Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„EUROPO, CO ZROBIŁAŚ ZE SWOJĄ WIARĄ?!”

Aktualności

23.10.2018 10:15

Podczas pierwszej podróży do Niemiec w 1980 r.

 

 

 

Podczas pierwszej podróży do Niemiec w 1980 r.

 

Jolanta Sosnowska

 

Św.   Jan Paweł II miał jasną i bardzo wyrazistą wizję Polski oraz Europy. Państwo nasze i nasz naród uznawał za pełnoprawną cząstkę Starego Kontynentu pośród tych, które ten kontynent współkształtowały – kształtowały jego chrześcijańskie oblicze, a także opartą na nim przebogatą i imponującą tradycję oraz kulturę. Niezmordowanie bronił polskości w europejskości, szczególnie gdy Polska znajdowała się za żelazną kurtyną. Był dumny z naszego trwania przy Chrystusie, z siły, którą od Chrystusa czerpaliśmy mimo komunistycznego buta, który nas przygniatał.
Od 1 maja 2004 r. jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Stało się to jeszcze za życia Jana Pawła II. Jednak obecny kształt Unii i duchowy kierunek, w którym ona podąża, z całą pewnością nie odpowiada wizji Świętego Papieża. Kluczowe zmiany, które w niej nastąpiły w ciągu ostatnich 14 lat i ku którym podryfowała większość europejskich społeczeństw, na pewno by mu się nie podobały. Nie o taki system wartości walczył, nie taki system żarliwie propagował, nie taki własnym przykładem i autorytetem umacniał.
Nie sposób w jednym artykule zwrócić uwagę na wszystkie usilne starania w obronie chrześcijańskich wartości podejmowane przez Jana Pawła II podczas 27 lat pontyfikatu. Warto jednak podkreślić, że niepokojące symptomy przeobrażeń w niektórych europejskich społeczeństwach, jakich obecnie jesteśmy świadkami i jakich częstokroć z bólem doświadczamy, on zauważał, zanim jeszcze został papieżem, dlatego też jako Ojciec Święty mógł bez zwłoki wziąć się do działania. Służyły temu przede wszystkim zagraniczne pielgrzymki apostolskie, które w wielu wypadkach miały charakter reewangelizacyjny.
Papież Polak miał głęboką świadomość coraz większego odradzania się pogaństwa w Europie i gorąco pragnął, by na nowo odkryła ona swe chrześcijańskie korzenie i do nich nawiązywała w myśleniu o przyszłości. Głosił to już np. w 1980 r. podczas wizyt we Francji – u „najstarszej córy Kościoła” – i w Niemczech, stawiając tamtym społeczeństwom dramatyczne pytania: co zrobiły ze swoją wiarą?!
Podczas Sympozjum Biskupów Europejskich, które odbyło się w Watykanie w październiku 1982 r., a więc w czasie, kiedy Jan Paweł II po mozolnej rekonwalescencji i dochodzeniu do pełnej sprawności po zamachu powracał do przerwanego dzieła ewangelizacji świata, wygłosił ogromnie ważne przemówienie. Jego treść jest dzisiaj niemal zapomniana. Zostało odłożone do lamusa, choć jego tezy pozostają paląco aktualne. A może nawet – szczególnie dziś bardziej jeszcze aktualne niż wówczas! Należałoby je nieustannie przypominać na wszystkich europejskich forach i wobec wszelakich europejskich gremiów, by wszystkim głośno dźwięczały w uszach i może wreszcie spowodowały przebudzenie. Mamy naprawdę doskonałego „gotowca”, który już od 36 lat na próżno czeka na realizację.
Przytoczę kilka najistotniejszych fragmentów tego zapomnianego przemówienia:
„Kościół i Europa. Są to dwie rzeczywistości wewnętrznie powiązane w swoim istnieniu i przeznaczeniu. Razem przeszły przez wieki i pozostają naznaczone tą samą historią. Europa została ochrzczona przez chrześcijaństwo; a narody europejskie w swej różnorodności pozwoliły na wcielenie się chrześcijańskiej egzystencji. (...) Europa nie mogłaby porzucić chrześcijaństwa jak przygodnego towarzysza podróży, który stał się jej obcy, podobnie jak człowiek nie może porzucić podstaw swojego życia i nadziei, nie popadając przy tym w dramatyczny kryzys. (…) Kryzysy kultury europejskiej są kryzysami kultury chrześcijańskiej. W najwyższym stopniu wymowna okazuje się metamorfoza, jakiej uległ duch europejski w ostatnim stuleciu. Przez Europę przepływają dziś prądy, ideologie i ambicje, które uważa się za obce w stosunku do wiary, jeśli nawet nie wprost przeciwstawne chrześcijaństwu. (...)
Ateizm europejski jest wyzwaniem, które należy widzieć w perspektywie świadomości chrześcijańskiej; jest bardziej buntem przeciwko Bogu i niewiernością wobec Boga aniżeli zwykłą negacją Boga. Sekularyzm, który Europa rozpowszechniła w świecie i który grozi wyjałowieniem religijnych kultur ludów innych kontynentów, żywił się i żywi biblijnym pojęciem stworzenia i stosunku człowiek-kosmos. Naukowo-techniczne przedsięwzięcie ujarzmienia świata pozostaje przecież w zgodzie z biblijnym zadaniem, które Bóg powierzył człowiekowi. (...) Odkryjemy, może nie bez zdziwienia, że kryzys i pokusa człowieka europejskiego i Europy są kryzysem i pokusą chrześcijaństwa i Kościoła w Europie. Lecz jeśli jest prawdą, że trudności i przeszkody w ewangelizacji Europy mają początek w samym Kościele i samym chrześcijaństwie, środków zaradczych i rozwiązań także szukać trzeba wewnątrz Kościoła i chrześcijaństwa, to jest w prawdzie i łasce Chrystusa, Odkupiciela człowieka, Centrum kosmosu i historii. Kościół powinien więc dokonać autoewangelizacji, aby odpowiedzieć na wyzwania dzisiejszego człowieka.
Jeśli ateizm jest kuszeniem wiary, właśnie pogłębieniem i oczyszczeniem wiary można go zwyciężyć. (…) Będzie zależało także od nas, czy Europa zamknie się w swoich małych ziemskich ambicjach, w swoich egoizmach i ulegnie lękowi historycznej bezsensowności, wyrzekając się swojego powołania i swojej historycznej roli, czy też odnajdzie swoją duszę w cywilizacji życia, miłości i nadziei”.
Miesiąc po tym wystąpieniu, w trakcie szesnastej zagranicznej pielgrzymki apostolskiej, do Hiszpanii, podczas nawiedzenia katedry św. Jakuba w Santiago de Compostela, Jan Paweł II ogłosił 9 listopada 1982 r. słynny Akt Europejski. Był to dokument o wielkiej doniosłości dla utrwalania i umacniania chrześcijańskich tradycji oraz chrześcijańskiej tożsamości naszego kontynentu. Odbił się wówczas szerokim echem w świecie. Był często przywoływany przez polityków europejskich za życia Jana Pawła II. Po śmierci Papieża nastąpił jednak naznaczony głęboką zdradą odwrót od tez zawartych w Akcie Europejskim.
36 lat temu Ojciec Święty, jakby przewidując dzisiejsze reakcje, mówił: „kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swe początki. Tchnij życie w swe korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że Twoje dzieje były pełne chwały, a Twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. (…) Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata”.
Trzeba powiedzieć otwarcie, że te słowa i te myśli Świętego Papieża należą obecnie do najbardziej wymazywanych z twórczości intelektualnej Jana Pawła II, gdyż nie odpowiadają ani duchowi, ani literze politycznej poprawności, która trawi mózgi tak wielu osób, pozbawia je niepodważalnych, odwiecznych moralnych punktów odniesienia, zaś antywartości podsuwa jako oparcie dla tworzenia i funkcjonowania prawa. Poprawność polityczna cechuje się bowiem przede wszystkim tym, że nie chce zła uznać za zło.
Jan Paweł II stale, nie tylko we Francji i w Niemczech w 1980 roku, zadawał owo dręczące pytanie – Europo, co robisz ze swoją wiarą? Póki żył, dopóki miał siły, nie pozwalał zasnąć sumieniom.
Przypomnę tu jego słowa z Nieszporów Europejskich na Heldenplatzu w Wiedniu 10 września 1983 roku: „Tym, co doprowadziło kontynent europejski do jedności w wielości, było rozprzestrzenienie się jednej wiary chrześcijańskiej. Kulturalna wspólnota kontynentu europejskiego – trwająca nadal, mimo wszelkich kryzysów i podziałów – nie jest zrozumiała bez treści chrześcijańskiego orędzia. Ono, wspaniale połączone z duchem starożytnym, tworzy wspólne dziedzictwo, któremu Europa zawdzięcza swoje bogactwo i swoją siłę, kwitnący rozwój sztuki, wiedzy, oświaty i badań naukowych, filozofii i kultury ducha. W kręgu dziedzictwa wiary chrześcijańskiej kulturę europejską szczególnie ukierunkował chrześcijański obraz człowieka. Przekonanie o podobieństwie człowieka do Boga i jego odkupieniu przez Jezusa Chrystusa, Syna Człowieczego, stworzyło historyczno-zbawczy fundament dla uznania wartości i godności osoby oraz poszanowania potrzeby jej wolnego rozwoju w klimacie ludzkiej solidarności”.
Papież Polak, człowiek nie tylko wielkiej pobożności i wiedzy, ale również obdarzony niezmierną, wręcz proroczą przenikliwością, już w 1986 roku w Rzymie analizował atak na nasze odwieczne wartości i ostrzegał przed czymś, co wówczas dalekie było jeszcze od dzisiejszego brutalnego odrzucenia Krzyża:
„W nowoczesnym społeczeństwie wydaje się coraz bardziej kurczyć powszechne respektowanie tzw. wartości podstawowych, które umożliwiają społeczne współżycie godne człowieka. Bezwzględne dążenie do władzy i bogactwa, niepohamowane zaspokajanie potrzeb i niekontrolowany stosunek do ludzkiej seksualności stają się dla współczesnego człowieka coraz bardziej przyczyną jego nieszczęścia i moralnej ruiny. (…) Bądźcie szczególnie czujni, gdyż również wewnątrz Kościoła propagowane są, czy wręcz faktycznie rozpowszechniane, takie zasady moralne, które dostosowując się do potrzeb ludzkich popędów, zdradzają prawdziwą wolność chrześcijanina. Wstrzemięźliwość i cierpliwość, dojrzewanie i stałość nie mogą stać się obcymi pojęciami w naszym życiu codziennym, szczególnie zaś w odniesieniu do ludzkiej seksualności”.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 10/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum