą postacią jest wiara w postęp, który ma nas, ludzi, uwolnić od ciemnoty wieków przeszłych i otworzyć na nieograniczone możliwości wyboru lepszego życia. „Uwolnić”, „ciemnota”, „otworzyć”, „nieograniczone”, „lepsze”, „życie” – każde niemal z określeń użytych w tym zdaniu powinno być wzięte w cudzysłów, każde powinno budzić refleksję: co rzeczywiście się za nimi kryje? Obietnica raju na ziemi? Czy raczej nowe zniewolenie, ograniczenie rozumu kolejnymi zakazami politycznie poprawnej mody, wybór cywilizacji nie życia, ale śmierci?

Można tę wstrząsającą serię objawień idiotyzmu skwitować na jej poziomie – tzw. buźką, emotikonem, czyli grymasem kretyna. Ale można też zderzyć tę serię z namysłem, jaki od wieków przecież podejmowali ludzie mądrzy nad fenomenem głupoty. I taki namysł przypominają niezwykle liczne i celnie dobrane w Idiotokracji Janusza Szewczaka cytaty: od natchnionych autorów Starego Testamentu i Arystotelesa po Gilberta Chestertona i świętego Jana Pawła II.

Czy głupota zdemaskowana przestaje być groźna? Nie, oczywiście. Można głupotę rozpoznać i załamać się wobec jej wszechogarniającej potęgi – i zamknąć się w zrozumiałym odruchu pragnienia, by zachować własną, indywidualną godność wśród powszechnego zbydlęcenia. Przedstawił doskonale tę pokusę Platon, w księdze VI swego najdłuższego dialogu: Państwo. Pisze w niej o tych, którzy „napatrzyli się szaleństwu szerokich kół i zobaczyli, że nikt nie prowadzi w państwach jakiejś polityki zdrowej i że nie ma się z kim sprzymierzyć, żeby pójść sprawiedliwości na pomoc i nie zginąć, tylko jakby człowiek wpadł pomiędzy dzikie zwierzęta i ani z nimi ludzkiej krzywdy płodzić nie chce, ani się sam jeden w walce przeciw powszechnemu zgłupieniu ostać nie potrafi”. Wtedy właśnie przychodzi owa pokusa: „jak sobie człowiek to wszystko razem zrachuje, to cicho siedzi i to tylko robi, co do niego należy; zupełnie tak jakby wicher zimą niósł kurz i ulewę, a on by gdzieś pod murkiem przystanął i widział pełno nieprawości w innych, a sam byłby zadowolony, jeżeli jakoś zachował ręce czyste, wolne od śladów ludzkiej krzywdy i od obrazy boskiej, i tak życie tutaj spędzi, a kiedy przyjdzie odejść, to odejdzie nie bez nadziei pełnej uroku; łagodnie i przy dobrej myśli”.

Głupota jest złem, zwłaszcza wtedy, kiedy obiecuje nam wyjście poza dobro i zło. To właśnie Janusz Szewczak ukazuje dobitnie. I dlatego motywuje do wspólnego przeciwstawienia się jej współczesnemu naporowi. Wobec ideologicznie zaprogramowanego szaleństwa, tak jak wobec nieprawości – cicho siedzieć nie można. Nie można przystanąć pod murkiem i liczyć, że nas ten strumień mętnej wydzieliny ominie. Musimy – poznawszy jego bieg – budować tamę, która uratuje naszą cywilizację przed potopem. Chyba że jest już za późno – i możemy już tylko zająć się budowaniem arki, w której spróbujemy przechować dla następnych pokoleń mądrość pokoleń poprzednich, od Księgi Rodzaju i opowieści o Gilgameszu, od Państwa Platona, Etyki Arystotelesa, Państwa Bożego Augustyna, Summy Tomasza, od tragedii Szekspira, pieśni i trenów Kochanowskiego, aż po doświadczenie Conrada, Saint-Exupéry’ego, Tatarkiewicza, Herberta i Jana Pawła II.

Czy sztorm głupoty się zatrzyma? Patrzący z nadzieją w przyszłość czytelnicy tej książki budują tamę, realiści szybko zabierają materiały do konstruowania arki.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 03/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum