Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Czy straty wywołane przez pandemię koronawirusa są do nadrobienia?”

Aktualności

27.04.2021 11:07

Szczecińska akcja w czerwcu ub.r. mająca na celu zatrzymanie mężczyzny z objawami koronawirusa, który samowolnie oddalił się ze szpitala. Fot PAP/Marcin Bielecki

 

 

 

Szczecińska akcja w czerwcu ub.r. mająca na celu zatrzymanie mężczyzny z objawami koronawirusa, który samowolnie oddalił się ze szpitala. Fot PAP/Marcin Bielecki

 

 

COVID i jego nieprzewidywalne konsekwencje

Prof. Wojciech Polak

 

Środki masowego przekazu prezentują rozmaite poglądy na temat epidemii koronawirusa. Różni fachowcy wypowiadają niekiedy odmienne opinie, toteż przeciętnemu człowiekowi trudno się w tym wszystkim połapać. Na podstawie otrzymywanych informacji oraz własnej wiedzy i doświadczenia każdy próbuje sobie jednak wyrobić obraz sytuacji. Taki też charakter mają przedstawione poniżej wywody. Wszystko, co w chwili obecnej piszę na ten temat, ma charakter hipotetyczny, gdyż tak naprawdę nic dzisiaj do końca nie jest wiadome.
Epidemia – co dalej?
W trzeciej fazie epidemii koronawirusa dominuje wariant brytyjski. Ponoć odpowiada on za 80 procent zarażeń (dane z końca marca 2021 r.). Lekarze twierdzą, że daje on cięższe objawy choroby i jest dużo bardziej zaraźliwy niż „stara” odmiana. Na dodatek chorować zaczynają na COVID ludzie coraz młodsi, a nawet dzieci. Gwałtowny wzrost stwierdzonych zarażeń (piszę to na początku kwietnia), który przeżywamy w Polsce, jest jednak wywołany jeszcze jedną przyczyną. Łatwo jest wszak zauważyć, że liczba odnotowywanych osób zainfekowanych rośnie wraz z liczbą wykonywanych testów, a tych ostatnio robimy już oficjalnie około 110 tysięcy dziennie…
Wiele wskazuje więc na to, że przez cały czas epidemii utrzymuje się tzw. ciemna liczba. Po pierwsze, wiele osób zarażonych nie ma żadnych objawów lub ma objawy minimalne (podobne do przeziębienia), na które nie zwracają uwagi. Osoby te funkcjonują w przestrzeni publicznej i oczywiście zarażają innych. Z drugiej strony pojawia się kategoria osób, które mimo że mają wyraźne objawy choroby, nie przyznają się do tego i nie idą na testy. Po prostu przechorowują COVID w domu. Ich głównym motywem jest uniknięcie długotrwałej izolacji własnej i jeszcze dłuższej kwarantanny dla rodziny. Motywy takiego działania mają rozmaite podłoże. Np. drobni przedsiębiorcy (oczywiście nie wszyscy) podtrzymują ciągłość swoich firm i mają dzięki temu środki na przeżycie. Jeżeli nawet trawi ich gorączka i leżą w domu, to firmę prowadzi ktoś z rodziny, też pewnie zarażony, ale przechodzący chorobę lżej. Oczywiście zaraża innych, co jest naganne, ale argument w obronie takiego postępowania jest tutaj poważny – trzeba z czegoś żyć. Pomoc rządowa, wbrew temu, co się pisze, wcale nie jest łatwa do uzyskania, a po złożeniu podania trzeba czasami na sam odzew od urzędu czekać kilka tygodni.
Część osób nie robi testów, gdyż po prostu wstydzi się choroby. Woli po cichu przechodzić infekcję w domu niż przeżywać policyjne kontrole, bacznie obserwowane przez sąsiadów. Nie jest to przyjemne. Opowiadał mi znajomy, że gdy po zmroku podjechał pod jego mieszkanie radiowóz z włączoną „dyskoteką”, we wszystkich oknach widać było twarze mieszkańców. Osoby na kwarantannie lub w izolacji czują się więc jak trędowate. Może jest to odczucie subiektywne, może w spojrzeniach zza szyby występuje tylko współczucie, a nie niechęć, ale czasem brak jest gestów, które przypuszczenie to by potwierdzały.
Trzy omówione powyżej kategorie przypadków prowadzą więc szybko do zwiększenia liczby osób zarażonych. Przy czym, jak już wspominałem, wszystko wskazuje na to, że realna liczba osób zarażonych jest wyższa od tej podawanej codziennie w oficjalnych komunikatach. Sytuację pogarsza jeszcze lekceważenie wirusa przez część społeczeństwa (zwłaszcza przez młodzież) oraz zmęczenie wszystkich wprowadzonymi obostrzeniami. Pomimo stosowania maseczek i dystansu, zamknięcia rozmaitych instytucji i lokali usługowych liczba zarażonych nadal będzie wysoka. Można sądzić, że znaczący postęp w ograniczaniu epidemii nastąpi w miarę przybywania osób zaszczepionych. Niestety, po pogłoskach (najwyraźniej niesłusznych) dotyczących rzekomej szkodliwości szczepionki Astra Zeneca (obecna nazwa: Vaxzevria) liczba Polaków wykazujących chęć zaszczepienia się spadła nieco w lutym 2021 r. Ale już w marcu wskaźnik ten znowu podskoczył i wynosi pięćdziesiąt, a nawet pięćdziesiąt kilka procent. Jako że liczba niezdecydowanych (którzy zapewne się zdecydują) wynosi kilkanaście procent, to jest nadzieja, że do końca wakacji (jak planuje rząd) uda się zaszczepić wszystkich chętnych dorosłych Polaków. Podobno tzw. odporność stadna pojawi się wtedy, gdy odporne będzie 60–75 proc. populacji. Podobno (znowu: podobno!) mamy szansę wynik taki uzyskać (zaszczepieni + ozdrowieńcy). Oznaczałoby to znaczną poprawę sytuacji do końca lata. To, co przedstawiłem, to wariant optymistyczny. Jest on możliwy, zwłaszcza że stosowane obecnie szczepionki działają skutecznie na niektóre mutacje koronawirusa. Ale mogą pojawić się mutacje nowe, odporne na szczepionki. Trudno więc powiedzieć coś na pewno. Może się np. zdarzyć, że epidemia potrwa jeszcze parę lat.
Jedno staje się chyba pewne. Nie powrócą słodkie czasy beztroski sprzed okresu epidemicznego. Mówił o tym minister zdrowia Adam Niedzielski („Dokąd zmierzamy? Niedzielski o nowej rzeczywistości: Nigdy już nie wrócimy do świata sprzed pandemii. Zagrożeń będzie już tylko więcej”, strona internetowa „wPolityce.pl”, 3 kwietnia 2021 r.): „Nigdy! Nigdy już nie wrócimy do świata sprzed pandemii. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem. (…) Jeśli chcą mnie Państwo zapytać, czy pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, to odpowiedź brzmi: absolutnie tak. (…) Zagrożeń biologicznych będzie już tylko więcej. Mało tego: będą coraz bardziej niebezpieczne i świat będzie na nie reagował inaczej niż reagował do tej pory. Inspekcje sanitarne będą jednymi z lepiej wyposażonych instytucji we wszystkich krajach. Pora zacząć oswajać się z myślą, że to nie jest ostatnia pandemia w naszym życiu”.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 7-8/2021 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Archiwum