Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

KAMIL STOCH ZWIERZA SIĘ

Aktualności

23.01.2018 13:46

 

Kamil Stoch ze swoją ukochaną żoną Ewą po wygranych zawodach w Zakopanem. Fot. Michał Klag Kamil Stoch ze swoją ukochaną żoną Ewą po wygranych zawodach w Zakopanem. Fot. Michał Klag

 

• żona dodaje mi
skrzydeł

• medale dostałem
od Pana Boga 

 

Rozmawia Andrzej Stanowski

 

Andrzej Stanowski: Przed wejściem na belkę, przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna znakiem krzyża; niektórym to się nawet nie podoba…

Kamil Stoch: Robię tak zawsze od małego. Nie ze strachu, tylko z powodu wiary. Swoje skoki dedykuję Panu Bogu. Jemu zawdzięczam wszystko.

Przed wyjazdem na igrzyska do Soczi powiedział Pan: jak Bóg da – będzie jakiś medal, nie – to poczekam…

I dostałem dwa złote medale. Pan Bóg był bardzo hojny.

Wasze konkursy są najczęściej w niedzielę. Czy znajduje Pan czas, by pójść do kościoła?

Przyznam, że niestety nie zawsze to się udaje. Ale do kościoła można iść także w sobotę. Tak było na przykład na igrzyskach olimpijskich w Soczi: z kolegami byłem w sobotę na Mszy świętej w wiosce olimpijskiej, odprawiał ją ksiądz Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców. A w niedzielę Pan Bóg dał mi złoty medal.

Jeździ Pan po świecie, jakie jest Pana ulubione miejsce?

Dom!

A poza domem?

Lubię jeździć do Engelbergu, zawody są tuż przed Bożym Narodzeniem, panuje tam świąteczna, wspaniała atmosfera. Lubię wszystkie miejscowości, w których rozgrywany jest Turniej Czterech Skoczni, no i oczywiście Planicę – tam poznałem moją żonę.

Jeździ Pan mercedesem. Lubi Pan jazdę samochodem?

Bardzo, ale staram się jeździć spokojnie. Uważam, że za kółkiem trzeba mieć dużo wyobraźni.

Może jak Adam Małysz przerzuci się Pan kiedyś na rajdy samochodowe?

To nie dla mnie, zbyt ryzykowne.

Ma Pan swoje marzenie?

Tak, polatać jeszcze myśliwcem. Lot F-16 przed paroma miesiącami to było niesamowite przeżycie. Nie do opisania, zapamiętam je do końca życia.

Przed paroma laty wspólnie z żoną stworzyliście klub narciarski KS Eve-nement Zakopane. Dla kogo jest ten klub?

Dla dzieci. Mamy kilkudziesięciu chłopców w wieku od 7 do 9 lat. Uważam, że warto pracować dla młodzieży, przekazywać jej swoje doświadczenie. Trzeba tylko chcieć. Cudownie byłoby siąść za dziesięć, piętnaście lat w fotelu i patrzeć, jak moi wychowankowie zdobywają medale na najważniejszych imprezach światowych.

Zaprzecza Pan obiegowej opinii krążącej wśród skoczków, że po ślubie zawodnik skacze o kilka metrów krócej.

Odkąd się ożeniłem, skaczę jak z nut. Moja żona dodaje mi skrzydeł. Ewa zawsze podkreśla, że będzie ze mną w chwilach dobrych i złych. A takie wsparcie jest dla mnie najważniejsze.

Powiedział Pan, że poznał Pan żonę na zawodach w Planicy.

Znałem Ewę od liceum, była ode mnie starsza o dwa lata i oczywiście nie zwracała na mnie uwagi. Przed dziewięcioma laty znowu zetknęliśmy się, i to właśnie w Planicy. Ja pojechałem tam skakać na mamuciej skoczni, Ewa, która zajmuje się fotografią, przyjechała robić zdjęcia. I zaprosiłem ją na do restauracji. I tak to się zaczęło…

 

 Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

 

 

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 6/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum