Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Fuzja Orlenu z Lotosem stworzy czołowego gracza na rynku europejskim”

Aktualności

22.09.2020 14:10

 Supernowoczesne zabudowania kompleksu petrochemicznego w Płocku. Fot. PKN Orlen

 

 

 

Supernowoczesne zabudowania kompleksu petrochemicznego w Płocku. Fot. PKN Orlen

 

 

 

Wirus też pokazał, że kapitał ma narodowość

Z JANUSZEM SZEWCZAKIEM, wiceprezesem ds. finansowych (CFO) zarządu PKN Orlen, rozmawia Adam Sosnowski

 

 

Adam Sosnowski: Strategia Orlenu skutecznie realizuje założenia ekonomiczne koncernu, co widać po wynikach gospodarczych nawet w czasach kryzysu. Oprócz tego Orlen stawia na pierwszym miejscu patriotyzm gospodarczy, który również dla Pana jest kwestią bardzo istotną.

Janusz Szewczak: Tak, to prawda. Czempion gospodarki o takiej skali jak PKN Orlen ma zadania nie tylko stricte ekonomiczne czy biznesowe, ale także odpowiedzialność społeczną wobec polskiego narodu. Widać to było chociażby po naszych działaniach wspierających Polaków podczas pandemii. Na przykład widząc, jak duże jest zapotrzebowanie na środki dezynfekujące na początku pandemii, przestawiliśmy produkcję zakładu Orlen Oil w Jedliczu w ciągu 10 dni, gdy w wielkich korporacjach takie procesy trwają zazwyczaj kilka miesięcy. Trzeba jasno powiedzieć, że jest w tym wielka zasługa prezesa Daniela Obajtka, który pierwszy podjął to wyzwanie. Na działania związane ze zwalczaniem koronawirusa wydaliśmy blisko 100 mln złotych, ale na tym nie koniec. Po raz pierwszy od długiego czasu PKN Orlen ma wielkie, ambitne plany. Prezes Daniel Obajtek jest prawdziwym wizjonerem w dobrym znaczeniu tego słowa, a poza tym zmobilizował całą załogę do czekających nas wielkich przedsięwzięć i wyzwań. A co równie ważne – w Polsce nareszcie jest wola polityczna, żeby takie znaczące projekty realizować. Wcześniej było bowiem tak, że nacisk kładziono na próbę wyprzedaży majątku narodowego, bardzo często za bezcen. Dzisiaj natomiast, dzięki wsparciu premiera Mateusza Morawieckiego czy wicepremierów: Jacka Sasina i Jadwigi Emilewicz, idziemy w odwrotnym kierunku. Oni oczekują od nas wielkich i skutecznych działań biznesowych, my zaś mamy zarówno środki, jak i kompetentnych ludzi, by móc je realizować.

Rozumiem, że nawiązuje Pan tu między innymi do fuzji Lotosu z Orlenem, o której mówiło się już przynajmniej od ponad 20 lat, a co do której jest w końcu zielone światło.

Stało się to możliwe dopiero teraz, co stanowi potwierdzenie zarówno dobrego klimatu politycznego, jak i determinacji prezesa Daniela Obajtka oraz całego zarządu, o czym już mówiłem. Ta fuzja jest bezwzględnie konieczna, ponieważ na polskim rynku nie ma miejsca na dwie firmy z udziałem Skarbu Państwa z tego samego sektora paliwowego, które poniekąd wzajemnie się kanibalizują. Połączenie naszych przedsiębiorstw da potencjał na uzyskanie wielu synergii oraz wzmocni naszą pozycję na rynkach międzynarodowych. Proszę mi uwierzyć, że duży naprawdę może więcej, choćby w negocjacjach z partnerami zagranicznymi, które są twarde i prowadzone tylko i wyłącznie w oparciu o własny interes. Pod tym kątem widać również, jak kluczową transakcją była dla nas akwizycja Energi, która mimo trudnego czasu ze względu na epidemię w II kwartale bieżącego roku pozwoliła nam osiągnąć bardzo dobre wyniki finansowe. Na tym polega właśnie siła koncernu multienergetycznego, którym obecnie staje się PKN Orlen. Nigdy jeszcze nie byliśmy tak silni jak dzisiaj. Ci, którzy wcześniej specjalizowali się w wyprzedaży majątku narodowego, mocno krytykowali prezesa Obajtka i nas za kupno Energi. Dziś widać, jak bardzo się mylili. Ceny prądu są regulowane taryfami i dzięki temu pozostają w miarę stabilne, natomiast ropa podlega grze rynkowej; jeszcze w kwietniu tego roku kontrakty terminowe na ropę WTI z dostawą w maju były ujemne. Dlatego właśnie podkreślamy konieczność budowy firmy multienergetycznej, opartej na kilku filarach. Z tego powodu dążymy również do połączenia z PGNiG, aby jeszcze mocniej zdywersyfikować ryzyko operacyjne i zapewnić stabilne źródła przychodów. Jest to strategia rozwojowa, zorientowana na wyzwania, jakie czekają nas w przyszłości. Za kilkadziesiąt lat ropa będzie wykorzystywana do innych celów niż obecnie, a w energetyce i mobilności coraz większą rolę odgrywały będą nowe technologie czy „zielone sposoby” pozyskiwania energii. Mowa tu chociażby o fotowoltaice, farmach wiatrowych, biomasie, biogazie, wodorze czy alternatywnych formach pozyskiwania ciepła z ziemi. Dziś wygląda na to, że w tym kierunku będzie podążał rozwój całego świata. Poszerzając swoje portfolio, PKN Orlen gwarantuje sobie dominującą pozycję także i w takich branżach jak np. petrochemia.

Zostańmy jednak na moment przy fuzji Orlenu z Lotosem, albowiem jest to najświeższe przejęcie PKN Orlen i równocześnie budzące największe zainteresowanie, bo dotyczy dwóch firm tego samego sektora. Komisja Europejska wydała zgodę na to połączenie, ale postawiła twarde warunki. Polityczna opozycja krytykuje zatem ten ruch jako niepotrzebny. Także po stronie mediów przychylnych rządowi dominowały głosy, że te warunki nie są łatwe.

Rzeczywiście nie są łatwe, ale dużo lepsze niż te, o których mówiło się pierwotnie. Proszę pamiętać, że to nie odbyło się tak, że my wczoraj zapytaliśmy Unii, ona dziś podała swoje warunki, które my po prostu przyjęliśmy. Rozmowy ciągnęły się przez kilkanaście miesięcy, każda ze stron przedstawiała swój punkt widzenia, twardo go broniła i należało wypracować kompromis. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej, więc musimy stosować się do reguł w niej obowiązujących.

Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis, że należy sprzedać 389 stacji detalicznych Lotosu w Polsce, co stanowi prawie 80 proc. całej sieci. To musi boleć.

Niekoniecznie, bo proszę zwrócić uwagę, że my te stacje możemy sprzedać lub zamienić na inne aktywa, a nie mamy je oddać w prezencie za darmo. Oznacza to, że coś dostaniemy w zamian, nie zostaniemy z pustymi rękoma. Być może uda się pozyskać partnera z zachodnich rynków, który przejmie część stacji Lotosu za część jego sieci, dla nas atrakcyjnych, na swoim rynku macierzystym. Proszę pamiętać, że niektóre stacje Orlenu i Lotosu stoją obok siebie w odległości kilometra czy dwóch, zabierając sobie poniekąd wzajemnie klientów. To jest właśnie ta kanibalizacja, o której mówiłem. W związku z tym i tak musielibyśmy rozważyć potencjalne dezinwestycje. W Polsce jest ok. 8 tys. stacji paliw, a środki zaradcze dotyczą tylko kilku procent wszystkich tego typu placówek. Do tego 116 stacji Lotosu zostanie włączonych do sieci stacji Orlen, uzupełniając ją w obszarach, gdzie do tej pory Orlen był słabiej reprezentowany. Poza tym Orlen ma już przygotowanych około 200 miejsc pod nowe stacje. Nasza sieć rocznie zwiększa się o około 50 stacji.

To jednak nie jedyny warunek. Obok szeregu innych uwagę zwrócił ten mówiący o zbyciu 30 proc. udziałów w rafinerii Lotosu. Inaczej mówiąc, Komisja Europejska wymusiła otwarcie Polski na zagranicznego gracza z rynku rafineryjnego.

Realnie patrząc tak, ponieważ nie ma w Polsce przedsiębiorstwa, które mogłoby zdecydować się na zakup tych udziałów. Znów jednak to, co na pierwszy rzut oka brzmi drastycznie, przy głębszej analizie nie jest aż takie problematyczne. Kiedy bowiem odwrócimy to równanie, okazuje się, że 70 proc. rafinerii pozostaje w naszych rękach, co oznacza, że będziemy mieli kontrolę nad tym, co się tam dzieje. PKN Orlen pozostanie bowiem operatorem tej rafinerii. Trzeba też dodać, że współpraca na zasadzie joint venture stanowi standard na międzynarodowych rynkach. W niektórych przypadkach może to nawet pomagać w negocjacjach biznesowych, ponieważ występuje się w nich z innym podmiotem wspierającym. Nie jest też wcale powiedziane, że w zamian za nasze otwarcie rafinerii ów inny podmiot nie pozwoli nam wejść w swoje struktury biznesowe. Tak czy inaczej najważniejsze jest to, żeby zachować kontrolę nad firmą i jej poszczególnymi gałęziami, a to nam się udało po bardzo twardych negocjacjach. Kryzys związany z koronawirusem pokazał dobitnie, że kapitał jednak ma narodowość i między bajki należy włożyć historyjki, jakoby było inaczej, do czego przekonują nas w Polsce Leszek Balcerowicz i jego neoliberalni uczniowie. Gdyby PKN Orlen nie był polski, nie byłoby w ostatnich miesiącach tego wielkiego wsparcia na rzecz polskiego społeczeństwa. Połączenie się z Lotosem, ale również z PGNiG, pozwoli na jeszcze większą ekspansję i realizację naszych celów biznesowych, da synergię kosztową i zakupową.

Podkreślmy jednak dla naszych Czytelników: Orlen i Lotos jeszcze się nie połączyły i na razie są dwoma osobnymi bytami.

Komisja Europejska dała już zielone światło dla naszej fuzji, co jest kamieniem milowym w tym procesie, ale jeszcze nie jesteśmy na mecie. Prezes Daniel Obajtek przewiduje, że do realnego połączenia PKN Orlen z Lotosem dojdzie za rok do półtora roku. Do tej pory należy jeszcze odpowiedzieć na wiele pytań i rozwiązać wszelkie kwestie prawne. Otwarty pozostaje także sposób nabycia Lotosu przez PKN Orlen. Kilka tygodni po uzyskaniu zgody od Komisji Europejskiej podpisaliśmy porozumienie ze Skarbem Państwa i grupą Lotos dotyczące realizacji transakcji nabycia akcji gdańskiej grupy, a w konsekwencji przejęcia nad nią kontroli kapitałowej. Ale przecież owo przejęcie nie musi się odbywać wyłącznie na drodze gotówkowej, lecz na przykład przez dokapitalizowanie akcjami, które posiada Skarb Państwa. Kilkanaście miesięcy to także czas, który upłynie, zanim PKN Orlen połączy się z PGNiG.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 10/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum