Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„JAN PAWEŁ II KONTRA KONFERENCJA PEKIŃSKA”

Aktualności

24.09.2019 13:12

Jan Paweł II z Matką Teresą z Kalkuty, która podczas konferencji kairskiej we wrześniu 1994 r. mówiła z odwagą: „największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?”.

 

 

 

 

Jan Paweł II z Matką Teresą z Kalkuty, która podczas konferencji kairskiej we wrześniu 1994 r. mówiła z odwagą: „największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?”.

 

 

Tożsamość płciowa nie może być dowolnie adaptowana
 
Jolanta Sosnowska

 

 

Przed otwarciem puszki Pandory
Te same kłopoty co z konferencją kairską (wrzesień 1994) miał Papież z oenzetowską konferencją poświęconą kobiecie, która we wrześniu 1995 r. odbyła się w Pekinie, a której katastrofalne skutki odczuwamy obecnie coraz dotkliwiej. To wtedy bowiem, przy pomocy usłużnych mediów, mieniących się światłymi i nowoczesnymi, zaczęto domagać się coraz głośniej i bez żenady, respektowania nowych – rzekomo bardziej emancypacyjnych – praw dla kobiet i przygotowywać grunt pod ich uchwalanie. Praw, mających funkcjonować w całkowitym już oderwaniu od szacunku wobec kobiety oraz godności osoby nadanej jej przez Stwórcę. Praw – nie bójmy się tego dobitnie powiedzieć – przynoszących ludziom coraz większą zgubę. Łamanie wszelkich tabu, stające się synonimem nieskrępowanej wolności, otworzyło istną puszkę Pandory z neoliberalnymi, feministycznymi nieszczęściami, które stopniowo rozeszły się na świat. Jesteśmy dziś tego nie tylko świadkami, ale i ofiarami. Coraz bardziej agresywna ideologia feminizmu przybiera bowiem coraz częściej cechy terroryzmu, służy zabijaniu nienarodzonych, zaspokajaniu najniższych i najbardziej perwersyjnych instynktów. Należy jedynie ufać, że tak jak w greckim micie, znajdziemy na dnie tej puszki Pandory nadzieję na pokonanie wszystkich tych nieszczęść, które z niej wypełzły...
Jan Paweł II zagrożenia te przeczuwał i dostrzegał, nawet gdy większość z nas nie miała wtedy o nich najmniejszego pojęcia. Każdy niepokojący sygnał odbierał niczym sejsmograf. Niezwłocznie zaczął więc działać na arenie międzynarodowej. 26 maja 1995 r. przyjął u siebie na audiencji sekretarz generalną IV Światowej Konferencji ONZ poświęconej Kobiecie (poprzednie odbyły się w 1975 r. w Meksyku, w 1980 r. w Kopenhadze, w 1985 r. w Nairobi). Funkcję tę pełniła 50-letnia wówczas Tanzanka Gertrude Mongella (ur. 1945). Była to kobieta o rewolucyjnych poglądach, wieloletnim politycznym doświadczeniu wyniesionym z ojczystego kraju i niemałej już karierze na oenzetowskim polu w kwestii dotyczącej kobiet. W 1985 r. została wiceprzewodniczącą światowej konferencji mającej dokonać oceny i przeglądu Dekady ONZ na rzecz Kobiet, która objęła lata 1976–85. W 1989 r. była przedstawicielką Tanzanii przy Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet (CSW), a w latach 1990–93 członkiem zarządu Międzynarodowego Instytutu Badań i Szkoleń Narodów Zjednoczonych ds. Postępu Kobiet (INSTRAW). Wszystkie te oenzetowskie agendy staną się z czasem polem ekspansji ideologii feministycznej.
Choć Gertrude Mongella ubierała się na poły po afrykańsku, poglądy, które reprezentowała i wyrażała, bardzo kontrastowały z jej kolorowym strojem oraz dobrodusznym matczynym wyglądem. Pewnie gdyby miała inne zapatrywania, kariery międzynarodowej by nie zrobiła. Podczas audiencji Jan Paweł II wręczył jej tekst przesłania, które wyrażało stanowisko Stolicy Apostolskiej, wypracowane w czasie regionalnych spotkań przygotowawczych, poprzedzających pekińską konferencję; warto dodać, że delegacja Stolicy Apostolskiej składała się w większości z kobiet. Ojciec Święty zmuszony był podkreślić w przesłaniu oczywiste prawdy, które wtedy były podważane, powoli torując drogę szalejącym dziś, po śmierci Papieża Polaka, tzw. gender mainstreaming i ideologii LGBT.
Jan Paweł II cierpliwie przypominał i nauczał: „równa godność nie oznacza ‘tożsamości’ z mężczyznami. Taka tożsamość zubożyłaby jedynie kobiety i całe społeczeństwo, zniekształcając lub niszcząc niepowtarzalne bogactwo i wewnętrzną wartość kobiecości. Według wizji Kościoła, mężczyźni i kobiety zostali powołani przez Stwórcę, aby żyć w głębokiej wzajemnej komunii, poznając jedni drugich i składając siebie w darze, działając razem dla wspólnego dobra i uzupełniając się nawzajem dzięki komplementarności cech kobiecych i męskich”.
Ojciec Święty nie zamierzał zmieniać prawa Pana Boga, który „mężczyzną i kobietą stworzył ich”, ani pokrętnie go interpretować, by zyskiwać czyjekolwiek uznanie i dobrą prasę. Hetman Chrystusa nie godził się na żadne rozmywanie Bożego Słowa. Mówił jasno i wyraźnie: „Żadna odpowiedź na problemy kobiet nie może abstrahować od roli kobiety w rodzinie ani lekceważyć faktu, że każde nowe życie jest bez reszty powierzone trosce i opiece kobiety, która nosi je w łonie (por. Evangelium vitae, 58). Aby zachować ten naturalny porządek rzeczy, należy zwalczać błędny pogląd, że macierzyństwo zniewala kobiety, że ich oddanie rodzinie, a zwłaszcza dzieciom, nie pozwala im zrealizować osobistych aspiracji, zaś kobietom jako kategorii uniemożliwia aktywny udział w życiu społecznym. Nie tylko dzieci, ale także kobiety i samo społeczeństwo cierpi na tym, gdy wpaja się kobiecie poczucie winy z tego powodu, że pragnie pozostać w domu, aby wychowywać dzieci i opiekować się nimi. Należy raczej doceniać, pochwalać i popierać na wszelkie sposoby obecność matki w rodzinie, tak bardzo istotną dla trwałości i wzrostu tej podstawowej komórki społecznej. Z tego samego powodu społeczeństwo powinno przypominać mężom i ojcom o ich obowiązkach, powinno także starać się kształtować sytuację, w której nie będą oni zmuszeni przez warunki ekonomiczne do opuszczania rodziny w poszukiwaniu pracy”.
Papież Polak nie był w żadnym stopniu człowiekiem zacofanym i niedzisiejszym czy też męskim szowinistą według nomenklatury wojujących feministek. Doceniał rolę kobiet w każdym aspekcie życia, nawet jeśli niektóre z nich w swej zapalczywości i zacietrzewieniu nie chciały tego zaakceptować: „nie ujmując niczego ich roli w rodzinie, Kościół uznaje nieoceniony wkład kobiet w dobrobyt i postęp społeczeństwa i oczekuje, że kobiety będą czyniły jeszcze więcej, aby uchronić społeczeństwo od śmiercionośnego wirusa degradacji i przemocy, który rozprzestrzenia się dziś w zastraszającym tempie”. […]

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum