Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„JAKO POLITYK BĘDĘ BEZKOMPROMISOWO BRONIŁ POLSKIEJ RACJI STANU”

Aktualności

17.12.2019 15:11

Fot. Adam Guz

 

 

 

Fot. Adam Guz

 

Z JACKIEM SASINEM, wiceprezesem Rady Ministrów oraz
Ministrem Aktywów Państwowych, rozmawia Adam Sosnowski

 

 

Adam Sosnowski: 15 listopada tego roku powstało Ministerstwo Aktywów Państwowych, którego kierownictwo objął Pan, pozostając przy funkcji wicepremiera. Śmiało można więc powiedzieć, że stał się Pan tym samym jedną z najbardziej wpływowych osób w państwie. Nowe ministerstwo będzie miało, zdaje się, podobne kompetencje jak istniejące do 2017 r. Ministerstwo Skarbu Państwa?

Jacek Sasin: Wbrew pozorom – nie. Ministerstwo Skarbu Państwa w rękach naszych poprzedników skupiało się na prywatyzacji, wyzbywaniu się majątku narodowego. My natomiast pragniemy, w ramach MAP-u, stworzyć scentralizowany, skuteczny urząd, który pozwoli na efektywne wykonywanie uprawnień właścicielskich. Chcemy uwalniać energię spółek Skarbu Państwa. W tej chwili znajdujemy się w okresie przejściowym. Musimy stworzyć podstawy prawne do funkcjonowania trzech nowych resortów – Ministerstwa Aktywów Państwowych, Ministerstwa Klimatu oraz Ministerstwa Środowiska, które będą działać w innej formule niż dotychczas. Mój resort powstaje na bazie byłego Ministerstwa Energii – rozmawiamy w gabinecie, który jeszcze kilka tygodni temu zajmował minister Krzysztof Tchórzewski. Piony zajmujące się polityką energetyczną państwa są u mnie tylko przejściowo, a docelowo znajdą się w Ministerstwie Klimatu. Ja skupię się na trzech kluczowych zagadnieniach. Pierwszym z nich jest nadzór nad efektywnym wykorzystaniem majątku państwa. Chodzi oczywiście o to, co państwo jeszcze posiada, gdyż należy stwierdzić z przykrością, że poprzednie rządy wyzbywały się majątku państwowego na masową skalę. My to wstrzymaliśmy, wręcz odwróciliśmy ten szkodliwy proceder i trend. Najlepszym przykładem jest Bank Pekao S.A., który udało się odkupić z rąk włoskich.

Za niemałe pieniądze, dodajmy. Jakie są kolejne zagadnienia, którymi zajmuje się Pana ministerstwo?

Będziemy wspierać rozwój spółek Skarbu Państwa; w ciągu ostatnich czterech lat udało się tam zgromadzić ogromny potencjał. Teraz funkcjonują one naprawdę dobrze i znów gromadzą majątek. Ale ich zysk można jeszcze zmaksymalizować. Dokonując wspólnych inwestycji kilku podmiotów, można spowodować, że powstaną naprawdę znaczące podmioty, na czym skorzysta cała polska gospodarka.

Okazuje się, że utrwalony w czasach PRL-u pogląd, że wszystko, co państwowe, nie może się opłacać, jest z gruntu błędny.

Oczywiście, wszystko jest kwestią umiejętnego zarządzania. Trzecim naszym zadaniem, równie istotnym, jest dbałość o złoża. Aktywami państwa są przecież nie tylko firmy, lecz także polskie surowce jak choćby węgiel, ropa, gaz, miedź, siarka czy sól. Odpowiedzialne wykorzystanie tych pokładów również leży w kompetencji mojego ministerstwa.

Kiedy mówi Pan o złożach, przychodzi na myśl przede wszystkim węgiel, bo czasy świetności soli w Polsce, kiedy przynosiła ona olbrzymie zyski skarbowi koronnemu, niestety już minęły.

Wiadomo, że węgiel stanowi znak firmowy Polski od wielu dziesięcioleci, aczkolwiek polityka klimatyczna Unii Europejskiej utrudnia nam swobodne korzystanie z naszego najbardziej cennego surowca. Jeszcze mocniej ograniczają nas nieracjonalne zobowiązania redukcji emisji, które ściągnął na Polskę rząd Ewy Kopacz. Powodują one, że energetyka oparta na węglu staje się droga dla odbiorcy końcowego, choć obiektywnie wcale taka nie musiałaby być. Trzeba zatem znaleźć rozwiązania, które utrzymają istotną rolę górnictwa w polskiej gospodarce. Węgiel jest częścią bezpieczeństwa energetycznego Polski. Z drugiej strony musimy stosować takie metody eksploatacji, aby energia z węgla była konkurencyjna cenowo.

Mówi Pan o prądzie pozyskiwanym z elektrowni węglowych. Niemniej dla domów jednorodzinnych wciąż zdecydowanie bardziej opłacalne jest ogrzewanie węglem niż na przykład gazem, nie mówiąc o ogrzewaniu elektrycznym.

To jest fakt i dlatego w perspektywie 10 lat angażujemy 100 miliardów złotych, by zachęcić Polaków do wymiany źródła ciepła na piece nowej generacji z niską emisją oraz do wykonania termoizolacji, co też przyniesie oszczędności dla gospodarstw domowych. Wszyscy chcemy żyć w czystym powietrzu. Dużo naszych elektrowni opalanych jest węglem, a pobierane przez Unię z tego tytułu opłaty klimatyczne znacznie podnoszą koszt produktu finalnego, czyli prądu. Potrzebny jest tu kompromis z naszymi partnerami międzynarodowymi, który należy wypracować na możliwie najlepszych warunkach. Naturalnie, mamy zdywersyfikowane dostawy gazu, ale to wciąż dostawy z zewnątrz. Odnawialne źródła energii zajmują w Polsce coraz ważniejsze miejsce, ale w najbliższej przyszłości na pewno nie pokryją naszego zapotrzebowania na prąd, nigdzie zresztą tak nie będzie. Trzeba zbudować elektrownie jądrowe, ale to długi proces. W najbliższych latach węgiel zdecydowanie zostanie zatem głównym źródłem wytwarzania energii, co trzeba sobie szczerze powiedzieć. Potrzebny jest wspomniany kompromis, jego wypracowanie będzie również i moim zadaniem.

Odnośnie do wykorzystania węgla naszym głównym problemem są regulacje unijne nakładające różnego rodzaju normy i obostrzenia akurat na te źródła energii, które są dla Polski najbardziej opłacalne. Powiedzmy jednak wprost: Berlin, który głośno domaga się dekarbonizacji Polski, sam z węgla ochoczo korzysta. Niemcy wydobywają najwięcej węgla brunatnego w Europie. Bez skrupułów wycinają liczące kilka tysięcy lat lasy, aby mieć więcej miejsca pod swoje kopalnie. Z drugiej strony powstające w Polsce nowe bloki energetyczne naprawdę są już niskoemisyjne i dość łagodne dla środowiska. Niemcy starają się Polakom obrzydzić węgiel dlatego, że jest on gwarantem naszego bezpieczeństwa, w ramach utarczki politycznej.

Wyjściem z tego impasu są nowoczesne technologie, pozwalające korzystać z węgla w sposób bardziej przyjazny dla środowiska. Jedyną realną alternatywą dla węgla w Polsce, taką od zaraz, byłby gaz. Ale w UE są już pomysły, aby również gaz obciążyć opłatami klimatycznymi, bo przecież jego spalanie też generuje emisję.

No i ważna sprawa – Niemcy nie mają złóż gazu, więc inni mogą spokojnie za niego płacić.

Czuję tu lekką ironię, ale ma Pan słuszność, że w polityce klimatycznej Unii Europejskiej dużą rolę odgrywa kwestia interesów narodowych. Rzeczywiście, hasła walki o klimat kryją w sobie również walkę o komfortową pozycję największych krajów Unii. Są także pewnego rodzaju przejawem wojny ideologicznej.

Powiedziałbym, że to przede wszystkim.

Zgodziłbym się z Panem, ponieważ sprowadzanie walki o zdrowy klimat na świecie do działań tylko na naszym kontynencie, a nawet tylko na terenie krajów unijnych może okazać się kontrskuteczne. Bardzo rygorystyczna polityka klimatyczna w UE doprowadzi do tego, że nasz kontynent stanie się gospodarczo niekonkurencyjny w stosunku do reszty świata, gdyż energia elektryczna będzie droga, a przez to droga będzie cała produkcja. Już tak się dzieje, dlatego, że w polityce klimatycznej poza Europą nie uczestniczy prawie nikt, w tym takie potęgi przemysłowe jak Chiny, Indie czy USA. Europa ogranicza energię z węgla, która globalnie i tak rośnie. Potęgi światowe nie przejmują się polityką klimatyczną, więc samotne działania Unii Europejskiej są walką z wiatrakami. Obecny głos Polski w tej sprawie jest głosem zdrowego rozsądku. UE chce iść jeszcze bardziej w kierunku tzw. neutralności klimatycznej, co oznaczałoby jeszcze szybsze rugowanie węgla. Z polskiej perspektywy jest to nie do zaakceptowania i nasz rząd się na to nie godzi. W tej chwili budowana jest nowoczesna elektrownia węglowa w Ostrołęce, gdzie emisja dwutlenku węgla będzie ograniczona do minimum. Stare, najbardziej uciążliwe dla środowiska elektrownie będziemy stopniowo wyłączać. Wymagania, żebyśmy błyskawicznie dokonali zupełnej transformacji energetycznej, są po prostu nierealne. Tłumaczymy to nieustannie naszym partnerom w Unii Europejskiej.

Czy to są naprawdę nasi partnerzy? Wymuszanie rezygnacji z polskich zasobów kosztem technologii, na które patenty mają Francuzi i Niemcy, wydaje mi się szantażem, a nie partnerstwem.

Jak Pan wie, nasza sytuacja w Europie nie jest łatwa. Nie jesteśmy krajem, który samodzielnie może narzucić UE swoje rozwiązania. Możemy zabiegać o to, aby specyfika naszego kraju była brana pod uwagę i szukać sojuszników w Unii do forsowania swoich interesów. Niemniej moda, czy też ideologia, jest w Europie jednoznaczna i nieprzyjazna wobec węgla. Wcześniej panowała ideologia odnośnie do imigrantów i narzucanych kwot relokacji, całkowicie błędna. Skutecznie się jej jednak przeciwstawiliśmy.

Ale nie byliśmy sami.

To prawda, ale nie było nas też znowu tak wielu. Opór ograniczał się do Grupy Wyszehradzkiej, a proszę sobie przypomnieć, pod jakim naciskiem i szantażem wówczas działaliśmy. Ówczesny szef Rady Europejskiej Donald Tusk sugerował, że takim krajom jak Polska, które nie przyjmują obłędnej strategii kwot, należy obciąć fundusze europejskie.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 04/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum