Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„ADAM BUJAK, POSZUKIWANIE PIĘKNA”

Aktualności

18.06.2019 13:23

Wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński odznacza Adama Bujaka Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, Warszawa 30 maja 2019 r. Z lewej publicysta Bronisław Wildstein. Fot. Adam Sosnowski

 

 

 

Wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński odznacza Adama Bujaka Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, Warszawa 30 maja 2019 r. Z lewej publicysta Bronisław Wildstein. Fot. Adam Sosnowski

 

Złoty Medal „Gloria Artis” dla wybitnego fotografika

 

Bronisław Wildstein

 

Oto pojawia się wspaniałe dzieło, będące przeglądem całej twórczości Adama Bujaka. Album „Życie malowane światłem”, choć naprawdę potężny, oczywiście nie jest w stanie oddać całości tej twórczości. Ale daje pewien jej obraz, pewną podstawową intuicję, czym jest ona dla nas, którzy oglądają fotografie mistrza Adama, którym taka twórczość towarzyszy już od tylu lat.
Współcześnie przeżywamy głęboki kryzys sztuk przedstawiających, głęboki kryzys tradycyjnych sztuk, bowiem przestały być one sztukami przedstawiającymi, zerwały więź z czymś, co Grecy nazywali mimesis, a co było podstawowym zadaniem sztuki. Mimesis, czyli twórcze naśladownictwo rzeczywistości, było dla Greków zjawiskiem bardziej złożonym niż mogłoby się dziś wydawać. Oznaczało naśladowanie świata wizualnego, ale znaczyło również naśladowanie dzieła bogów, dzieła stworzenia. Twórca od wieków próbował, oczywiście na swoją miarę, oddawać, odwzorowywać pracę Boga – tę kreacyjną, niezwykłą pracę Boga, który nas stworzył, dał nam ten świat i osadził w nim.
W tej chwili oderwaliśmy się od tego bardzo mocno, jakby odrzucona została owa idea mimesis. Twórcy uniesieni nowoczesną pychą uważają, że są w stanie sami kreować rzeczywistość i świat, a nie twórczo go naśladować. Że są w stanie tak Bosko, z niczego – ex nihilo – uprawiać kreację. Że niezależnie od Stwórcy sami mogą być twórcami. Dotyczy to również fotografów. Efektem takiej postawy jest zerwanie wszelkich więzi między twórcą a odbiorcą, zniszczenie standardów, a nawet zakwestionowanie idei piękna. Idea ta nie jest czymś, co sami wymyślamy – my ją percypujemy ze świata.
Jeżeli jednak patrzymy na fotografie Adama Bujaka, doskonale zdajemy sobie sprawę, co piękno znaczy i skąd ono się bierze. Rozumiemy, dlaczego jest tak niezbędne dla twórczości. Gdy jednak zakwestionujemy obiektywne istnienie ładu świata, wtedy zakwestionujemy i piękno. Dojdziemy do takiej sytuacji, jak ostatnio głośna i skandaliczna sprawa usunięcia Rogera Scrutona, jednego z najwybitniejszych filozofów i pisarzy naszych czasów, z komisji rządowej do spraw ochrony zabytkowych budynków o wyjątkowej wartości estetycznej. Cieszyły się z tego „nowoczesne” artystyczne środowiska angielskie, które mówiły z dezaprobatą, że Scruton wprowadza tak nonsensowne pojęcie jak piękno.
Czym jest piękno, ta podstawowa idea obok dobra i prawdy, przekonujemy się obcując ze sztuką. Sztuka potrafi to ująć, odtwarzając rzeczywistość w jej złożoności, ale przede wszystkim w jej ładzie. Pokazuje świat, który nas przekracza, ale jednocześnie nadaje nam wzniosłość. To jest właśnie dostrzeżenie tego porządku – Boskiego ładu, Boskiego żywiołu, Boskiego piękna.
Tytuł retrospektywnego albumu Adama Bujaka brzmi „Życie malowane światłem”. Nader trafnie dobrany. Światło jest pierwiastkiem fundamentalnym, zawsze wiązanym z boskością, z czymś, co daje nam inną perspektywę, co oświetla, pozwala zobaczyć, zrozumieć, pojąć. Co prowadzi do tego, że zaczynamy rozumieć ład świata, który nas przekracza, ale dzięki któremu nasza egzystencja nabiera sensu. Każdy artysta ma oryginalne, twórcze i osobiste podejście, ale powinien zdawać sobie sprawę, że ta oryginalność nie może przerodzić się w wyobrażenie, w mniemanie, że my sami jesteśmy w stanie kreować rzeczywistość. I to właśnie bardzo uderza w twórczości Adama Bujaka; on nie kreuje rzeczywistości, lecz próbuje ją zrozumieć i pokazać. Robi to w sposób wyjątkowo twórczy i osobisty – tak powstaje sztuka. Tak powstaje piękno.
Adam Bujak pokazuje się, jak słusznie powiedział jego wydawca i wieloletni przyjaciel Leszek Sosnowski, jako pielgrzym podążający przez świat w kierunku Boga, w kierunku tych najwyższych idei – piękna przede wszystkim – który odkrywa swoje miejsce na ziemi. Jakie to miejsce? To jest bardzo konkretne – tu i teraz – miejsce człowieka, który jest Polakiem, urodził się w Krakowie w określonym czasie. Adam Bujak fotografuje swój czas, fotografuje rzeczy rozmaite – fascynujące, a czasem i straszne. Fotografuje misteria w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie ludzie usiłują odwzorować pewne podstawowe doświadczenia, które istnieją w Boskim porządku, a więc nawracają, nie zamykają się tylko w naszym czasie, ale trwają wiecznie. Ale pokazuje również stan wojenny, zniszczenie, destrukcję, Auschwitz – jedno z najtragiczniejszych doświadczeń historii człowieka. Musimy zgłębić największą ludzką tragedię, aby stawić jej czoła, aby znowu odnaleźć porządek istnienia.
To są także nasze doświadczenia, doświadczenie konkretnych ludzi, którzy się w tym świecie urodzili i rozumieją go poprzez konkrety. Te konkrety to jest nasza historia, która dzieje się tu i teraz, ale jest też zanurzona w czymś dużo szerszym. Fotografie Adama Bujaka, które dotyczą architektury polskiej, na przykład Krakowa, to jest opowieść o naszej historii, która stwarza nas tak, jak człowieka stwarza kultura. Można mówić, że to jest pielgrzymka od szczegółu do ogółu. Od szczegółu naszego bezpośredniego doświadczenia, w którym odbija się zupełnie inna perspektywa – metafizyczna. Bo żyjemy w konkretnym miejscu i czasie, ale także w historycznym ciągu wielu pokoleń, które tworzą nas, i wreszcie w ostatecznym wymiarze metafizycznego porządku, który nadaje sens naszym doświadczeniom. Śmiem bowiem twierdzić, że obrazy, fotografie Adama Bujaka są zanurzone w metafizycznej perspektywie ładu, dzięki czemu pozwalają nam doznawać piękna.

 

→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 6/2019 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum