Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Przeciw wysokiej fali barbarzyństwa i zacierania polskości”

Aktualności

28.07.2020 14:58

Zachód słońca nad klasztorem Kamedułów na Srebrnej Górze w Krakowie. Fot Adam Bujak

 

 

 

Zachód słońca nad klasztorem Kamedułów na Srebrnej Górze w Krakowie. Fot Adam Bujak

 

 

Tożsamość matką wspólnoty

Prof. Andrzej Nowak

 

Szukając informacji o początkach prac mistrza Adama Bujaka, których – będąc z nieco młodszego pokolenia – rzecz jasna nie mogłem śledzić, udało mi się znaleźć informację, że zaczynał swoje wystawy od tematu „Pamięć i martyrologia”. Zastanawiam się, gdzie można było wówczas, w roku 1963, zorganizować taką wystawę – mistrz nie przypomina sobie tego dokładnie, ale sądzi, że mogło to być tylko w kościele. Świętując jubileusz 55-lecia pracy twórczej Adama Bujaka, znowu jesteśmy w kościele, a raczej w piwnicy przykościelnej pod plebanią parafii św. Józefa, gdzie w 1980 r. odbyła się bardzo ważna, wtedy będąca wydarzeniem, wystawa „Polacy”. I to już pamiętam. W owym roku nasze pokolenia stawiały kolejny znak na drodze nie tylko twórczości Adama Bujaka, ale jeszcze bardziej historii kraju, której twórczość Adama Bujaka wiernie towarzyszy.
Pamięć i fotografia kojarzą nam się niejako odruchowo. Sami przecież robimy zdjęcia albo do nich pozujemy, żeby utrwalić jakiś ważny moment w naszym życiu. Fotografujemy uśmiech dziecka, obraz matki, ojca, żeby zapisały się trwalej niż tylko we wspomnieniu. Pamięć narodowa, pamięć budowana przez wspólnotę pokoleń nie może sięgnąć fotografią dalej niż sto kilkadziesiąt lat wstecz. A jednak poprzez kolejne tematy, które podejmował w swojej twórczości mistrz Adam, pamięć utrwalana aparatem fotograficznym sięgała jeszcze głębiej do tego dziedzictwa, które w migawce da się uchwycić. Do dziedzictwa, które jest obok nas w postaci materialnej. To jest oczywiście dziedzictwo Chrztu Polski, które można podziwiać w pierwszych katedrach powstałych zaraz po chrzcie Mieszka, a w szczególności po zjeździe gnieźnieńskim w roku 1000. Chwała Grunwaldu możliwa jest do sfotografowania częściowo w postaci rekonstrukcji, które są nie tylko obrazem swoistej pamięci, ale i oddźwiękiem, bo chodzi również o szczęk broni, jaki próbuje się odtwarzać.
Kiedy przeglądam retrospektywny album „Życie malowane światłem”, który Wydawnictwo Biały Kruk na jubileusz mistrza Adama nam sprezentowało, trudno właściwie ogarnąć wszystkie tematy, jakie przewijają się w owych fotografiach, utrwalone przez „strumień piękności”. Bo przecież mamy tu misteria w Kalwarii Pacławskiej oraz Kalwarii Zebrzydowskiej, portrety twarzy wielu pięknych ludzi znanych i nieznanych, z których każda utrwalona została przez mistrza Adama z pietyzmem, z czułym, miłosiernym spojrzeniem. Odnaleźć na nich można wybitnych twórców polskiej kultury różnych jej poziomów, zakresów i rodzajów: Marka Grechutę, Stanisława Lema, Tadeusza Kantora.
Szczególnie poruszył mnie portret Karoliny Lanckorońskiej. Ta wielka patriotka, pochodząca z jednego z najstarszych rodów arystokratycznych (pewnie obruszyłaby się na to sformułowanie, więc powiem tak, jak by ją to cieszyło) – pochodząca ze szlacheckich rodów Rzeczypospolitej, odmówiła, kiedy Niemcy (urodziła się w Wiedniu, jeszcze w czasach Franciszka Józefa) proponowali jej swoistą amnestię od polskości w zamian za przyznanie się do międzynarodowego arystokratycznego dziedzictwa. Zawsze wierna polskości, zapłaciła za to w czasie II wojny światowej wysoką cenę. Żyła jednak 104 lata. W sto czwartym roku sformułowała taką oto definicję patriotyzmu (w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi dodatku „Plus Minus” do dziennika „Rzeczpospolita”): „Czym jest patriotyzm? Poczuciem absolutnej przynależności i tym samym pierwszego obowiązku służenia wspólnocie narodu, do którego należę. Wspólnota wyraża się przez najwyższe wartości: w sztukach pięknych, w sztuce pisania i innych przejawach kultury. To jest najszlachetniejszy wyraz narodowości”.
Kiedy czytałem to po raz pierwszy w 2002 r., zastanawiałem się, jak wielu ludzi odbierało wtedy ten głos starej kobiety jako całkowicie anachroniczny. „Obowiązek”, „pierwszy obowiązek”, „służenia wspólnocie narodu, do którego należę”. Należenie do narodu, poczucie przynależności, obowiązku – jak to obco brzmi w uszach pokolenia współczesnego, myślałem wtedy. W roku 2019 to poczucie obcości chyba całkiem nie ustąpiło, choć są też znaki nadziei. Jednocześnie widać, jak bardzo ważna jest rola tych, którzy bronią pamięci wspólnej kultury, pamięci wspólnego dziedzictwa historycznego. Zwłaszcza jeśli potrafią to zrobić za pomocą obrazu, swoistego skrótu, migawki. Tym bardziej, że to dziedzictwo coraz trudniej dociera poprzez słowo do młodszego pokolenia.
(...)

Wystąpienie z 7 czerwca 2019 r. z okazji jubileuszu 55-lecia pracy twórczej Adama Bujaka.

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum