Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

CO PIŁAT RAPORTOWAŁ TYBERIUSZOWI?

Aktualności

24.03.2020 13:45

Rekonstrukcja świątyni Heroda na obrazie francuskiego artysty Jamesa Tissota. W roku 32 n.e. Piłat kazał umieścić w pałacu Heroda złote tarcze z napisem ku czci cesarza Tyberiusza. Wskutek skarg starszyzny żydowskiej Tyberiusz kazał mu je usunąć. Fot. Wikimedia

 

 

 

Rekonstrukcja świątyni Heroda na obrazie francuskiego artysty Jamesa Tissota. W roku 32 n.e. Piłat kazał umieścić w pałacu Heroda złote tarcze z napisem ku czci cesarza Tyberiusza. Wskutek skarg starszyzny żydowskiej Tyberiusz kazał mu je usunąć. Fot. Wikimedia

 

 

Wszyscy już opowiadali o zmartwychwstaniu Zbawiciela

 

Co Piłat raportował

Tyberiuszowi?

 

Prof. Wojciech Roszkowski

 

Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: nie wiemy. Nie wiemy też, czy raportował w ogóle, ale warto się nad tym zastanowić. Opowieści o tym, że po skazaniu Chrystusa na śmierć Poncjusz Piłat napisał w tej sprawie raport do Rzymu, krążyły od stuleci i nadal krążą w postaci różnych tekstów apokryficznych. W internecie można nawet znaleźć taki tekst, napisany zresztą bez większej znajomości realiów korespondencji z I wieku naszej ery i podobno odnaleziony niedawno w Bibliotece Watykańskiej. Analizując stylistykę tego tekstu, można mieć poważne wątpliwości co do jego autentyczności. W zbiorze apokryfów opracowanym przez najlepszego bodaj znawcę tej tematyki w Polsce, ks. Marka Starowieyskiego, znaleźć można tekst listu Piłata do Tyberiusza, napisany dobrą łaciną i bliższy pod względem tych realiów, ale pochodzący najprawdopodobniej z XVI wieku. Nawet jeśli znany nam rękopis tego listu jest kopią wcześniejszego dokumentu, to prawdopodobieństwo jego autentyczności jest minimalne. Co ciekawe, znany jest tekst raportu Piłata pochodzący aż z V wieku, ale zawiera on nawet więcej elementów, które go czynią niewiarygodnym.

Słowo „apokryf” pochodzi od greckiego ápókryphos, czyli „ukryty” lub „tajemny”. Słowem tym Kościół katolicki określił pisma, które, w przeciwieństwie do kanonu Nowego Testamentu, uznał za nienatchnione. Kanon ten ukształtował się w połowie II wieku, a ostatecznie został określony podczas synodu w Kartaginie w 397 roku w postaci, jaką znamy dziś. Pisma apokryficzne są czasem traktowane z powagą jako wiążące przez niektóre Kościoły niekatolickie, sekty lub przez badaczy świeckich z różną dozą dobrej lub złej woli. Kościół katolicki podchodzi do nich z rezerwą, uznając je za niepotrzebne dla poznania swej doktryny.

Tymczasem historyka korci, by czerpać z nich informacje, których nie ma w kanonie Nowego Testamentu. Czy można znaleźć jakiś złoty środek dla tych badań historycznych? Po pierwsze, należy powtórzyć, że wszystko, co potrzebne do określenia podstaw wiary katolickiej, zawarte jest w pismach kanonicznych. Po drugie, trzeba odróżnić to, co w apokryfach jest zgodne z wiedzą i prawdami wiary, wynikającymi z kanonu, od tego, co im zaprzecza, a co wynika z intencji heretyckich. Ważna jest na przykład data i okoliczności powstania apokryfu oraz stosunek jego treści do pism kanonicznych, w większości lub w całości wcześniejszych wobec apokryfów. Apokryfy są bowiem różnej natury. Jedne mają wyraźnie charakter heretycki, inne zaś są pobożnymi opowieściami spisywanymi w dobrej wierze w pierwszych wiekach i zawierającymi rozszerzenie wiedzy o nieznane tam elementy, a nie kłócącymi się z prawdami wiary ani z faktami zawartymi w tekstach kanonicznych. W takiej sytuacji tekst apokryfu może być traktowany tak jak zwykłe źródło historyczne z takim samym krytycyzmem historycznym. Warto tekst taki zestawić z pismami kanonicznymi, innymi źródłami wiedzy o starożytności czy zdrowym rozsądkiem. Najważniejsze jednak jest to, czego w apokryfie szukamy: czy źródeł alternatywnej wobec nauczania Kościoła doktryny, czy informacji historycznych.

Czy jednak informacje o raporcie Piłata to czyste fantazje? Warto przyjrzeć się z bliska, kim był ówczesny prokurator Judei, a kim władca Rzymu.

Poncjusz Piłat został mianowany prefektem Judei w 26 roku, najprawdopodobniej jako protegowany Eliusza Sejana, wszechwładnego prefekta pretorian. Piłat nie darzył Żydów sympatią, toteż trudno sądzić, że swą misję postrzegał jako szczyt kariery. Już na jej początku kazał wnieść rzymskie sztandary z wizerunkiem Tyberiusza do twierdzy Antonia w Jerozolimie, gdzie urzędował. Tłum Żydów obstąpił jego trybunał, żądając usunięcia tego wizerunku, obrażającego tradycję Izraela. Gdy Piłat zagroził im śmiercią, odsłonili karki, krzycząc, że dadzą się raczej zabić niż ustąpią. Ustąpił więc Piłat. Ustąpił też arcykapłanom, wydając wyrok na Jezusa. Dwa lata później, w 32 roku, Piłat umieścił w pałacu Heroda złote tarcze z inskrypcją ku czci Tyberiusza. Kiedy starszyzna żydowska poskarżyła się Tyberiuszowi, ten kazał Piłatowi usunąć tarcze. Było to już po upadku Sejana w Rzymie. Świadczyć to może o intensywnej wymianie informacji między Piłatem i Rzymem. W 36 roku Piłat dokonał masakry Samarytan na górze Garizim, toteż legat Syrii Lucjusz Witeliusz rozkazał mu udać się do Rzymu, by wytłumaczył się z tego postępku. Kiedy Piłat dotarł jednak do stolicy imperium, Tyberiusz już nie żył. Wedle Euzebiusza z Cezarei życie zakończył Piłat samobójstwem, co nie byłoby czymś nadzwyczajnym w dobie szalonych rządów Kaliguli.

Tyberiusz został cesarzem po śmierci Augusta w 14 roku. Jego rządy były pasmem narastających represji wobec oponentów cesarskiej samowładzy, w czym szczególną rolę odegrał prefekt gwardii pretoriańskiej Eliusz Sejan. Tyberiusz rozprawił się w końcu z rodziną głównego rywala, jakim był niezwykle popularny w wojsku jego bratanek Kajusz Druzus Germanik. Po jego śmierci w 19 roku Sejan urósł w potęgę do tego stopnia, że usunął także jego żonę, Agrypinę Starszą, i ich dzieci. Tyberiusz tymczasem wyjechał w 26 roku na wyspę Capri i stamtąd kierował sprawami państwa przy pomocy Sejana i biurokracji z cesarskiego pałacu na Palatynie. Proces Jezusa miał miejsce w 30 roku, w chwili, gdy Sejan był u szczytu powodzenia. Rok później, zaalarmowany jego niepohamowaną żądzą władzy, Tyberiusz odsunął go z urzędu, aresztował i zamordował, a wraz z Sejanem zginęła spora grupa jego stronników. Choć w 30 roku Tyberiusz mieszkał na Capri, na Palatynie funkcjonowały biura, w których dziesiątki urzędników zajmowały się korespondencją z namiestnikami prowincji cesarskich. Syria, której namiestnik nadzorował sprawy Palestyny, była prowincją cesarską, strategicznie ważną z racji sąsiedztwa z imperium partyjskim i wasalnymi wobec Rzymu królestwami Armenii, Edessy i Petry. W 30 roku namiestnikiem Syrii był Lucjusz Eliusz Lamia, ale wedle współczesnych źródeł rządził nią zdalnie, więc korespondencja między Piłatem i Rzymem nie musiała przechodzić przez Antiochię. Przechodziła natomiast przez Palatyn, podczas gdy Tyberiusz był na Capri. Wszystko to czyni bezpośrednią korespondencję między Piłatem i Tyberiuszem mniej prawdopodobną.

Czy jednak można sobie wyobrazić, że prokurator Judei, związany nota bene z Sejanem, nie pozostawił urzędowego śladu po sprawie, która z perspektywy Rzymu mogła wydawać się niezbyt ważna, ale w kontekście problemów, jakie Piłat miał rządząc w Palestynie, była niewątpliwie istotna? Chodziło przecież o oskarżenie ze strony arcykapłanów o polityczną rzekomo uzurpację Chrystusa do tronu Izraela. Przypomnijmy, że arcykapłani grozili nawet Piłatowi, że jeśli nie wyda wyroku skazującego, „nie będzie przyjacielem Cezara”. Piłatowi musiało więc zależeć, by mieć „podkładkę”. Sam mógł nie wierzyć w królewskie aspiracje Chrystusa, ale bezpieczniej byłoby zapewnić Rzym, że wykazał się czujnością.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 04/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum