Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

KAZANIE JAKO ZWIERCIADŁO 1000-LETNICH DZIEJÓW POLSKI

Aktualności

20.03.2018 10:31

 

 

 

XIX-wieczny pomnik ks. Piotra Skargi autorstwa rzeźbiarza Oskara Sosnowskiego w kościele świętych Piotra i Pawła w Krakowie. Fot. Adam Bujak

 

 

Źródło wiary, języka i kultury

 

Rozmowa z ks. prof. KAZIMIERZEM PANUSIEM,
prezesem Polskiego Towarzystwa Teologicznego

 

Paweł Stachnik: „W wieku X i XI kaznodziejstwo w Polsce nie mogło się rozwinąć, bo pierwsi biskupi, jako cudzoziemcy, nie rozumieli języka krajowego, kapłani zaś nie posiadali należytego wykształcenia”. Tak o początkach kaznodziejstwa w naszym kraju pisał bp Józef Pelczar. Kiedy zatem w Polsce pojawiły się kazania?

Ks. prof. Kazimierz Panuś: Kazania pojawiły się w naszym kraju wraz z przyjęciem chrześcijaństwa w 966 r. Tyle że rzeczywiście początkowo słuchać mógł ich tylko wąski krąg osób skupionych wokół księcia Mieszka. Przybywający do Polski cudzoziemscy duchowni musieli się dopiero nauczyć miejscowego języka, by móc przemawiać do ludu. Nie rozwiązywało to jednak wszystkich problemów. W ówczesnej polszczyźnie brakowało słownictwa, którym dałoby się wyrazić skomplikowane prawdy wiary, brakowało też zwykłej terminologii liturgicznej. Pierwsi kaznodzieje musieli więc stworzyć podstawowe pojęcia religijne w języku polskim. Działalność kaznodziejska w pierwszym okresie polegała na wyjaśnianiu i pamięciowym opanowaniu Credo oraz dwóch podstawowych modlitw: Ojcze nasz i Zdrowaś Mario. Dochodził do tego czwarty tekst: Dekalog, uczący jak żyć po chrześcijańsku. Przez kilka wieków teksty te stanowiły podstawę ewangelizacji i kaznodziejstwa w Polsce. Kiedy po 1215 r. IV Sobór Laterański wprowadził obowiązek spowiedzi raz w roku, pojawiła się nowa modlitwa wypowiadana przez wiernych. Miała piękne brzmienie w języku staropolskim: „Kaję się Bogu...”. To jedno z najstarszych i najpiękniejszych zdań zapisanych w naszym języku ojczystym. Dziś mówimy „Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu...”, wtedy brzmiało to chyba piękniej.

Kiedy więc pojawiły się u nas kazania w takiej formie, jaką znamy dziś?

Stała sieć parafialna powstała na ziemiach polskich w XIII w. Wtedy też podczas nabożeństw zaczęto głosić kazania w naszym dzisiejszym rozumieniu, egzegetyczne, wyjaśniające Ewangelię. Duchowni korzystali zwykle ze zbiorów łacińskich sprowadzanych z Zachodu, zwłaszcza z Niemiec i Francji. Były to tzw. sermones dominicales, czyli kazania na niedziele i święta, oraz sermones de sanctis, czyli kazania o świętych. Głoszono je w języku polskim, ale zapisywano po łacinie. Na marginesach owych łacińskich tekstów notowano tzw. glosy, czyli uwagi, wtrącenia, np. polskie słowa. Zachował się np. zapis, że łacińskie passio to po polsku cirzpienie, duchowni bowiem notowali sobie trudne słowiańskie słowa, aby użyć ich potem podczas kazania, by rozumiał je prosty lud. Jest piękne stwierdzenie prof. Aleksandra Brücknera, że te najstarsze nasze kazania można porównać do orzecha: skorupa jest łacińska, ale jądro polskie. W taki oto sposób ponadnarodowy Kościół łaciński stał się u nas promotorem pisanego języka polskiego, bo dzięki kazaniom dość prymitywny wówczas, mówiony język polski stawał się językiem literackim, pisanym.

Przykładem tego wpływu na polszczyznę są słynne Kazania świętokrzyskie.

W 1890 r. w Cesarskiej Bibliotece Publicznej w Petersburgu wspomniany prof. Aleksander Brückner badając jeden z XV-wiecznych kodeksów, dojrzał, że jego okładka została oklejona pociętymi paskami pergaminu. Paski te były zapisane polskim tekstem i okazało się, że są to teksty kazań z początku XIV w. Na owych 18 paskach odkryto najstarszy jak dotąd literacki tekst – nie pojedyncze słowa czy zdania, tylko większą całość – zapisany w języku polskim. Brücknerowi udało się odtworzyć jedno całe kazanie o św. Katarzynie oraz fragmenty pięciu innych: Na dzień św. Michała, Na dzień św. Mikołaja, Na Narodzenie Pańskie, Na Objawienie Pańskie i Na Oczyszczenie Marii Panny. Badacz nazwał je wszystkie Kazaniami świętokrzyskimi, gdyż kodeks, który nimi oprawiono, pochodził z biblioteki klasztoru Benedyktynów na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich. Potem został zrabowany przez rosyjskich zaborców i przewieziony do Petersburga. Przypuszcza się, że same kazania mogły powstać w kręgu bożogrobców w Leżajsku lub Miechowie. Tekst kazania o św. Katarzynie jest bardzo piękny, przeniknięty nutą mistycyzmu. Znajdujemy w nim m.in. motyw z „Pieśni nad pieśniami”, w którym Chrystus zachęca Katarzynę do podjęcia męczeństwa. Kazania mają wysoki poziom intelektualny i pisane były do ludzi wykształconych, mających pewne głębsze pojęcie o wierze.

Inną formę niż Kazania świętokrzyskie mają trochę młodsze Kazania gnieźnieńskie.

Ten zbiór jest o sto lat późniejszy, pochodzi z początku XV w., powstał tuż przed bitwą pod Grunwaldem. Przechowywany jest w Bibliotece Katedralnej w Gnieźnie, stąd jego nazwa. Zawiera 10 kazań, m.in. na Boże Narodzenie, o św. Janie Ewangeliście, o św. Janie Chrzcicielu i św. Marii Magdalenie. Prezentuje kaznodziejstwo popularne, ludowe, skierowane do szerokiego i niewyrobionego audytorium. Wiele w nim opisów cudów i niezwykłych dokonań wspomnianych świętych. W jednym z kazań na Boże Narodzenie mamy np. opowieść, że akuszerki odbierające poród Maryi nie chciały uwierzyć, że jest ona dziewicą, więc zostały ukarane uschnięciem rąk. Łaskę okazał im nowo narodzony Jezus, który dokonał cudu uzdrowienia.

rozmawiał
Paweł Stachnik

Ks. prof. Kazimierz Panuś, kierownik Katedry Homiletyki na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Teologicznego, autor wielu prac poświęconych dziejom kaznodziejstwa, m.in.: Zarys historii kaznodziejstwa w Kościele katolickim, Kaznodziejstwo w katedrze krakowskiej, Wielcy mówcy Kościoła i Wielcy mówcy Kościoła w Polsce.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 5/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum