Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane
w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

„Jak zmarł Boży gwałtownik ks. Franciszek Blachnicki?”

Aktualności

23.06.2020 15:04

Tytułowe pytanie zadaje Czesław Ryszka. Znienawidzony przez komunistów charyzmatyczny kapłan, założyciel znanego i lubianego do dziś ruchu Światło-Życie (Oaza) zrzeszającego chrześcijańską młodzież, kandydat na ołtarze, umarł w tajemniczych okolicznościach w Carlsbergu w wieku zaledwie 67 lat. Wiadomo, iż był inwigilowany przez parę agentów SB – Jolantę i Andrzeja Gontarczyków (ps. „Panna” i „Yon”). Co ciekawe, „Panna” pod zmienionym nazwiskiem (Jolanta Lange) należy dziś do czołowych polskich działaczek LGBT. Czy uda nam się dowiedzieć, co naprawdę wydarzyło się 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu?

 

 

 

Tytułowe pytanie zadaje Czesław Ryszka. Znienawidzony przez komunistów charyzmatyczny kapłan, założyciel znanego i lubianego do dziś ruchu Światło-Życie (Oaza) zrzeszającego chrześcijańską młodzież, kandydat na ołtarze, umarł w tajemniczych okolicznościach w Carlsbergu w wieku zaledwie 67 lat. Wiadomo, iż był inwigilowany przez parę agentów SB – Jolantę i Andrzeja Gontarczyków (ps. „Panna” i „Yon”). Co ciekawe, „Panna” pod zmienionym nazwiskiem (Jolanta Lange) należy dziś do czołowych polskich działaczek LGBT. Czy uda nam się dowiedzieć, co naprawdę wydarzyło się 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu?

 

Stworzył ruch oazowy znienawidzony przez komunistów

Czesław Ryszka


Twórca Ruchu Światło-Życie Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki (1921–87) nazwany został przez Jana Pawła II „gorliwym apostołem nawrócenia i wewnętrznej odnowy człowieka”. Ten prorok nowej ewangelizacji w Polsce, a także Boży gwałtownik, przeorał wspaniale duchowo i mentalnie pokolenia Polaków. Zwłaszcza dzieci i młodzież. Stworzone przez niego oazy kształtowały bowiem przestrzeń wolności, życia w prawdzie i bez lęku, dawały siłę moralną i duchową. Były poza tym atrakcyjną i trafną propozycją na wakacje – a potem na dalszą formację w ciągu roku. Wspólna praca, zabawa na pogodnych wieczorach, wyprawy otwartych oczu, wycieczki w góry – kształtowały postawy młodego człowieka, rozwijając w nim poczucie odpowiedzialności za swoje życie. To dlatego komunistyczna władza traktowała ruch oazowy jako niebezpieczne przełamywanie jej monopolu na wychowanie młodzieży.
Oazowy ruch odnowy
Dziesiątki tysięcy dziewcząt i chłopców, które przewinęły się w latach PRL-u przez oazy, obok odnowienia swojej wiary przez żywy udział w liturgii angażowały się w aktualne problemy społeczne. Występowały ponadto przeciw politycznemu uciskowi, jaki od 1945 r. panował w Polsce. Bezpieka oceniała, że 20 proc. wszystkich powołań w Polsce w latach 1980. było wynikiem formacji młodych ludzi, którą otrzymali oni w ruchu oazowym. Dzieło ks. Blachnickiego odmieniło polski Kościół. Liczni oazowicze zaangażowali się bowiem także w „Solidarność”, niektórzy z nich po roku 1990 zostali ministrami, posłami i senatorami.
Trudno się zatem dziwić, że ks. Franciszek Blachnicki był od lat 1950. uznawany za jednego z głównych wrogów Polski Ludowej. Dokumenty zgromadzone m.in. w IPN świadczą o tym, że za swoją działalność był ustawicznie szykanowany – więziony, nękany rewizjami, przesłuchaniami, karany grzywnami, na porządku dziennym była też kontrola jego kontaktów i korespondencji. Gdziekolwiek się pojawił – w Katowicach, Lublinie, Krakowie i Krościenku – stale oplatała go sieć szpiclów, śledzących każdy jego krok. Zachowały się dokumenty świadczące także o różnych prowokacjach, szczuciu ludzi przeciwko niemu, szkalowaniu go w oczach opinii publicznej.
Może ruch oazowy nie rozwinąłby się tak wspaniale, gdyby nie zrozumienie i poparcie krakowskiego kardynała Karola Wojtyły. Toteż gdy w 1978 r. został on papieżem i na audiencji dla Polaków powiedział: „Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła” – w odpowiedzi na to wezwanie Ruch Światło-Życie rozpoczął w 1979 r. Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Aby krzewić tę ideę także poza Polską, w całej Europie, ks. Blachnicki – myślę, że ostrzeżony o przygotowywanym stanie wojennym – udał się 9 grudnia 1981 r. do Rzymu.
Ostatni etap w Carlsbergu
Nie mogąc powrócić do kraju, osiadł w polskim ośrodku Marianum w Carlsbergu (RFN). Uznał swoje położenie za „wspaniałe zrządzenie Opatrzności”; wszak pragnął Ruch Światło-Życie umiędzynarodowić. W Niemczech nawiązał kontakt z Radiem Wolna Europa, udzielał wywiadów dla telewizji niemieckiej, nie szczędził słów krytyki juncie wojskowej gen. Jaruzelskiego, solidaryzował się z działaczami „Solidarności”.
W myśl papieskiego apelu ks. Franciszek Blachnicki powołał do życia Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji Światło-
-Życie, z wydawnictwem i drukarnią pod nazwą nawiązującą do o. Maksymiliana Kolbego: „Maximilianum”. Bardzo szybko Carlsberg stał się miejscem promieniowania ideą wolności nie tylko na Polskę, ale także na całą Europę Wschodnią. Służyła temu powołana Niezależna Chrześcijańska Służba Społeczna „Prawda, Krzyż, Wyzwolenie”, której celem było niesienie pomocy religijno-moralnej i duchowej Polakom oraz innym narodom zniewolonym przez sowiecki komunizm. W tym duchu organizowano sympozja, seminaria, spotkania przedstawicieli różnych nacji. Szczególnie znaną inicjatywą były Marsze Wyzwolenia Narodów na trasie Carlsberg – Hambach, mające przypominać sumieniom ludzi Zachodu, że w Europie Środkowo-Wschodniej żyje 17 zniewolonych narodów – łącznie ponad 300 mln osób. W marszach brali udział Polacy, Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Węgrzy, Czesi i Słowacy, wśród nich znani dysydenci. Na zakończenie pierwszego, zorganizowanego w 1982 r., jego uczestnicy podpisali deklarację „Pokój a wyzwolenie”, którą przesłano m.in. do Jana Pawła II, prezydenta USA Ronalda Reagana, prezydenta RFN Karla Carstensa oraz prezydenta RP na Uchodźstwie Edwarda Raczyńskiego.
Działalność ks. Blachnickiego w Carlsbergu pilnie obserwowały tak tajne służby PRL, jak i Stasi oraz agentury państw zachodnich włącznie z CIA. Kiedy we wrześniu 1982 r. Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie oskarżyła ks. Blachnickiego o spiskowanie przeciwko PRL, za duchownym wysłano list gończy, a przede wszystkim otoczono go wianuszkiem agentów. W efekcie zaangażowany w posoborową reformę liturgiczną w Kościele proroczy działacz i komentator polityczny, zapowiadający rychły upadek komunizmu, niezłomny wobec niezliczonych prób zniszczenia go fizycznie i duchowo, pełen pomysłów i sił, zmarł nagle 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu w Niemczech. Miał dopiero 67 lat.
„Panna” i „Yon”
Przez całe lata w Polsce, a potem także do momentu swej śmierci w Niemczech, ks. Franciszek Blachnicki był inwigilowany przez licznych podstawionych mu tajnych współpracowników SB. Od 1984 r. była nimi para agentów komunistycznego wywiadu cywilnego, małżonkowie Jolanta i Andrzej Gontarczykowie o pseudonimach „Panna” i „Yon”. Ona, z tytułem doktora socjologii, pracowała w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Łodzi; on kierował Przedsiębiorstwem Rozpowszechniania Filmów w tym mieście. Działali w „Solidarności”. W 1982 r. zostali przerzuceni przez wywiad PRL do RFN na zasadzie łączenia rodzin. W 1983 r. uzyskali niemieckie obywatelstwo, w 1984 r. – byli już przy ks. Blachnickim, obejmując kierowanie drukarnią oraz wydawnictwem. W 1985 r. Jolanta Gontarczyk została prezesem Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów, czyli jedną z najważniejszych osób przy ks. Franciszku. Oprócz szpiegowania księdza mieli rozpracować Radio Wolna Europa, zbliżyć się do władz PPS-u i Międzynarodówki Chadeckiej, a nawet przyjąć ofertę współpracy z CIA albo innymi zachodnimi służbami. Wszystko to dowodzi, jak ważna dla władz PRL była ich misja w Carlsbergu.
O prawdziwej roli Gontarczyków – pisze o tym dr Andrzej Grajewski – ks. Blachnicki dowiedział się w lutym 1987 r. Poinformował go Andrzej Wirga, działacz „Solidarności Walczącej”, która zdołała przeniknąć do archiwum Służby Bezpieczeństwa w Łodzi i ustaliła, że obydwoje są agentami SB. Centrala SB w Warszawie uprzedziła Gontarczyków, że zostali zdemaskowani.
Do zasadniczej rozmowy ks. Franciszka z nimi doszło przed południem 27 lutego 1987 r., po której, jak twierdzą domownicy, kapłan wrócił do siebie wzburzony. A po obiedzie zaczęła się już jego agonia. Kapłan dusił się, miał objawy silnego kaszlu i zasłabł. Wezwano doktora Reinera Fritscha, który od 1982 r. był jego lekarzem domowym. Próbował księdza ratować, jednak zastosowane środki, m.in. zastrzyk w serce, nie poskutkowały. Już wtedy zauważono, że jego umieraniu towarzyszyły dziwne objawy. Zarówno w czasie agonii, jak i po śmierci z ust ks. Blachnickiego obficie wydobywała się spieniona wydzielina. Ponieważ Gontarczykowie byli ostatnimi osobami, które widziały ks. Blachnickiego żywego, powstało podejrzenie, że śmierć kapłana mogła być spowodowana otruciem. Z braku dowodów nikt ich jednak formalnie nie oskarżył. Nie było też podstaw, aby przeprowadzić sekcję zwłok. Lekarz stwierdził, że przyczyną śmierci był zator płuc.
Gontarczykowie zostali ostatecznie zdemaskowani 22 listopada 1987 r. podczas walnego zebrania Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów. Zagrożeni aresztowaniem w związku z podejrzeniem prowadzenia szpiegowskiej działalności na terenie RFN, uciekli do Polski. Wcześniej w okolicach Carlsbergu zakopali materiały dotyczące szpiegowania ks. Blachnickiego oraz jego środowiska. O roli, jaką odgrywali w Carlsbergu, dowiedziano się dopiero w 2003 r., kiedy w IPN odnaleziono dokumenty na ich temat.

 

Jest tylko początek artykułu. Całość jest do przeczytania w aktualnym numerze naszego miesięcznika „WPiS - Wiara, Patriotyzm i Sztuka”. Można go zakupić  tutaj.

 


→ Opcje wyszukiwania Drukuj stronę WPiS 9/2020 - okładka Zamów prenumeratę Egzemplarz okazowy

Zapisz się do newslettera

Facebook
  • Blogpress
  • Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
  • Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
  • Solidarni 2010
  • Razem tv
  • Konserwatyzm.pl
  • Niepoprawne Radio PL
  • Afery PO
  • Towarzystwo Patriotyczne
  • Prawica.com.pl
  • Solidarność Walcząca Mazowsze
  • Liga Obrony Suwerenności
  • Ewa Stankiewicz

Komentarze

Domniemanie jako metoda manipulacji

Trzeba przyznać, że lewackie media nad Wisłą, czyli media, które same nazwały się „głównego nurtu”, podczas pontyfikatu polskiego papieża Jana Pawła II trzymały w sprawach papieskich języki, pióra i kamery na wodzy. Póki Ojciec Święty żył, naprawdę rzadko zdarzał się jakiś napad na naszego Wielkiego Rodaka ze strony Jego ziomków, obojętnie jakiej byli orientacji (teraz, co innego – używają sobie po chamsku). W Niemczech natomiast niezbyt respektują swojego rodaka na tronie Piotrowym i to jeszcze za życia Benedykta XVI. I tam nie obywa się bez chamstwa, które w temacie papieskim jest jakby uprawnione. Dotyczy to nawet tak zdawałoby się szacownych i kulturalnych redakcji, jak np. „Die Welt”. Nie wiem czemu w Polsce określa się ten dziennik jako konserwatywno-prawicowy. Tym bardziej, że redakcja sama pisze o sobie: „liberalno-kosmopolityczna”.
więcej

Copyright © Biały Kruk Copyright © Biały Kruk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie materiały, informacje, pliki, zdjęcia itp. dostępne w serwisie chronione są prawami autorskimi i nie mogą być kopiowane, publikowane i rozprowadzane w żadnej formie.
Cytaty możliwe są jedynie pod warunkiem podania źródła.

MKiDN
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Archiwum