Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„CZY PIŁSUDSKI… NIE ISTNIAŁ, WYMYŚLILI GO ROMANTYCZNI POECI?”

Aktualności

26.11.2018 10:13

Marszałek Józef Piłsudski odpoczywa na trawie nad brzegiem Niemna w Druskiennikach, 1926 r.

 

 

 

Marszałek Józef Piłsudski odpoczywa na trawie nad brzegiem Niemna w Druskiennikach, 1926 r.

 

Komendant, Naczelnik i Marszałek – wielka odwaga myśli i czynu (1)

 

Bohdan Urbankowski

 

 Gdybym nie pisał eseju do „Wpisu”, ale scenariusz filmowy, przed czołówką puściłbym serię obrazów. Wybrałbym kilka takich:
Mroczna cerkiew. Przy prawosławnym krzyżu grupka uczniów i nauczyciele-nadzorcy. Pilnują, by uczniowie całowali krzyż. Ziuk, za nim kilku kolegów odwracają się i wychodzą – nie całując. Na dole ekranu data: 6 grudnia 1883.
Cela więzienia w Irkucku. Grupka krzyczących coś więźniów, naprzeciwko oddział sołdatów z karabinami. Dowodzący nimi oficer wyjmuje pałasz i krzyczy: Biej ich, rebiata! cztoby dołgo pomnili! Piłsudski stoi w pierwszym szeregu – kolba rozbija mu twarz. Podpis: Irkuck, połowa października 1887.
Peron niewielkiej stacji. Bojowcy PPS atakują pociąg, słychać strzały. Wagon z pieniędzmi zabarykadowany od środka; czyżby akcja była daremna? Do wagonu podchodzi bojowiec, w którym poznajemy Piłsudskiego. Zaczyna liczyć po rosyjsku: diesat’, diewiat’, wosiem’ – z wagonu wychodzą sołdaci z podniesionymi rękami. Piłsudski i bojowcy wybuchają śmiechem. Piłsudski nie miał żadnej bomby. Podpis: Bezdany, 26 września 1908.
Przyczółek. Piłsudski stoi na brzegu rzeki, narasta odgłos strzałów, odpływają łodzie i pontony z żołnierzami. Przy brzegu zostaje już tylko jedna łódź, stojący przy niej żołnierz rozpaczliwie macha rękami, nakłaniając do wsiadania – Piłsudski daje znak ręką, żeby czekał. Po chwili przybiegają jeszcze żołnierze z noszami – na nich ranni, może umarli. Można odpływać. Podpis: Ewakuacja przyczółka Nowy Korczyn – Opatowiec, 23 września 1914.
Nocny marsz. Odgłosy jakiejś potyczki, strzały, krzyki, znów cisza. Cienie żołnierzy na cieniach koni. Przystają, po chwili znów ruszają. Zaczyna świtać – w oddali rysują się mury Krakowa. Podpis: Marsz przez Ulinę Małą do Krakowa, 9–11 listopada 1914. Piłsudski opisując ten manewr w szkicu „Moje pierwsze boje”, wspominał, że gotów był prowadzić swych żołnierzy nawet w Tatry i w ich scenerii stoczyć ostatnią wielką bitwę. Nie po to, by zwyciężyć, lecz po to, aby stworzyć legendę i aby ta legenda była wzorem dla przyszłych pokoleń. 11 listopada 1914 wszedł do Krakowa.
Reduta. Ostrzał, żołnierze kryją się w okopach, przypadają do ziemi. Na planie zjawia się Piłsudski, zagaduje, częstuje papierosami. Podpis: Reduta Piłsudskiego, 4–6 lipca 1916. Mimo sprzeciwu oficerów Komendant zjawiał się na Reducie, na pierwszej linii walk. Jak wspominał Alf-Tarczyński, zobaczyliśmy Komendanta idącego w rozpiętej pod szyję, od gorąca, bluzie – jak zawsze bez pasa, tylko ze szpicrutą w ręku. Towarzyszył mu Wieniawa. Gdy kpt. Olszyna podbiegł, Piłsudski zdjął maciejówkę, otarł czoło i powiedział: podziękujcie waszym chłopcom, że wytrzymali w tym piekle – pierwszy chrzest okopu. Prowadźcie mnie na prawy okop reduty.
Pokój w mieszkaniu Sokolnickiego. Przy stole Piłsudski, Sosnkowski, Śliwiński i Sokolnicki – grają w karty, piją herbatę, na talerzyku maliny. Piłsudski rzuca uwagę, że wkrótce go aresztują, potem – o nieuchronnej klęsce Niemiec. Grają dalej. Nikt nie przychodzi. Żegnają się, całując z dubeltówki. Podpis: Noc 21/22 lipca 1917, Warszawa, Polna 42. Według świadectwa Śliwińskiego grano w winta do 2 w nocy, pito herbatę i jedzono maliny. Po grze Piłsudski wrócił do domu na Służewską 5 – wtedy po niego przyszli.
Rozmowa z Weygandem i Rozwadowskim. Belweder, może Anin – nieważne, rozmów takich było kilka. Bolszewicy pięcioma armiami podchodzą pod Warszawę, trzeba podjąć najważniejszą decyzję. Weygand proponuje atak na północy – na wzór cudu nad Marną, którego był architektem, Rozwadowski krótkie a mocne uderzenie spod Karczewa – może ostudzi zapał Rosjan i ułatwi pertraktacje o pokój. Piłsudski mówi stanowczo: nie. Proponuje atak znad Wieprza. Na protesty nie odpowiada, lecz nagłym ruchem przekręca leżącą na stole mapę. Zamiast pięciu zbliżających się armii – pięć odległych od siebie linii, które można przełamać – atakując energicznie i szybko.
Moglibyśmy dodać jakąś scenę z Sybiru albo ucieczkę z więzienia, albo scenę z walk pod Laskami czy defiladę w Firleju – przed ofensywą znad Wieprza – po każdej dodanej relacji wzmagałoby się w nas podejrzenie, że Piłsudski… nie istniał, że wymyślili go romantyczni poeci przy dyskretnej pomocy Sienkiewicza. Młodość jak z czytanek o filomatach, Sybir jak z opowieści o Traugutcie, Legiony jak z pieśni o Dąbrowskim. Do tego wyprawa na Kijów i wiedeńska wiktoria, która uratowała Europę przed Azją. W biografii Piłsudskiego widzimy powtórzenie polskich mitów, ale i korektę tych mitów. Los spiskowców nie kończy się szubienicą na stokach Cytadeli, epopeja Legionów nie wygasa w bagnach nowego San Domingo. Piłsudskiego walka o Polskę kończy się ostatecznie zwycięstwem.
Piłsudski jawi się jako wcielenie polskiej tradycji, ale i jako wzór na dzień dzisiejszy; można powiedzieć, że to chodzący kod kulturowy – jak kiedyś Zamoyski i Sobieski, jak Mickiewicz i Sienkiewicz, jak później św. Jan Paweł II. Tak pisał o nim Bruno Schulz:
Jego siła, jądro jego istoty pozostało nie zużyte. Położył się nim na Polsce jak chmura i trwa. Jego rola dziejowa dopiero się zaczyna. (...) Był ciężki marzeniami wieszczów, mglisty rojeniami poetów, obciążony męczeństwem pokoleń. Był cały dalszym ciągiem. Ciągnął za sobą przeszłość, jak płaszcz ogromny na całą Polskę.
Współczesny publicysta mógłby dodać: odszedł. ale pozostał żywym kodem kulturowym Polaków.
Narzuca się podejrzliwe, brutalne niemal pytanie: skąd się taki wziął?

Krwawe źródła marzeń
Piłsudski był pogrobowcem Powstania Styczniowego nie tylko w sensie fizycznym – urodził się w roku 1867 – lecz także i duchowym: był wychowankiem niepodległościowych wspomnień, legend i wierszy. Ojciec przyszłego Naczelnika był komisarzem Rządu Narodowego. (Sprostujmy przy okazji przekonanie, że działał w powiecie rosieńskim. Sprawę wyjaśnił w swoich „Pamiętnikach” już Jakub Gieysztor: jako komisarz czynny był bardzo w powiecie kowieńskim Józef Wincenty Piłsudzki (!). W innym miejscu pamiętnikarz dodał, iż pomimo czynnego udziału w organizacji powstańczej zdołał ujść cało. Możemy z tego wyciągnąć jeszcze co najmniej dwa wnioski: 1) ojciec przyszłego Marszałka był dobrym konspiratorem, 2) wśród jego najbliższych nie było zdrajcy).
Siostry ojca: Julia i Waleria, przypłaciły więzieniem pomoc okazywaną powstańcom. W Powstaniu Styczniowym wziął też udział stryjeczny brat Piłsudskiego seniora, Aleksander Piłsudski, a także ojciec chrzestny przyszłego Komendanta – Józef Marcinkowski. Ten miał mniej szczęścia: siedział dziewięć miesięcy w więzieniu wileńskim, potem – aż w Tobolsku i Tomsku. Zbiegiem okoliczności wrócił tuż przed chrzcinami Piłsudskiego syna, co uznano niemal za znak z niebios i poproszono Marcinkowskiego na chrzestnego. Kolejnym zbiegiem okoliczności jego chrześniak powtórzył najtrudniejszą część biografii ojca chrzestnego: w drodze na Sybir też przeszedł przez turmy Wilna, Tobolska i Tomska.
-----------------------------------------------
Część 2 eseju dr. Bohdana Urbankowskiego ukaże się w następnym (grudniowym) numerze „Wpisu”.

 

Jest to tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika “WPiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić tutaj.

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2018 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

Archiwum