Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Królewskie świętowanie Bożego Narodzenia”.

Aktualności

15.12.2020 10:02

Scena Pokłonu Trzech Króli z Tryptyku Matki Bożej Bolesnej w kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu. Jednym z monarchów jest Władysław Jagiełło (po lewej). Fot. Wikimedia

 

 

 

Scena Pokłonu Trzech Króli z Tryptyku Matki Bożej Bolesnej w kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu. Jednym z monarchów jest Władysław Jagiełło (po lewej). Fot. Wikimedia  

 

 

Jak to było za ostatnich Piastów i Jagiellonów

Prof. Krzysztof Ożóg

 

 

Przyjęcie Chrztu św. przez Mieszka I w 966 r. i chrystianizacja jego poddanych wprowadziły Polskę w świat chrześcijański z ukształtowanym już od kilku wieków kalendarzem liturgicznym, wyznaczającym święta. Wśród nich jednym z najważniejszych było oczywiście Boże Narodzenie, obchodzone uroczyście po raz pierwszy w Betlejem zapewne w 328 r. Było to powiązane z poświęceniem bazyliki wzniesionej nad Grotą Narodzenia Jezusa Chrystusa za sprawą cesarza Konstantyna Wielkiego i jego matki św. Heleny.
W betlejemskie świętowanie Bożego Narodzenia, które odbywało się 6 stycznia, włączono również obchody pamiątki Chrztu Jezusa w Jordanie i Jego pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej, a później także pokłonu Mędrców w Betlejem. Tak ukształtowane święto nazwane zostało Epifanią – Objawieniem Pańskim – i szybko przyjęło się na wschodzie Cesarstwa Rzymskiego i poza jego granicami w Armenii. Z kolei w Rzymie ok. 330 r. zaczęto obchodzić własne święto Narodzenia Pańskiego 25 grudnia, celebrujące tylko tajemnicę przyjścia na świat Jezusa Chrystusa, zaś odrębnie 6 stycznia świętowano najpierw chrzest Jezusa i cud w Kanie Galilejskiej, zaś później także pokłon Mędrców.
Rzymska tradycja Bożego Narodzenia, obchodzonego 25 grudnia, rozpowszechniła się nie tylko w zachodniej części cesarstwa, ale także na Wschodzie (IV–V w.) oraz wśród ludów barbarzyńskich przyjmujących wiarę chrześcijańską. W Ziemi Świętej wprowadzono je w VI w. W Polsce zostało zaszczepione przez pierwszych misjonarzy w otoczeniu Mieszka I. Pierwotnie w rzymskiej tradycji liturgicznej w Boże Narodzenie odprawiano tylko jedną Mszę św., podobnie było w wigilię tego święta. Na początku VI w. zaczęto celebrować w Bazylice Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore) Mszę św. o północy, a potem dodano jeszcze jedną Mszę św. o godzinie dziewiątej (Missa in aurora). W ten sposób wytworzył się powoli w Rzymie, a za nim na całym Zachodzie, zwyczaj odprawiania trzech Mszy św.: o północy, o godzinie dziewiątej i w południe (suma). Przyjął się on powszechnie dopiero w XI–XII w.
W średniowiecznej Polsce święto Bożego Narodzenia miało przede wszystkim charakter liturgiczny i nie było jeszcze obrośnięte zwyczajami znanymi z późniejszych wieków. Jak obchodzili je ostatni Piastowie na polskim tronie oraz ich jagiellońscy sukcesorzy? Zachowane źródła poskąpiły nam wielu szczegółów z życia religijnego polskich monarchów oraz ich najbliższego otoczenia, ale z drobnych okruchów informacji źródłowych można co nieco o tych sprawach opowiedzieć. Najbardziej widoczny jest fakt, że ostatni Piastowie i pierwsi Jagiellonowie nie świętowali rodzinnie Bożego Narodzenia. Opracowane przez historyków itineraria [opisy podróży z praktycznymi wskazówkami – przyp. red.] św. Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły ukazują, że zazwyczaj spędzali oni te święta oddzielnie, a tylko sporadycznie razem na zamku wawelskim.
Było to niewątpliwie związane ze sposobem zarządzania państwem, bowiem władca nie rezydował stale w Krakowie, ale musiał objeżdżać Królestwo i w poszczególnych ziemiach mieć kontakt z poddanymi, sprawować sądy, decydować na miejscu w lokalnych sprawach itd. W odrodzonym Królestwie ten system kształtował się od czasów Władysława Łokietka, który każdego roku wyruszał z Krakowa do wybranych ziem państwa. I tak dla przykładu w 1310 r. Boże Narodzenie świętował poza Wawelem, najpewniej w Nowym Sączu (w obrębie otoczonego murami miasta znajdował się gród kasztelański), ponieważ 29 grudnia wystawił tam ważny dokument, nadając katedrze krakowskiej wieś Piotrawin z przywilejami, z jakich korzystały wówczas inne dobra biskupstwa krakowskiego. Ta wieś ściśle wiązała się z kultem św. Stanisława, bowiem, według żywotów świętego męczennika, to za jego przyczyną został wskrzeszony rycerz Piotr z Piotrawina, aby zaświadczyć przed królem Bolesławem Szczodrym, że swoją ojcowiznę darował biskupowi Stanisławowi ze Szczepanowa.
Trudno przyjąć, że Łokietek na święta do Nowego Sącza zabrał ze sobą żonę Jadwigę z trójką, a może nawet czwórką małych dzieci: Władysławem, Elżbietą, Jadwigą i Kazimierzem – ten ostatni miał wtedy zaledwie kilka miesięcy. Tak więc Władysław Łokietek niewątpliwie bez rodziny uczestniczył w świątecznych Mszach św. o północy i w dzień Bożego Narodzenia w kościele św. Małgorzaty lub św. Wojciecha. Natomiast Jadwiga z dziećmi zapewne świętowała w krakowskiej katedrze.
Jeszcze w 1317 r. książę Władysław (będzie koronowany na króla za 3 lata) przebywał w święta w Nowym Sączu. Z kolei w 1315 r. w okresie świątecznym poświadczona jest obecność monarchy na zamku w Chęcinach, gdzie wystawił dokument 29 grudnia. Możliwe jest, że rodzina monarsza razem w Krakowie spędzała święta w 1312, 1316, 1320 i 1324 r. Natomiast w 1328 r. Narodzenie Pańskie zastało króla w Wielkopolsce i najpewniej świętował w Gnieźnie lub Poznaniu. Łokietek nie objeżdżał Królestwa w regularny i cykliczny sposób, dlatego trudno stwierdzić dokładnie, w jakich miejscowościach poza Krakowem, Nowym Sączem, Chęcinami i Poznaniem obchodził Boże Narodzenie.
Kazimierz Wielki po objęciu tronu i koronacji królewskiej kontynuował odziedziczony po ojcu sposób sprawowania władzy nad państwem i usprawnił system objazdów. Większa liczba zachowanych dokumentów królewskich pozwala nieco precyzyjniej odtwarzać miejsca pobytu Kazimierza w okresie świątecznym. W ciągu 37 lat długiego panowania król świętował w Krakowie na pewno w latach 1347, 1351–1352 i 1359–1361. Możliwe, że na Wawelu był w święta też w latach 1333, 1337, 1340, 1342, 1344, 1346, 1350 i 1366. Poza tym na Boże Narodzenie przebywał w Poznaniu (1334, 1365), Kaliszu (1355), Sandomierzu (1363), Pyzdrach (1364), Płocku (1367), Skrzynnie (1368) i Sieradzu (1369). Ze względu na brak przekazów źródłowych nie wiemy, gdzie Kazimierz świętował w pozostałych latach swych rządów. Jednak już ten przegląd ukazuje, że król nie miał w zwyczaju spędzać Bożego Narodzenia w jednym ulubionym przez siebie zamku czy rezydencji. Tylko Wawel z oczywistych względów wysuwa się na plan pierwszy.
W każdej z wymienionych miejscowości z wyjątkiem Skrzynna znajdowały się zamki królewskie oraz piękne świątynie w miastach przy tych zamkach, gdzie władca ze swym otoczeniem uczestniczył w świątecznych Mszach św. Należy zauważyć, że zima nie stanowiła poważniejszej przeszkody w odbywaniu podróży po Królestwie zarówno dla Łokietka, jak i Kazimierza.
Znacznie więcej wiemy o świętowaniu Bożego Narodzenia przez św. Jadwigę Andegaweńską i Władysława Jagiełłę, a to dzięki zachowanym rachunkom ich dworu, które pozwalają głębiej wniknąć w codzienne życie królewskiej pary. Wspólnie przeżyli te święta na pewno w 1393 r. w Radomiu. Król Władysław przyjechał tam już 30 listopada, objeżdżając przedtem Małopolskę, i przebywał w radomskim zamku do 1 stycznia 1394 r. Natomiast Jadwiga dojechała do męża z Krakowa przed 22 grudnia. Pod nieobecność królewskiej pary na postny posiłek w Wigilię Bożego Narodzenia podrzędczy (urzędnik zaopatrujący dwór) zakupił dla dworzan ryby, groch, kaszę, mokre śledzie, olej, chleb i piwo. Niewątpliwie takie było menu w Wigilię także przy obecności królowej i króla na Wawelu, choć mogło być nieco wzbogacone przez soczewicę, rzepę, siemię konopne i postną zupę. Trzeba też dodać, że obowiązywał w wigilię Wigilii surowszy post. Ponadto Jadwiga i Jagiełło mogli też być razem na święta w Opatowie (1390), Radomiu (1391) i Krakowie (1396), choć nie mamy co do tego pewności.
W 1394 r. w Wigilię Bożego Narodzenia Jadwiga zaprosiła na posiłek na krakowski zamek prałatów, kanoników kapituły katedralnej, wikariuszy katedralnych oraz jakichś dostojników i poczęstowała ich białym chlebem i piwem. W Wigilię spożywano tylko jeden posiłek po południu. Nie ma żadnych informacji o spożywaniu w ten dzień wieczerzy. Na nadchodzące Boże Narodzenie zakupiono 24 grudnia, a więc w samą Wigilię, dla Jadwigi i jej dworu 2 świnie, kurczęta, prosię i piwo. Nie przedłużano świętowania na dzień następny, tj. we wspomnienie św. Szczepana. Nawet gdy była to środa lub piątek, kiedy obowiązywała wówczas wstrzemięźliwość od mięsa, to można było spożywać w środę dowolną liczbę posiłków złożonych z ryb i nabiału, zaś w piątek bez nabiału.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

 

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 3/2021 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum