Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Dlaczego głosuję na Dudę”.

Aktualności

23.06.2020 15:05

Prof. Krzysztof Szczerski, Wojciech Kolarski,  ks. prof. Jan Machniak (prowadzi modlitwę), Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski,  prof. Andrzej Nowak, prof. Krzysztof Ożóg, Halina Łabonarska, Leszek Sosnowski, Jerzy Zelnik – na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Fot. Michał Klag

 

 

 

Prof. Krzysztof Szczerski, Wojciech Kolarski, ks. prof. Jan Machniak (prowadzi modlitwę), Adam Bujak, ks. prof. Waldemar Chrostowski, prof. Andrzej Nowak, prof. Krzysztof Ożóg, Halina Łabonarska, Leszek Sosnowski, Jerzy Zelnik – na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Fot. Michał Klag

 

 

Adam Bujak
Broni rodziny
i chrześcijańskich wartości
Wybieram Andrzeja Dudę, bo jest za Polską, bo za swą dewizę obrał hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna”, które również i mnie jest najbliższe. Andrzej Duda broni rodziny, a to w obecnej chwili jest najważniejsze. Ponad 40 lat spędziłem u boku św. Jana Pawła II, patrona rodziny, który już za swego życia ostrzegał przed istnieniem poważnych sił politycznych biorących sobie za cel nadrzędny dewastację rodziny i degenerację człowieka już w najmłodszym wieku. Jeżeli do tego dopuścimy, zniszczymy zarówno własną Ojczyznę, jak i całą ludzkość.
Toczy się dziś na świecie walka czorta z dobrem, a ten współczesny diabeł jest wyjątkowo podły i obrzydliwy. Celuje w niszczeniu dobra, piękna i prawdy, walcząc z Bogiem i tradycyjną rodziną. Ludzie sterowani przez szatana chcą stworzyć świat bez chrześcijańskich wartości. Główny kontrkandydat prezydenta Andrzeja Dudy jest wyjątkowo małym człowiekiem, bo dąży do realizacji tych diabelskich wizji.

Leszek Długosz
Ma przymioty, które go do
przywództwa w kraju upoważniają
W gronie kandydujących nie widzę nikogo lepszego. Prezydent dr Andrzej Duda jest dla mnie kandydatem sprawdzonym, wiarygodnym, przekonującym. Dysponuje przymiotami, które go do przywództwa kraju upoważniają – jego uformowanie, kompetencje zawodowe, walory osobowościowe. Bliski jest mi system wartości, które on wyraża i ochrania – poszanowanie tradycji historycznej, rodziny i polskości, dbałość o interesy rodzin i wsparcie społeczeństwa gorzej uposażonego przy jednoczesnym otwarciu na łączność z aktualnymi (korzystnymi dla społeczeństwa polskiego) programami cywilizacyjnymi, z racjami europejskimi i światowymi. Doceniam jego troskę o nasze bezpieczeństwo.
Prezydent Duda dobrze sprawdza się w relacjach zagranicznych. W kraju zaś jego bezpośredniość, uważność, nieudawana naturalność, empatia wobec Drugiego sprawiają, że zwłaszcza przez tzw. elektorat mniejszych miast, ośrodków „mniejszego kalibru” (napiętnowanych jako prowincja, „gorzej wykształceni”) jest bardzo lubiany, oczekiwany. A powiem, wręcz kochany.
Na koniec moja „prywata”. Zdarzyło się tak w moim życiu, że jako sąsiad z zamieszkania dr Andrzej Duda (studiujący, potem pracujący na Wydziale Prawa UJ) stał się poniekąd naturalnym, sprawdzonym moim wyborem. Byłem na listach wszystkich Jego komitetów wyborczych – „od prostego posła do prezydenta”. Jakże zatem w tych wyborach prezydenckich mogłoby być inaczej? Nie mam wyboru. Dlatego z całym przekonaniem piszę i mówię: Prezydent Duda? TAK!

Prof. Bogusław Dopart
Utwierdzanie polskiej
suwerenności
Od roku 2004, tj. od czasu rozpoczęcia w Polsce instytucjonalnej integracji europejskiej, narastają dylematy związane z generalnym wyborem: europejskie superpaństwo czy federacja suwerennych państw narodowych. Po katastrofie smoleńskiej te wieloaspektowe dylematy są przedmiotem coraz bardziej zacietrzewionego sporu, a retoryka konfliktu zaostrza się w sposób niepokojący, po prostu groźny.
Epidemia (czy, jak chce WHO, pandemia), z której jeszcze na dobre nie wyszliśmy, oświetliła jaskrawym światłem wyżej określone polskie (i nie tylko polskie) dylematy. W zapobieganiu ekstremalnym przejawom kryzysu i w przezwyciężaniu jego skutków struktury państw narodowych okazały się bardziej decyzyjne, elastyczne, skuteczniejsze od instancji unijnych. Według dalekowzrocznych analiz Europa ze swymi deficytami demograficznymi, gospodarczymi, cywilizacyjnymi, ze swymi utopiami społecznymi, swą chaotyczną postpolityką, stanie w obliczu kolejnych wyzwań, dla których raczej zabraknie ogólnoeuropejskich recept i ponadnarodowych środków.
Andrzej Duda reprezentuje tę zbiorowość obywatelską w Polsce i ten obóz polityczny, które opowiadają się za utwierdzaniem polskiej suwerenności. Uosabia więc odpowiedzialne podejście do naszej państwowości i poważne traktowanie kluczowych zobowiązań konstytucyjnych. Reprezentuje opcję zgodną z głównym nurtem polskich tradycji politycznych. O kim jeszcze spośród kandydatów można to samo powiedzieć?
Nikt z jego rywali do najwyższego urzędu nie dysponuje tak znaczącym doświadczeniem politycznym i udziałem w kreśleniu wektorów rozwoju Polski. Nikt też poza Andrzejem Dudą nie przedstawił oryginalnej wizji geostrategicznej (Trójmorze!), która dziś, w sytuacji dramatycznej przebudowy ładu światowego, miarodajnie świadczy o tym, kto jest i kto nie jest politykiem „z wyższej półki”.

Prof. Janusz Kawecki, członek KRRiT
To nie tylko wybór Prezydenta RP
„Polska na wirażu dziejów” – mówił do rektorów polskich uniwersytetów św. Jan Paweł Wielki podczas specjalnej audiencji w styczniu 1996 r. Nadal pokonujemy ten wiraż. Trwa to dość długo. Nie jesteśmy bez winy, gdyż dość często ufaliśmy przedwyborczej propagandzie różnej maści „polityków”. A potem okazywało się, że to była pomyłka. I wreszcie decyzjami większości społeczeństwa w 2015 r. wybraliśmy Prezydenta RP, a potem Sejm i Senat. Wytworzona w wyniku wyborów opozycja nazwała się totalną i taką była. Wybrani, w których ręce oddaliśmy ster państwa, musieli nie tylko realizować zobowiązania wyborcze (pierwsi, którzy pod tym względem okazali się wiarygodni), ale walczyć z coraz bardziej brutalną opozycją. Robili to jednak spokojnie, systematycznie i z każdym rokiem można było przekonywać się o słuszności wyboru dokonanego w roku 2015.
Okazało się jednak, że w kolejnych wyborach parlamentarnych w 2019 r. co prawda skład Sejmu umożliwiał dalsze skuteczne działanie Prezydenta i rządu, to jednak Senat stał się organem realizującym hamowanie zmian. Mogłem się o tym przekonać w minionym półroczu. Wykonywana przez Senat obstrukcja znacząco hamowała zmiany umożliwiające wychodzenie z wirażu. Na dodatek w tym samym czasie pojawiła się epidemia koronawirusa – zadanie rządzących stało się jeszcze trudniejsze.
Pomimo tych strukturalnych przeszkód wewnętrznych (totalna opozycja) i zewnętrznych („zagranica” i wirus) widzę wyraźnie, że Polska kierowana przez obecnego Prezydenta i rząd oraz większość sejmową wiraż dziejów pokonuje skutecznie.
O tym, jak może być prowadzona destrukcja w czasie tej jazdy, mogliśmy się wszyscy przekonać, obserwując działania przede wszystkim marszałka Senatu oraz większości (choć nieznacznej) „totalniaków opozycyjnych”. A przecież prezydent ma uprawnienia znacznie większe, więc osoba wybrana na ten urząd z szeregów „totalnych” i uczestnicząca w takich działaniach obstrukcyjnych oznaczałaby kraksę w czasie jazdy, i to na wirażu. Jak wiemy, prezydent może stosować weto wobec kolejnych ustaw uchwalanych przez Sejm. Odpowiedzią na weto prezydenta jest kwalifikowana większość w Sejmie (3/5) potrzebna do uchwalenia ustawy przekazanej Sejmowi do ponownego rozpatrzenia przez prezydenta. A takiej większości rządzący nie mają. Słyszę od kandydatów na prezydenta reprezentujących partie i grupy „totalniaków”, że „prawa weta będą używać regularnie przez cały czas kadencji obecnego Sejmu” i „będą wypalać żelazem” to, co dotychczas zrealizowano dla narodu, pokonując wiraż dziejów.
Wszystko więc wskazuje wyraźnie, że wybierając prezydenta RP powinienem oddać swój głos na dotychczas sprawującego ten urząd, czyli na Andrzeja Dudę.
Ten wybór wynika również z tego, że w czasie mijających pięciu lat pierwszej kadencji udowodnił on czynami skuteczność swego działania, a prezydenturę traktuje jako służbę Polsce i Polakom. Postawa moralna i wartości, które wyznaje, świadczą dobitnie o tym, że będąc – jako wyborca – odpowiedzialnie głosującym, mogę mój głos przekazać w Jego ręce. Takie cechy jak: uczciwość, wierność ideałom, skuteczne stanie na straży Konstytucji mogłem sprawdzać w okresie ostatnich pięciu lat. I nie zawiodłem się. Bardzo poważnie traktuje Andrzej Duda zobowiązania przedwyborcze. Umocniłem się w tym przekonaniu, gdy niedawno podpisał Kartę Rodziny; na pewno będzie więc skuteczniej dbał o rodziny w Polsce.
Nie mam więc problemu z wyborem. Jeśli taka będzie decyzja większości wyborców, to będę spokojny o najbliższą przyszłość naszej Ojczyzny. Pokonamy wspólnie ten wiraż dziejów.

Generałowa Krystyna Kwiatkowska
Zrealizował konkretne obietnice
Andrzej Duda w porównaniu do wielu poprzedników wywiązał się z licznych obietnic wyborczych. Były to obietnice konkretne, odczuwalne przez każdą rodzinę. Np. 500 plus na każde dziecko czy obniżenie wieku emerytalnego. Także zmiany w systemie edukacji i rozpoczęcie nauki na powrót od 7. roku życia miały ogromne znaczenie. Wszystkie te modyfikacje są korzystne dla rodzin, są korzystne dla każdego zwykłego człowieka. Były to duże programy społeczne, dlatego bardzo cieszę się, że tak rozległe programy udało się zrealizować.

Halina Łabonarska
Człowiek wiary i patriota
„Musimy bronić polskiej rodziny ze wszystkich sił!” – to są słowa prezydenta Andrzeja Dudy. Mówi on też o budowaniu naszej suwerenności oraz o przywiązaniu do tradycji i historii. Mówi o bezpieczeństwie Rzeczypospolitej wolnej od wpływów zewnętrznych, które burzą nasze przywiązanie do naszej wiary katolickiej i Kościoła. To wszystko jest mi bliskie. Jest też i moją drogą, żeby porzucać to, co jest bez wartości i co nie jest prawdą. Andrzej Duda cytuje św. Jana Pawła II, mówiąc do nas: „Nie lękajcie się, bo tylko wtedy będziemy wolni!”. Wierzę mu. Jest szczery, kiedy mówi, że nasze korzenie są bardzo mocne, oparte na ponad tysiącletniej historii. To człowiek wiary, patriota, wierny Kościołowi i Ojczyźnie! Dlatego będę głosować na Andrzeja Dudę, bo wierzę tak jak on w głęboką siłę naszego narodu!

Prof. Aleksander Nalaskowski
Szansa i pewność
Dlaczego Andrzej Duda? Pytanie wymaga dwóch odpowiedzi. Po pierwsze, dlaczego na niego głosowałem w 2015 roku. Po drugie, dlaczego teraz będę głosował ja i moi najbliżsi. Obie odpowiedzi są tak proste, jak proste może być w tym wypadku myślenie i wybór. Po raz pierwszy głosowałem na Andrzeja Dudę, bo mam zaufanie do Kaczyńskiego i wiem, że on by Polsce prosiaka nie podłożył. Ale to była dla mnie tylko rekomendacja. Zatem dałem pierwszą szansę młodemu prawnikowi z Krakowa, a wraz z rozwojem tamtej kampanii wyborczej ta szansa rosła i rosła, aż w końcu przerodziła się w decyzję, wybór i radość. Potem już było tylko lepiej. Tutaj dodam, że nie jestem emerytem, mam bardzo dorosłe dzieci, nie jestem przedsiębiorcą, a zatem nie jestem beneficjentem żadnej z dużych akcji redystrybucyjnych publicznych środków. Obietnice przedwyborcze z roku 2015 mnie w zasadzie nie dotyczyły. Ale sam kandydat był już wystarczającą obietnicą, że nareszcie uda się przerwać ten obrzydliwy show wychowanków Geremka, Mazowieckiego, Kuronia czy Michnika.
Teraz zagłosuję na Andrzeja Dudę z jeszcze prostszej przyczyny, bo jestem zupełnie pewny, że się wtedy nie pomyliłem. I jeszcze rzecz dla mnie ważna – oddając ten głos mam najzupełniej spokojne sumienie, nie dotyczy mnie wybór jakiegoś „mniejszego zła” i nie konstruuję swojej tożsamości na negacji drugiej strony. Spokojne sumienie i jasne przesłanki to ogromny komfort.

Prof. Andrzej Nowak
Niepodległość służąca Polakom jako cel i obowiązek
Andrzej Duda dobrze reprezentuje Polskę. Stają naprzeciw niego kandydaci, którzy – jak niegdyś komuniści – przeciwstawiają Polskę „nową” i „starą”. Według nich to, co dobre w „tym kraju” – czyli podniesiona do roli fetyszu „modernizacja” – pojawia się wyłącznie dzięki Unii Europejskiej, ewentualnie nieco wcześniej, dzięki „emancypacyjnej” polityce mocarstw rozbiorowych (lub Związku Sowieckiego po 1944). To jest ta nowa, postępowa, dobra Polska – w której jest coraz mniej polskości (czytaj, za klasykiem: „nienormalności”).
Andrzej Duda natomiast reprezentuje Polskę, która nie wyrzeka się swojej tradycji, ciągłości historycznej, jaka zaczyna się w momencie Chrztu, w roku 966. I nie wyrzeka się jednocześnie miejsca w świecie XXI wieku. Wie, że można to godne dla Polski miejsce osiągnąć i utrzymać nie przez uległość wobec zewnętrznych podmiotów, realizujących swoje interesy ekonomiczne i geopolityczne, swoją agendę ideologiczną – ale przez niepodległość, przez suwerenność.
Niepodległość służąca polskim obywatelom – to jest najważniejszy cel i obowiązek Prezydenta RP. I to właśnie najlepiej wyraża i symbolizuje w tych wyborach Andrzej Duda.

 

 

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 11/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum